Nową przewodniczącą Rady Miejskiej Nowej Lewicy w Gdyni została Magdalena Zglenicka, a funkcję wiceprzewodniczącego objął Ryszard Dziedzinkiewicz.
I nie byłoby w tym nic dziwnego... gdyby nie fakt, że Zglenicka ma na swoim koncie wielką wtopę w gminie Puck, związaną z próbą aneksji Rekowa Górnego przez Redę.
Właśnie Magdalena Zglenicka na początku całej awantury odgrywała tam główną rolę i występowała w imieniu mieszkańców, którzy rzekomo chcą przyłączenia do Redy. W pewnym momencie Zglenicka zniknęła z gminy Puck...
Jeszcze bardziej znamienne są jej kontakty z posłanką Prawa i Sprawiedliwości Dorotą Arciszewską-Mielewczyk. Obie panie co dopiero uczestniczyły w spotkaniu mieszkańców Rekowa Górnego (żadna tam nie mieszka) z wójtem Marcinem Nikrantem.
Przypomnijmy, że posłanka Arciszewska wspierała ekipę, której liderowała Zglenicka. Już wtedy wiadomo było, że jest to działaczka Lewicy.
Sytuacja zaczyna się w dziwny sposób klarować – może posłanka ma arcymisję zbudowania lokalnej (regionalnej) koalicji Prawa i Sprawiedliwości z Nową Lewicą? Panie już się znają, już razem działały... Fakt Arciszewska pojechała do Rekowa Górnego bronić tamtejszej szkoły podstawowej. Jednak sprawa szubko nabrała rozpędu z i obrony placówki oświatowej zrobiła się akcja secesyjna i grupa mieszkańców koordynowana przez Magdalenę Zglenicką ruszyła do Redy, by prosić burmistrza Mateusza Richerta o przyłączenie miejscowości do miasta.
Po roku czasu większość redzkich radnych podjęła uchwałę i nakazała burmistrzowi zakończyć procedurę przyłączenia i zamknąć sprawę.
Mimo końca, nadal jest wiele pytań i wątpliwości, w których pewną rolę odgrywa właśnie Magdalena Zglenicka...
W każdym razie organizacyjnie i marketingowo Zglenicka poległa na całej linii. Nie udało się oderwać Rekowa Górnego od gminy Puck i przyłączyć do Redy. Cały proces rzekomo toczący się obok redzkiej procedury również „nie wyglądał”... Był przesiąknięty permanentnymi atakami na wójta i wtopami. Tym bardziej, kiedy okazało się, że przeciwników przyłączenia jest dużo więcej, sprawa ucichła, a Zglenicka „prawie po angielsku” wycofała się, a raczej zniknęła z Rekowa Górnego.
Czy taka wcześniejsza postawa wróży cokolwiek dobrego gdyńskiej Lewicy, która i tak jest malutka i słabiutka? Należy mieć poważne wątpliwości! Ale jak ktoś lubi popartyjnić sobie w kilkanaście osób na kanapie czy dwóch, to nie ma co krytykować. To wolny kraj!
Znamienne jest również to, że gdyńską Lewicą teraz rządzić będzie „spadochroniarka”. Wśród członków, którzy mogliby objąć funkcję szefa nie ma nikogo z Gdyni?
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu dziendobrypomorze.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz