Co ma wspólnego Szpital Miastecki ze Szpitalem Południowym w Warszawie? Szpital w Miastku leży bardziej na południe niż stolica województwa, więc jest swego rodzaju „szpitalem południowym” od Gdańska.Geograficzne się zgadza, a jak z sytuacją finansową czy zarobkami prezesów, lekarzy i innych - „może” przypadkowych postaci?
Na pewno wysokie zarobki kadry zarządzającej i lekarzy były i są w Miastku jak na warunki województwa nie małe.
Jaka jeszcze jest zbieżność tych placówek? Układ polityczny? W Gminie Miastko od dekad rządzi PO, teraz KO razem lokalną wierchuszką.
Ilość zmian, np. prezesów jest imponująca. Sześciu już prezesów w ciągu dwóch lat to rekord chyba na skalę krajową?
Obecna/była prezes Kuniszewska, pracująca wcześniej jako pielęgniarka już zrezygnowała i nie ma chętnych? Przypomnijmy, że każdy z prezesów otrzymał wynagrodzenie, choć nie zmienił oblicza szpitala. Czyli krótko mówiąc - jest jeszcze gorzej, a kasę wzięli.
Ile? Na pewno nie tyle co w Szpitalu Południowym w Warszawie. Ale wzięli…
Obecnie nie ma chętnych na prezesa i nie ma kasy dla pracowników Szpitala. A gdzie jest kasa?
No właśnie. Dlaczego zatem przez dwa lata „karmiono” zarządy kosztem zwykłych pracowników? Władza się sama „wyżywi”?
Od kilku miesięcy pracownicy nie dostają w pełni wynagrodzenia. Kadra zarządzająca i lekarze dostają. Pielęgniarki nie będą za darmo pracować i władze w związku z tym zawieszają działalności oddziału wewnętrznego na 3 miesiące.
Przypomnijmy! Przez dwa lata burmistrz Jerzy Wójtowicz jako właściciel / zarządzający miasteckim Szpitalem, powiązany z KO, wybierając ludzi do zarządzania szpitala „wspólnie” zamknęli już oddziały: reumatologii, dziecięcy, ginekologii i położnictwa, a teraz szykuje się wewnętrzny.
I co dalej?
Dalej zostaje jeszcze do zamknięcia prosektorium. Ale chyba to nie wchodzi w grę. Jest za duża „koniunktura…”
Ludzie zatrudniani w miasteckim szpitalu biorą kasę bez żadnego planu naprawczego i dokonanych zadań. Biorą, bo dają.
Czy to jest dzisiejszy ból obecnej władzy w kraju odnośnie problemów szpitali i służby zdrowia? Zarobki i kasa brana bez ograniczenia? Duży szpital dotowany przez bogate miasto, jak Warszawa sobie poradzi, ale Szpital w Miastku już nie.
Program naprawczy, który chciał wprowadzić poprzedni burmistrz Witold Zajst, spotkał się ze zbyt wielkim oporem, bo mógł zdekomponować trwając od lat układ. Zajst zapłacił utratą stanowiska, przestał być burmistrzem. Jednak to jego działania mogły uratować szpital. I choćby wszystkie i wszyscy hejterzy będą twierdzili co innego, to jest to skowyt poranionych, rozgoryczonych i osadzonych w mentalności posthomosovieticus, którzy raczej do końca będą zaklinać rzeczywistość...
Ważnym elementem jest również brak pomysłów na Szpital Miastecki obecnej władzy. Obiecał Wójtowicz, że da radę, choć to nauczyciel zajęć praktyczno-technicznych? I wyszło jak wyszło. Sorry..?
Szpital bez tych oddziałów nie funkcjonuje. Pracownicy już szukają pracy w innych miastach. Celowe zagranie burmistrza, czy „ktoś” mu kazał? Wiemy jak ma zaplecze polityczne. Wygląda to tak, jakby „nasi” zostali „nakarmieni” w imię poparcia podczas wyborów? Ludzie mówią… Ludzie wiedzą…
Dlaczego nikt dzisiaj nie protestuje na ulicach w obronie Szpitala. Znamy takie wiece z początków lat 2000 i przed wyborami w 2024 roku. Dzisiaj cisza. Przecież „nie ma nic za darmo?”
I kto dzisiaj został w Szpitalu w Miastku do czasu wyboru nowego prezesa, który i tak prawdopodbnie nic nie wskóra? Tylko przedłuży agonię i nadzieję na „cud przetrwania placówki”.
Kuniszewska - była już prezes wróciła na oddział, dalej jest pielęgniarką. Po co została prezesem? Może po to, aby „coś tam podpisać” i wziąć kasę? Zadanie zostało wykonane?
Obecnie jest jeszcze słynna pani Asia - Joanna Hinc, która była już prokuratorem i pełniącą obowiązki prezesa Szpitala, potem ją odwołano i teraz wróciła. Jak wiemy za „panowania” tej pani Szpital w Miastku miał stratę tylko 700 tysięcy miesięcznie - rok 2025. Czyli można domniemywać, że obecnie strata „będzie spadać”? Normalnie szok!
Jeżeli ktoś jeszcze nie wierzy w podobieństwo szpitali w Miastku i Warszawie to jest wielkim niedowiarkiem, do którego nie przemawiają fakty. System działa chyba tak samo w całym kraju? A może to zbyt daleko idące porównanie? Kto to wie?
„Cel uświęca środki” - a jakie środki będą potrzebne, aby „naród się obudził?”
Szpital Miejski w Miastku poinformował o zawieszeniu działalności oddziału wewnętrznego. Zawieszenie ma trwać trzy miesiące począwszy od 1 lipca.
Przyczyn zawieszenia oddziału wewnętrznego nie podano.
W kwietniu Rada Nadzorcza Szpitala Miejskiego w Miastku ogłosiła konkurs na prezesa tej placówki. 15 czerwca. minął termin. Cisza, nic nie wiadomo, bo nie ma komunikatu w tej sprawie.
„Za mojej kadencji nie był zlikwidowany żaden oddział, a pożyczka, którą miał otrzymać szpital została zablokowana przez radnych. Ten zastrzyk finansowy spłaciłaby dług szpitala i poprawił kondycję finansową. Dzisiaj mamy co mamy i niech martwią się obecni zarządzający, którzy przed wyborami mieli „wywrotki” pomysłów na Szpital. Szkoda, że zmarnowano tyle pracy ludzi, którzy poświęcili dla tej placówki całe swojej życie. Jak widać „moda na likwidacje” w Miastku, wszystkiego co trzyma to miasto, gminę w ryzach rozpędza się do prędkości światła. Szkoda…Ludzie są zaczarowani. Tylko kto zna zaklęcie na odczarowanie?” - podkreśla Witold Zajst, burmistrz Miastka poprzedniej kadencji.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu dziendobrypomorze.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz