W Gdyni nadal trwa regres... Bardzo dobrze to widać w obszarze gastronomii. Obecne władze miasta nie za wiele zrobiły, by pomóc przedsiębiorcom branży HoReCa. Do mieszkańców docierają informacje o zamykaniu kolejnych barów i restauracji.
Sprawę od kilku miesięcy diagnozuje Jakub Ubych, radny Gdyni i lider Ruchu "Kocham Gdynię".
"To nie jest łatwy czas dla gdyńskiego gastro. Po zamknięciu TRAFIK Jedzenie i Przyjaciele, a także zapowiedzi zamknięcia Restauracja Malika dzisiaj apel / prośba od Cafe Klaps. Poniżej kilka słów - ode mnie, trochę prywatnie, ale przede wszystkim gdyńsko.
Gospodarzem miejsca jest Waldek - każdy kto poznał wie, że przyjmuje gości z niesamowicie pozytywną energią. Poznałem go na długo przed otwarciem jego wymarzonego miejsca, gdy szefował w Hotelu Murat, gdy dzięki jego zaangażowaniu i wiedzy nasze wesele z Agnieszką było niesamowite.
Dzisiaj Waldek walczy o przetrwanie miejsca, które zbudował - potrzeba 15 000 zł i powstała zrzutka. Link do niej w komentarzu. Kto może niech udostępni, wrzuci choć piątaka. Każda pomoc jest ważna. Nie pozwólmy, aby z mapy #Gdynia znikały takie miejsca, które budują jej charakter.
"Ostatnie tango w Cafe Klaps? Nie pozwólmy, by ta muzyka ucichła.
Są takie miejsca, w których czas zdaje się płynąć innym, spokojniejszym rytmem. Przekraczając próg Cafe Klaps, nie wchodzi się tylko do lokalu – wchodzi się w czyjąś opowieść, utkaną z ciepła, aromatu świeżo parzonej kawy i setek serdecznych rozmów. Od lat gospodarzem tej opowieści jest Waldek. Człowiek, który o gościnności wie wszystko i który sprawił, że dla wielu z nas to miejsce stało się drugim domem.
Dziś jednak w Klapsie gości inna aura. Cicha, nieco cięższa, jakby ktoś przykręcił światło." - podsumował Jakub Ubych.
Aż dziw bierze, że obecne władze miasta nie wyszły na przeciw potrzebom restauratorów i nie wkomponowały gdyńskiej branży HoReCa w obchody stulecia. Przecież to doskonały czas, by gdyńskiej gastronomii przywrócić należną jej pozycję.
Dziś zanika nawyk odwiedzania gdyńskich lokali. Mieszkańcy wybierają Gdańsk i Sopot, a nawet Rumię czy Wejherowo. Tam jest bardziej trendy...?
W takich przypadkach konieczna jest ingerencja samorządu, chyba że ten ma to gdzieś albo kompletnie nie ma pomysłu na ratowanie pozycji miasta turystycznego. Za chwilę Gdynia stanie się gastronomiczną pustynią, z której uciekli zarówno restauratorzy, jak i klienci.
To przede wszystkim porażka obecnej władzy, która nie potrafi kreatywnie podejść do problemu gastronomii i woli udawać, że coś robi, zamiast walczyć o kolejne zamykane lokale.
Smutna przyszłość czeka miasto, które podobno jest z morza i marzeń. Zachowanie obecnych władz wskazuje, że nijak to się ma do jakiejkolwiek przyszłości. I tak do niebudowanych dróg, braku rozwiązanie węzła Karwiny, chaosu wszędzie, gdzie się nie spojrzy, dołącza przestrzeń gastronomiczna.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu dziendobrypomorze.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz