Sobotnie spotkanie z protestującymi mieszkańcami Wiczlina jednoznacznie pokazało, że przedstawiciele władz miasta niekoniecznie są zorientowani w sprawach związanych z inwestycją drogową na Wiczlinie.
Zarówno wiceprezydent Rafał Geremek, jak i Rafał Studziński - naczelnik Wydziału Inwestycji Urzędu Miasta Gdyni nie zabłysnęli biegłą znajomością inwestycji, która rzekomo jest projektem miejskim i realizowanym na podstawie umowy podpisanej z miastem...
Po absurdach, które codziennie wyciekają w tej sprawie należy poważnie zapytać - czy ktoś w urzędzie w ogóle w całości przeczytał umowę i wszelkie aneksy i dokumenty warunkujące przebudowę ul. Wiczlińskiej?
Radny Ubych wspierając mieszkańców Wiczlina dogłębnie bada dokumentację i przedstawia kolejne fakty:
"W oczekiwaniu na decyzję Władz Miasta przygotowujemy kolejne serie zastrzeżeń i argumentów w przypadku próby całkowitego zamknięcia (lista jest naprawdę ciekawa i niebanalna).
Jednak dzisiaj kolejny hit! 30 grudnia 2025 roku pojawiła się wzmianka o ANEKSIE do umowy na PROJEKTOWANIE tego zadania (podpisano 12 grudnia).
Skąd to dziwne działanie (przecież 12 grudnia 2025 r. była już podpisana umowa na prace budowlane). Okazuje się, że docelowa organizacja ruchu miała ważność do 31.03.2026 r. (stąd moje nieustające wzmianki od ponad roku, że jesteśmy poza terminem), a także rozwiązanie błędu z siecią ciepłowniczą przez ... jej WYKREŚLENIE
Ile nas to kosztowało? 129 150 zł (!) za wykreślenie wcześniej zaprojektowanej sieci ciepłowniczej, aktualizację SOR i przy okazji drobną korektę w pętli." - podkreśla Ubych.
Sprawa ul. Wiczlińskiej okazuje się przykładem, jak nie należy postępować przy remontach dróg. Brak konsultacji społecznych i zaskakiwanie mieszkańców zamykanie drogi do niczego dobrego nie prowadzi.
Nadal władze miasta milczą i nie określają, co wydarzy się na Wiczlinie. Chodzi o to, że wstrzymanie zamknięcia ulicy nie rozwiązuje problemu. Remont musi być zakończony, bo Gdynia straci pieniądze. Za późno się za to zabrała? Wszystko na to wskazuje. Zresztą sygnalizował to Jakub Ubych dokładnie rok temu.
Firma wykonująca remont ustawiła znaki informujące o zamknięciu ul. Wiczlińskiej. Po sobotnim "wiadrze zimnej wody" naklejono taśmy skreślające, ale znaki stoją dalej!
Co to może oznaczać?
Ano to, że nie wycofano się z całkowitego zamknięcia ul. Wiczlińskiej i tylko czekać aż władze Gdyni wezmą mieszkańców przez zaskoczenie!
Po awanturach z ul. Unruga, zadymą z obwodnicą WItomina, teraz mamy pokaz niekompetencji w związku z przebudową ul. Wiczlińskiej, a wisienką na torcie jest wycofanie się z kompleksowej budowy dróg na Kaczych Bukach.
To obraz układu koalicyjnego Szemiot - Kosiorek rządzącego Gdynią. Jak na razie prowadzą miasto w coraz większy chaos i generuję kolejne konflikty...
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu dziendobrypomorze.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz