O tym, że wiele samorządowych obszarów w Gdyni totalnie szwankuje, już nikogo nie trzeba przekonywać. Oczywiście największym problemem są drogi i infrastruktura, ale okazuje się, że mimo tego, iż za oświatę odpowiada rzekomo wybitna specjalistka w branży, to jednak nie jest tak kolorowo, jakby mogło się wydawać.
Ostatnie kilka tygodni to afera z próbą przyłączenia Przedszkola nr 52 do Szkoły Podstawowej nr 18 (obie placówki mieszczą się przy ul. Krasickiego, ale są od siebie oddalone o kilkanaście numerów).
Stanowisko ruchu społecznego Kocham Gdynię
Sprawa planowanego utworzenia Zespołu Szkolno-Przedszkolnego z udziałem SP 18 i Przedszkola nr 52 pokazała coś znacznie poważniejszego niż jeden lokalny spór organizacyjny. Pokazała, że gdyńska edukacja jest dziś zarządzana bez czytelnej strategii, bez jawnych kryteriów i bez rzetelnej komunikacji ze społecznością szkolną.
Jako ruch społeczny Kocham Gdynię z dużym niepokojem obserwujemy sposób, w jaki w ostatnich tygodniach prowadzone są działania dotyczące gdyńskiej oświaty. Nie kwestionujemy samej potrzeby rozmowy o zmianach. Każdy odpowiedzialny samorząd musi reagować na niż demograficzny, zmieniające się potrzeby mieszkańców oraz sytuację finansową miasta. Problem polega jednak na tym, że tak poważne decyzje nie mogą być podejmowane w sposób nagły, niespójny i pozbawiony merytorycznych podstaw.
W przypadku SP 18 zabrakło praktycznie wszystkiego, co powinno poprzedzać tak ważne działania:
- publicznie przedstawionych analiz demograficznych,
- wyliczeń finansowych,
- oceny skutków organizacyjnych i społecznych,
- harmonogramu działań,
- konsultacji ze związkami zawodowymi,
- jasnych kryteriów, według których wybierane są konkretne placówki.
Najbardziej niepokojące jest jednak wrażenie chaosu decyzyjnego. Najpierw środowisko szkoły dowiaduje się o planowanym połączeniu placówek. Następnie odbywają się spotkania, podczas których przedstawiciele miasta nie są w stanie odpowiedzieć na podstawowe pytania rodziców i pracowników. Później pojawia się ,,niedzielna interwencja" radnego Łukasza Piesiewicza przy czym wiceprezydentka Oktawia Gorzeńska mówi ze decyzja zapadła w piątek a nie po interwencji radnego, następnie w krótkim czasie urząd wycofuje się z wcześniejszych planów.
Taki sposób działania budzi poważne wątpliwości dotyczące procesu podejmowania decyzji w gdyńskiej edukacji i sprawia wrażenie, że zarządzanie miastem następuje na mediach społecznościowych.
Niepokojące jest również to, że przedstawiciele władz miasta prezentują w tej sprawie niespójne stanowiska. Z jednej strony pojawiają się komunikaty o uporządkowanym i odpowiedzialnym procesie zmian, z drugiej - brak jest jasnych odpowiedzi na pytanie, kto faktycznie inicjował i kto finalnie wstrzymał działania. Mieszkańcy mają prawo oczekiwać przejrzystości, a nie sprzecznych sygnałów.
Jednocześnie należy podkreślić, że niepewność dotyczy dziś nie tylko SP 18 i Przedszkola nr 52. W oficjalnych komunikatach miasta pojawiły się również inne szkoły, w których prowadzone są lub mają być prowadzone rozmowy dotyczące zmian organizacyjnych. Jednak na ten moment nie przedstawiono mieszkańcom jasnych informacji, jakie są dokładne założenia tych działań, jakie kryteria nimi kierują ani jaki jest ich harmonogram. Powoduje to uzasadnione poczucie niepewności w kolejnych społecznościach szkolnych, które nie wiedzą, czy i w jakim zakresie mogą być objęte podobnymi decyzjami.
Niepokój budzi także całkowite marginalizowanie strony społecznej. Związki zawodowe - które powinny być naturalnym partnerem w rozmowach o zmianach organizacyjnych - zostały praktycznie pominięte. Tymczasem edukacja to obszar szczególnie wrażliwy społecznie. Dotyczy dzieci, rodziców, nauczycieli i lokalnych społeczności. Tu nie ma miejsca na nerwowe ruchy, działania podejmowane pod presją chwili czy polityczne testowanie różnych wariantów bez wcześniejszego przygotowania.
Dziś coraz wyraźniej widać, że Gdynia nie posiada publicznie przedstawionej, długofalowej strategii dotyczącej edukacji na najbliższe lata. Nie znamy całościowego planu zmian w sieci szkół i przedszkoli. Nie przedstawiono mieszkańcom prognoz demograficznych dla poszczególnych dzielnic. Nie wiadomo, jakie są kryteria utrzymywania, łączenia lub reorganizacji placówek. Brakuje również jasnych standardów konsultacji społecznych.
Jako ruch społeczny Kocham Gdynię domagamy się:
- przedstawienia jawnej strategii rozwoju gdyńskiej edukacji na najbliższe lata,
- publikacji analiz demograficznych i finansowych dotyczących planowanych zmian,
- stworzenia transparentnych kryteriów dotyczących reorganizacji szkół i przedszkoli,
- realnego włączenia dyrektorów, nauczycieli, rodziców oraz związków zawodowych w proces konsultacji,
- prowadzenia spokojnego, odpowiedzialnego dialogu zamiast działań podejmowanych pod presją i wycofywanych po medialnych interwencjach.
Mieszkańcy Gdyni mają prawo oczekiwać od władz miasta dojrzałego, wyważonego i przewidywalnego podejścia do edukacji. Oświata nie może być zarządzana poprzez improwizację, medialne konflikty i doraźne reakcje na presję polityczną.
Dobra szkoła potrzebuje stabilności. A stabilność zaczyna się od odpowiedzialnych decyzji podejmowanych w oparciu o fakty, analizy i uczciwy dialog społeczny.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu dziendobrypomorze.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz