Historia Gdyni doczekała się już filmów i wielu opracowań naukowych. Zdarzenie bez precedensu. W ciągu kilku lat powstało miasto, które stało się jednym z największych i najważniejszych w kraju. Miasto naznaczone dramatami wysiedleń i niemieckich mordów w Piaśnicy, a także strzelaniem do protestujących robotników w Grudni 1970 roku. Miasto, które przez lata uważane było za jedno z najszczęśliwszych w Polsce.
Istotne w tym jest to, że do obecnej kadencji samorządu władze potrafiły i chciały rozwój opierać na szacunku do historii, tej prawdziwej, nie tworzonej przez wymazywanie czy eliminowanie kogokolwiek.
Poniżej prezentujemy jego felieton o tym, co kształtowało i nadal kształtuje miasto z morza i marzeń!
"Są takie miejsca, które wybiera się świadomie. Nie dlatego, że są największe, najbogatsze czy najstarsze. Wybiera się je dlatego, że jest w nich coś, co sprawia, że kiedy stoisz na bulwarze i patrzysz w horyzont, nie widzisz tylko morza. Widzisz sens będący historią wyjątkowych ludzi, którzy nie bali się marzyć odważniej niż inni.
Gdynia nigdy nie była oczywista. Nie była "dana", ponieważ to miasto od początku było zadaniem. Najpierw tych, którzy po 123 latach niewoli uwierzyli, że Polska potrzebuje miejsca, które pokaże światu jej siłę i aspiracje. Gdy inni widzieli rybacką wieś, oni widzieli przyszłość. "To niemożliwe”, bo jak w zniszczonym wojną i zaborami kraju budować port z niczego, byli tacy, którzy odpowiadali pracą, determinacją i odwagą. Zbudowali miasto, które stało się symbolem wolności, nie tej będącej hasłem, ale tej wypracowanej każdego dnia.
Potem przyszły lata, które mogły złamać wszystko. Wojna, wypędzenia, śmierć tych, którzy byli pierwszym pokoleniem budowniczych. Przejęte domy, przerwane życiorysy, dramat rodzin, a jednak nawet wtedy znaleźli się ludzie, którzy potrafili pomyśleć o Gdyni jak o czymś więcej... Harcerze Tajnego Hufca, młodzi, podjęli działania, które miały ocalić miasto przed całkowitym zniszczeniem, w chwili, gdy najłatwiej było myśleć tylko o własnym przetrwaniu, a oni myśleli o przyszłości swojego miasta.
Czy można być obojętnym wobec takiej historii?
Gdynia zawsze była miastem ludzi odważnych. W grudniu 1970 roku i w 1980 roku mieszkańcy nie pozostali obojętni wobec niesprawiedliwości. Płacili za to wysoką cenę. Ale dzięki temu kolejne pokolenia mogą żyć w Polsce wolnej. W Gdyni słowo "odpowiedzialność" nie było pustym hasłem, bo miało twarze konkretnych ludzi.
Po 1990 roku znów trzeba było mieć odwagę. Odwagę, by uwierzyć, że powstający samorząd to nie slogan, ale realna możliwość zmieniania świata wokół nas. Powstawały projekty, które dla wielu wydawały się zbyt ambitne jak na miasto tej wielkości. A jednak to tutaj powstał Open’er, wydarzenie rozpoznawalne w całej Europie. To tutaj powstawały firmy technologiczne, których rozwiązania trafiały do milionów ludzi na świecie. To tutaj tworzono przestrzeń dla przedsiębiorczości, dla nowych idei, dla ludzi, którzy nie bali się próbować.
Gdynia nigdy nie była miastem, które mówiło: "to wystarczy".
Dlatego tak trudno dziś patrzeć, gdy rozmowa o przyszłości naszego miasta bywa sprowadzana do sporów małych i krótkowzrocznych. Gdynia nie potrzebuje lokalnych wojenek. Gdynia na nowo potrzebuje odwagi i ludzi, którzy będą potrafili wznieść się ponad emocje i przypomnieć, że to miasto zawsze powstawało wtedy, gdy ktoś myślał szerzej.
Gdynia to nie tylko historia sukcesów. W swojej krótkiej historii pomimo ogromnego wysiłku nie wychodziło wszystko "zgodnie z planem". Jednak historia decyzji podejmowanych w niepewności, ludzi, którzy nie wiedzieli, czy się uda, ale wiedzieli, że warto spróbować. Tak powstała Trasa Kwiatkowskiego na odcinku leśnym.
To zawsze wybór: możemy zamknąć się w sporach, kreować sztuczny obraz w mediach. Albo możemy przypomnieć sobie, że żyjemy w mieście, które powstało wbrew logice ostrożności, ponieważ zawsze chodziło o coś więcej.
Ambicja nie wynika z próżności, lecz z przekonania, że jesteśmy w stanie tworzyć rzeczy ważne, które zmienią przyszłość kolejnych pokoleń.Odpowiedzialność za wspólnotę, która nie kończy się na własnym interesie, poczucie, że jesteśmy częścią historii większej niż nasze codzienne sprawy.
Gdynia jest młodym miastem, ale ma w sobie dojrzałość tych, którzy wiedzą, że nic wartościowego nie przychodzi łatwo. Łączy kaszubską historię z energią ludzi, którzy przyjechali tu szukać swojego miejsca. Jest dowodem, że wspólnota może i musi być silniejsza niż chwilowe problemy.
Dlatego powinniśmy być dumni z historii Gdyni. Nie dlatego, że wszystko było idealne, ale dlatego, że zawsze potrafiliśmy się podnosić. Zawsze potrafiliśmy patrzeć dalej. Gdynia nie powstała z wygody, a z odwagi.
Jeśli chcemy, by pozostało wyjątkowe, musimy mieć w sobie choć część tej odwagi, którą mieli ci, którzy budowali je przed nami. Dla mnie Gdynia nigdy nie była tylko miejscem, a zawsze była decyzją." - napisał Jakub Ubych.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu dziendobrypomorze.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz