Redzka radna Karolina Bochan stanowczo nie odrobiła obowiązkowego zadania i nie zapoznała się do tej pory z przepisami prawa wynikającymi z ustaw albo celowo chce ograniczać obywatelom Rzeczypospolitej Polskiej swobód i praw, a przede wszystkim prawa do wszelkiej informacji związanej z funkcjonowaniem samorządu.
"Jeśli z uzasadnionych prawnie przyczyn komisja nie jest utajniona Przewodnicząca komisji nie ma prawa ograniczać jawności.
Nie ma powodu, by Jej się pytać o możliwość nagrywania. Można co najwyżej poinformować, że się nagrywa, co nie jest konieczne.
Pani Karolina jest już Radną od kilku kadencji. Mogłaby się zapoznać z treścią ustawy o samorządzie gminnym.
Inna sprawa, że jest w Komisji Rewizyjnej wbrew zapisom Statutu Gminy Miasto Reda jako zatrudniona w ramach stosunku pracy w gminnej jednostce organizacyjnej.
Czyżby Radni wybierali składy komisji nie znając Statutu?" - podsumował Marcin Ruszczyk ustosunkowując się do felietonu Redy na Radarze w sprawie niezgodnych z prawem działań radnej Bochan.
Być może siłą rozpędu radna mentalnie obraca się w czasach, do których nawiązywała przeszłość poprzedniego burmistrza, który w bazie IPN figuruje jako KO Krzem (kontakt operacyjny Służby Bezpieczeństwa) i nie dostrzegła, że po drodze był 4 czerwca 1989 roku?
Reda na Radarze napisała:
„Nuda, panie, nuda” to cytat z filmu Rejs o filmie polskim, ale świetnie charakteryzuje posty, które nie mają w sobie ładunku „wybuchowego”, albo nie informują o kolejnych podwyżkach opłat ponoszonych przez nas wszystkich za sprawą dziwacznych (delikatnie pisząc) decyzji Burmistrza Pana. No cóż, „life is brutal”.
A jednak XXVI Sesja RM Redy była w wielu aspektach przełomowa i zaowocuje znaczącymi konsekwencjami, które w perspektywie długofalowej będą korzystne dla mieszkańców. Ponieważ znakomita większość mieszkańców Redy w czasie trwania obrad Komisji RM ciężko pracuje na utrzymanie Burmistrza&C (fakt, że nie tylko), to przedstawiam krótką informację z posiedzenia Komisji Rewizyjnej RM ( 19.03.2026), której przewodniczy Pani Radna Karolina Bochan,
Tematem była ściągalność podatków na rzecz Miasta i mogę powiadomić ( na propagandę biuletynową nie ma co liczyć), że przedstawiciele Urzędu ( pod czujnym okiem Pani Skarbnik) poinformowali, że ściągalność danin wzrasta, ale że istnieje także zwiększająca się pula kwot nieściągalnych, w tym od osób fizycznych na poziomie ok 1 miliona zł, a osób prawnych w wysokości ok.1,5 miliona. Kwoty te są wartością skumulowaną z ostatnich lat. Powyższe dane przedstawiono w postaci kolorowych tabelek i wykresów, co znakomicie ułatwiło pracę obecnym na spotkaniu Radnym, także dociekliwej Pani Radnej Beacie.
Przebieg posiedzenia dość merytoryczny , kilka pytań i odpowiedzi, jednym słowem zgoda i spokój.
Ale także jest niepokój. Okazuje się, że na terenie miasta funkcjonuje „tajemniczy” podmiot gospodarczy, który notorycznie i konsekwentnie nie płaci należnych (zdaniem Urzędu) danin, który prawdopodobnie jest „znaczącym” dłużnikiem, z którym od kilku lat toczy się „batalia sądowa”. W mojej ocenie Burmistrz Pan (za pośrednictwem KAS lub US) mógłby skorzystać z zapisu art.299 b ordynacji podatkowej , który w par. 2 dopuszcza ujawnienie informacji (np. nazwę podmiotu) „ jeżeli ujawnienie tych informacji urzeczywistni prawo obywateli do ich rzetelnego informowania o działaniach organów podatkowych i jawności życia publicznego”. Być może ujawnienie nazwy podmiotu byłoby czynnikiem pewnej , środowiskowej presji , która może spowodować uregulowanie należności lub zakończyć batalię sądową. Niestety oceniam, że Burmistrzowi Panu wg zasady „ja nic nie mogę, bo nie chcę” wystarcza sama „zasłona sądowa”, (najwyraźniej pobiera naukę od Jacka Pana od Rozwoju – oddać sprawę do sądu – i mamy spoko).
Jednak nie wszystko podczas posiedzenia Komisji było kolorowe i sympatyczne. Popełniony bowiem został przez Przewodniczącą Panią Karolinę delikt prawny zakazujący mi nagrywanie (audio) przebiegu posiedzenia. Zawezwany do udzielenia wsparcia Pani Przewodniczącej prawnik Urzędu, po zacytowaniu przepisu ustawy o samorządzie, która gwarantuje jawność posiedzeń sesji i komisji rad miasta (z pewnymi wyjątkami) nie wskazał podstaw ani okoliczności uzasadniających utajnienie tego posiedzenia. Pomimo tego Pani Przewodnicząca wg zasady „nie mam argumentów i co mi pan zrobisz” podtrzymała decyzję o zakazie nagrywania. Zakazem chciała też objąć Radnego Radosława Fariona, który jako żywo nie zgłaszał chęci nagrywania. Z opresji Pana Radnego posądzonego przez Radną Karolinę o niecny, choć niewyrażony zamiar nagrywania wybawiły jednomyślne i chóralne głosy niemal wszystkich pozostałych uczestników spotkania. Ta „akcja” wyglądała dość zabawnie (jak w Rejsie), ale w rzeczy samej powinna uzmysłowić Pani Przewodniczącej, że nagrywanie jest nie tylko zgodne z prawem , ale także niezbędne do nierozstrzygnięcia nieporozumień, choćby przy różnicy zdań, kto, kiedy i czy coś powiedział lub nie powiedział.
Dla podkreślenia istoty zagadnienia zacytuję wypowiedź w tej sprawie Rzecznika Praw Obywatelskich
„Protokół (pisemny) nie oddaje przebiegu obrad tak dokładnie jak nagranie. Pomijane są np. informacje o wypowiedziach konkretnych radnych, ich stanowisku, argumentach. Dysponowanie przez obywateli tymi informacjami przyczynia się do budowy wysokiego standardu jawności działań władz. Obywatel zostaje bowiem poinformowany nie tylko o działaniu organu pomocniczego, ale także o jego motywach, konkretnych argumentach składających się na proces decyzyjny. Jego jawność pozytywnie wpływa też na poziom merytoryczny posiedzeń”.
Panie milczący-Przewodniczący Rady Miasta Redy – to nie jest trudne do zrozumienia, a jeszcze łatwiejsze do stosowania."
* * *
Mieszkańcy mają niezbite prawo złożyć skargę na radną Bohan z żądaniem wyciągnięcia konsekwencji. Przede wszystkim ktoś powinien jej wytłumaczyć, że każdy obywatel ma prawo nagrywać, a nawet relacjonować na żywo działania komisji rady gminy / miasta / powiatu. A jeśli jej się to nie podoba, to niech złoży mandat i przestanie wprowadzać swoje prawa, które są w sprzeczności z ustawami, na podstawie których funkcjonuje samorząd i które ona musi zaakceptować, to jej obowiązek.
Sprawa winna dotrzeć do wojewody, a może nawet do MSWiA, żeby definitywnie radni Redy dowiedzieli się, że nie oni stanowią prawa krajowe, a jako przedstawiciele mieszkańców (wyborców) mają obowiązek ich przestrzegać i świecić przykładem. Niestety to tylko Reda...
Ponadto mieszkaniec, któremu radna Bohan zabraniała nagrywać obrady powinien wezwać Policję, bo mogło dojść złamania prawa.
foto freepik.com
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu dziendobrypomorze.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz