O tym, że polityka to najbardziej negatywna strona funkcjonowania społeczeństwa, już nikogo przekonywać nie trzeba. Do polityki przypasowano już wszelkie możliwe wulgaryzmy i inwektywy, a porównanie do najstarszego zawodu świata jest dogmatem.
Na Pomorzu nie jest inaczej... Politycy robią wszystko, by to potwierdzać na każdym kroku. Interes wyborców jest tylko kiełbasą wyborczą, która wylewa się w trakcie kampanii wszelakich, a już po wyborach (wygranych) liczą się tylko własne interesy i walka o kolejną elekcję.
Prominentnym przykładem „bycia na wierzchu” jest posłanka PiS (dawniej PO) Dorota Arciszewska-Mielewczyk!
„Wczoraj odwiedzili mnie mieszkańcy, aby podziękować za wsparcie i obecność podczas spotkania w Rekowie Górnym.
To dla mnie bardzo ważne i budujące.
Dziękuję za zaufanie - zawsze będę stać po stronie mieszkańców i reagować tam, gdzie pojawiają się problemy i brak dialogu.” - napisała na swoim profilu 9 kwietnia br.
I nie było by w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że relacje pani poseł w okresie, kiedy PiS walczy o powrót do władzy, z innymi „światopoglądami” podważają idee, którymi kieruje się partia Kaczyńskiego.
Można zaryzykować nawet stwierdzenie, że posłanka „kuma się” z tymi, którzy reprezentują wrogie, a nawet bardzo wrogie PiSowi środowiska. W tym partie, które chcą posadzić do więzienia Zbigniewa Ziobro. Mowa tu o Lewicy i Marszałku Sejmu z jej poparcia.
Posłanka Arciszewska-Mielewczyk od samego początku awantury „o szkołę” w Rekowie Górnym wspierała Magdalenę Zglenicką, która stanęła na czele protestu przeciwko działaniom wójta gminy Puck Marcina Nikranta.
Ponadto, przypomnieć należy, że burmistrzem Redy, która chciała dokonać aneksji Rekowa Górnego jest człowiek jednoznacznie kojarzony z Koalicją Obywatelską. I tak mamy kolejny mariaż Doroty Arciszewskiej-Mielewczyk (zresztą nie tylko ona jako reprezentantka PiS "wspiera platfomerskiego" włodarza).
Tu należy stwierdzić, że cała sprawa oderwania Rekowa Górnego od gminy Puck od samego początku wygląda na swoistą manifestację polityczną z zaangażowaniem KO, Lewicy i PiS. Taka lokalna koalicja zadaniowa, dla której większość mieszkańców, czyli ci przeciwni oderwaniu, nie ma żadnego znaczenia.
Zglenicka niedawno została przewodniczącą gdyńskich struktur Nowej Lewicy, czyli partii której szef mocno eksponuje swoje zdanie na temat Ziobry i jako Marszałek Sejmu robi wszystko, by były minister sprawiedliwości w rządzie PiS stanął przed sądem.
Będąc w relacjach z posłanką Prawa i Sprawiedliwości Zglenicka ani razu nie ogłosiła, że kontestuje postawę Czarzastego i jest przeciwna postawieniu Ziobry przed sądem. Również posłanka Arciszewska-Mielewczyk nie wypowiedziała się w tej sprawie, nie wydała oświadczenia, że mimo tego, iż Lewica chce „zapuszkować” jej kolegę partyjnego, to ona swoje wparcie uzależnia od stanowiska Zglenickiej. Czyli co – Arciszewska-Mielewczyk też chce „zapuszkować” Ziobrę?
Jednak największym kuriozum jest wizyta w biurze poselskim przedstawicieli grupy, która chciała oderwać od gminy Puck sołectwo Rekowo Górne i przyłączyć do Redy. Wśród tego grona znajduje się Sebastian Jurkiewicz, utożsamiany z fejkowym profilem Hans Klos. To bardzo dziwna postać... Słynie ze swojej nienawiści do Prawa i Sprawiedliwości, co eksponuje na swoim FB.

I właśnie między innymi o nim pani poseł napisała „To dla mnie bardzo ważne i budujące.”
Czy Arciszewską-Mielewczyk buduje to, że ktoś przyrównuje PiS do hitlerowców?
Z tym pytaniem, bez dalszych komentarzy, kończymy...
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu dziendobrypomorze.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz