"Ciągle trwająca reforma edukacji nie sprzyja szkole. Mam wrażenie, że resort oświaty kompletnie nie ma pomysłu na uzdrowienie sytuacji i jedynie stać ich na tematy zastępcze, jak tak zwana edukacja zdrowotna, która wcale nie jest krokiem ku nowoczesnemu nauczaniu a upolitycznieniem szkoły i dzieleniem uczniów, nauczycieli i rodziców. Polityka, ideologia i widzimisia ministrów z różnych partii winny być ustawowo zablokowane. Programy nauczania powinny być wynikową szerokiej debaty społecznej, a nie eksperymentami politycznych funkcjonariuszek. Narzucanie programów nauczania przerabialiśmy za komuny... Do tego cały czas sprawą otwartą są wynagrodzenia nauczycieli i pracowników niepedagogicznych w placówkach oświatowych, którzy są najbardziej poszkodowani. Jak widać, prawodawca i rząd tę grupę pracowników nadal ma w głębokim poważaniu... Odczuwamy to w Chojnicach, gdzie podwyżki wynagrodzeń zależą od humoru i sympatii burmistrza." - podkreśla Marzenna Osowicka, radna miasta Chojnice.
* * *
PAP zwróciła się do szefów trzech centrali związkowych: Związku Nauczycielstwa Polskiego, Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność” i Wolnego Związku Zawodowego „Forum-Oświata” o podsumowanie roku szkolnego 2025/2026.
- To był rok, który miał zapowiadać przełom. Pytanie, czy rzeczywiście to będzie przełom, czy poprzestaniemy, tylko na zapowiedziach przełomu. Jeżeli Reforma26. Kompas Jutra ma być przełomem, na który nauczyciele czekają, to po rozmowach z nauczycielami, nie byłbym optymistą - powiedział prezes ZNP Sławomir Broniarz. - Spora część nauczycieli mówi, że niewiele o tym wie, nie wie jakie będą zmiany szczegółowe. Nie wiemy, czy to wynika z tego, że ten rok był ciężkim rokiem dla nauczycieli, pełnym zadań i obciążeń, które nie pozwalały im na wnikliwe obserwowanie procesu zmian, czy też te informacje, które były przekazywane, nie do końca spełniały ich oczekiwania, a przecież nauczyciele będą musieli je wprowadzać od 1 września. Albo nie były przekazywane, więc mamy komunikacyjny błąd - ocenił.
Zapytany, co w mijającym roku szkolnym wydarzyło się dobrego, a co złego, stwierdził, że trudno jest odpowiedzieć, gdyż więcej nie wydarzyło się z tego co mogło radykalnie zmienić sytuację nauczycieli, niż się wydarzyło. Zaznaczył, że choć weszły w życie zmiany wynikające z nowelizacji Karty nauczyciela, m.in. nagroda po 45 latach pracy, ale wielu rzeczy, na które liczyli nauczyciele nadal nie ma. - Nadal nie wiadomo, co z projektem obywatelskim wiążącym wysokość wynagrodzeń nauczycieli ze średnim wynagrodzeniem w gospodarce, nadal świadczenia kompensacyjne nie stały się świadczeniem niewygasającym. Nie wydarzyło się nic, jeśli chodzi o spłaszczenie wynagrodzeń, nic, jeśli chodzi o określenie maksymalnej liczby uczniów w oddziałach w kontekście dzieci ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi. Nadal nie ma kampanii społecznej na rzecz odbudowy prestiżu zawodu nauczyciela i nadal nie ma decyzji o uregulowaniu kwestii wynagrodzeń za wycieczki szkolne. Nadal nic się nie zmieniło, jeśli chodzi o ochronę prawną nauczycieli w sytuacji narastających konfliktów, a przecież ta ostatnia zmiana nie pociąga za sobą skutków finansowych - wyliczał prezes ZNP.
Na plus - zdaniem Broniarza - można wymienić spotkania w wielu miastach kierownictwa resortu z nauczycielami na temat reformy edukacji. - Były czymś nowym, choć nauczyciele zwracali uwagę, że miały one charakter nadmiernie informacyjny, żeby nie powiedzieć propagandowy, a za mało rzeczowy, że brakowało szczegółów i czasu na zadawanie pytań. Czy nauczyciele z entuzjazmem będą wprowadzać reformę i czy zmiany w podstawie programowej spełnią ich oczekiwania przekonamy się na jesieni - zaznaczył. Dodał, że nauczyciele chcieliby by zmiany w edukacji przestały być przedmiotem gier politycznych, by dyskusja dotycząca oświaty była merytoryczna i rzeczowa.
- Chcielibyśmy by wreszcie parlament powiedział, czy ma zamiar pracować nad inicjatywą obywatelską ZNP powiązania wysokości wynagrodzeń nauczycieli z wysokością średniego wynagrodzenia w gospodarce. Klimat, który wytworzył się w ostatnich dniach dotyczący służby zdrowia nakręcił emocje. Politycy pytani o inicjatywę ZNP odpowiadają, że rząd nie chce różnicować różnych grup lub nie chce powielać złych rozwiązań płacowych ze służby zdrowia. To wymówka, bo takiego ryzyka nie ma, w oświacie nie ma kontraktów - zaznaczył.
Podkreślił, że nauczyciele nie chcą czuć się traktowani jako zło konieczne, jako wydatek dla budżetu. - Nie chcą, by proponowano im wzrost płac tylko o 3 proc., gdy lekarze zarabiają w miesiąc tyle ile nauczyciele nie zarobią w rok. Chcemy wiedzieć jasno jakie jest stanowisko rządu wobec projektu obywatelskiego, czy będzie rzeczywista praca nad nim. Nauczyciele już bardzo długo czekają, padły konkretne obietnice, rozbudzono nadzieje. Dlatego chcemy wiedzieć, czy ci, którym oddaliśmy władzę w 2023 r., którzy deklarowali poparcie dla naszej inicjatywy, podtrzymują swoje zobowiązanie i wreszcie je zrealizują - powiedział.
Przewodniczący Sekcji Krajowej NSZZ "Solidarność" Waldemar Jakubowski powiedział, że „mijający rok szkolny, to rok, który zdecydowanie trzeba spisać na straty”. - Nic naprawdę pozytywnego nie wydarzyło się w nim, tylko ustawa o małych szkołach. To krok w dobrym kierunku. To wszystko co mogę pozytywnego powiedzieć. Jest w oświacie wiele problemów, które były i nadal są, bo nie zostały rozwiązane - zaznaczył.
Wskazał na finansowanie. - Jeśli mamy dorównać poziomowi OECD, czyli finansowaniu na poziomie 4,7 PKB, a nie 4,1 PKB, to trzeba do systemu oświaty dołożyć 70-80 mld zł. Tyle trzeba dołożyć, jeśli chcemy mówić poważnie o tym, że oświata jest inwestycją w przyszłe pokolenia, inwestycją w rozwój gospodarczy, inwestycją w społeczeństwo. Bez tego się po prostu tego nie da zrobić - ocenił Jakubowski. - Postulatem podnoszonym na Radzie Dialogu Społecznego była podwyżka 15 proc. dla nauczycieli, dla sfery budżetowej. Proponowane przez rząd 3 proc. to nie jest podwyżka, to rekompensata inflacyjna - zaznaczył. Przypomniał też, że w Sejmie „cały czas leży” projekt obywatelski ZNP.
Przewodniczący oświatowej „S” zaznaczył, że finansowanie oświaty i wynagrodzenia nauczycieli to nie jedyne problemy jakie dotykają oświaty. - Nadal mamy nierozwiązane problemy związane przede wszystkim z odpowiedzialnością dyscyplinarną nauczycieli, ochroną zawodu nauczyciela, ochroną godności nauczycieli. Bez wprowadzenia odpowiedzialności urzędniczej i cywilno-karnej skarżących nie da się tu wiele zrobić - powiedział. Wskazał na duży problem ze zdrowiem nauczycieli. - Zwracaliśmy się do Ministerstwa Zdrowia, by wzorem innych grup zawodowych, stworzyć specjalny program ochrony zdrowia nauczycieli. Niestety, nic się nie dzieje w tej sprawie - ocenił. Wymienił też konieczność wypełniania i sporządzania przez nauczycieli wielu dokumentów, jak ocenił w wielu przypadkach zupełnie niepotrzebnych, a wymaganych.
Jakubowski wskazał też na reformę programową „Kompas Jutra”, która ma być od września stopniowo wdrażana w szkołach podstawowych. - Wprowadzana będzie bez pilotażu, jako eksperyment na całej populacji, bez przemyślenia, bez przygotowania szkół i nauczycieli - powiedział.
Zapytany co jego zdaniem wydarzyło się negatywnego wymienił awanturę wokół edukacji zdrowotnej. - Wielokrotnie wyrażaliśmy pogląd, że nie jest ona potrzeba jako osobny przedmiot, bo treści, które są niezbędne dla uczniów, są przekazywane na kilku przedmiotach. Tak było to do tej pory robione - powiedział. - Drugie ideologiczne zamieszanie związane jest z Rzecznikiem Praw Ucznia. To znów generowanie kosztów i nowe, dodatkowe obowiązki dla nauczycieli. Jest też kwestia zmniejszenia liczby lekcji religii i to jak w straszliwy sposób potraktowano katechetów. Od 30 lat byli w systemie edukacji i w pewnym momencie pokazano im drzwi. Z naszych szacunków wynika, że na 10 tys. katechetów pracę straciło 2 tys. - podał.
W ocenie przewodniczący Wolnego Związku Zawodowego „Forum-Oświata” Sławomira Wittkowicza mijający rok szkolny był „rokiem straconych szans i wywoływania chaosu przez kierownictwo Ministerstwa Edukacji Narodowej”. - Brak dialogu, zamrożenie jakichkolwiek rozmów o obywatelskim projekcie, zmniejszenie liczby godzin lekcji religii, zamieszanie i konflikt wokół edukacji zdrowotnej - wyliczał. Wskazał na weto prezydenta do ustawy ułatwiającej wprowadzenia reformy programowej „Kompas Jutra”. - Po pierwsze: gdyby reforma mogła być wprowadzona tylko na drodze rozporządzenia to nie byłaby potrzebna ustawa. Po drugie: po wyborach parlamentarnych może się okazać, że wszystko co zrobiono lub będzie zrobione zostanie wyrzucone do kosza. To oznacza frustrację, zmarnowanie czasu, pieniędzy i zaangażowania wielu grup - powiedział.
Wittkowicz wskazał też na tzw. ustawę o prawach uczniowskich. - Ta ustawa jest dowodem na brak dialogu ministerstwa ze środowiskiem nauczycielskim, a brak dialogu wywołuje konflikt. Absurdalny system rzeczników praw ucznia to przekształcanie szkoły w urząd z wszelkiego rodzaju procedurami, wyjaśnieniami, zbieraniem dokumentacji, odwołaniami, zażaleniami i tym podobnymi kwestiami. To świadczy o tym, że obecne kierownictwo resortu jest kompletnie oderwane od rzeczywistości szkolnej.
Zapytany, czy jest w stanie wskazać jakieś plusy, odpowiedział, że nie. - Jeżeli chodzi o kierownictwo Ministerstwa Edukacji Narodowej to z całą pewnością nie - dodał.
Zwrócił uwagę na narastającą frustrację środowiska. - Opowiadanie o podwyżkach o 30 proc. dwa czy trzy lata temu, powoduje tylko i wyłącznie wzrosty agresji. To nie rozwiązuje żadnego problemu, jeśli chodzi o wynagrodzenia nauczycieli. Warto, by ministerstwo miało tego pełną świadomość, bo kręceniem „rolek” na mediach społecznościowych nie rozwiązuje się problemów - wskazał. - Jeżeli minister spotyka się z przedstawicielami środowiska reprezentowanymi przez trzy centrale związkowe raz na dziewięć miesięcy, to znaczy o tym, że nie ma nic do zaproponowania - dodał.
Ministra edukacji Barbara Nowacka we wtorek w TOK FM pytana była o część kwestii podniesionych przez związkowców w rozmowie z PAP, m.in. o zapowiedzianą 3-proc. podwyżkę i projekt obywatelski ZNP. Poinformowała, że początkowo minister finansów proponował 2,5 proc. podwyżkę. - Natomiast ja wnioskowałam i cały czas będę wnioskowała o więcej. Chociaż mam też świadomość, że dla części nauczycieli - coraz bardziej znaczącej - prawdziwym wyzwaniem jest to, że mimo tego (...), że wcale nie zarabiają tak super, to wpadają w drugi próg podatkowy. Stąd zmiany dotyczące wynagrodzeń (...) i o tym też mówiłam ministrowi finansów, powinny być połączone albo z kwotą wolną od podatku, albo z drugim progiem podatkowym - powiedziała.
Nowacka zapewniła, że do końca kadencji rządząca koalicja powiąże pensje nauczycieli ze średnią krajową. - Musimy to zrobić - podkreśliła. - Proponujemy różne warianty, proponujemy je wewnętrznie (...). Tak, żeby nauczyciele widzieli, że ich wynagrodzenia rosną w sposób znaczący, bo są elitą państwa, taką realną elitą, ale też, żeby nie powstawały takie zgrzyty (...) jakie powstają (...) wokół np. zarobków lekarzy - stwierdziła. (PAP)
dsr/ kcz/
foto erwinbosman / pixabay.com
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu dziendobrypomorze.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz