Napięcie w Chojnicach (również w powiecie chojnickim) w sferach władzy rośnie z tygodnia na tydzień. Strona koalicyjno-rządowa zaczyna wykonywać jakieś irracjonalne ruchy. I choć mamy do czynienia z przedstawicielami samorządu, to biorąc pod uwagę układy polityczne chowające się za mało mówiącymi nazwami komitetów, które do rad wprowadziły swoich kandydatów, to wystarczy przypomnieć słynny na cały kraj (przez nagłośnienie procederu przez watchdoga Michała Gruchałę z Chojnickiego Dialogu) baner, na którym widniało współpoparcie lokalnej Koalicji Obywatelskiej z Arseniuszem Finsterem.
Podczas minionej sesji Rady Miejskiej w Chojnicach burmistrz ostatniej kadencji Arseniusz Finster nie mógł pogodzić się z krytyką za dyskryminacyjną politykę wynagradzania pracowników niepedagogicznych miejskich szkół.
Radna Powiatowa Mirosława Dalecka opisała proceder miejski w aspekcie zestawienia z poziomem wynagrodzeń w placówkach oświatowych zarządzanych przez Starostwo Powiatowe w Chojnicach. Wynika z niego, że pracownicy zatrudniani w mieście są poszkodowani i to znacząco!
Po tyradzie słownej burmistrza, w której próbował uzasadnić swoje zdanie, co zresztą mu się nie udało, głos zabrała zaatakowana radna Dalecka.
DLACZEGO BURMISTRZ KŁAMIE I MANIPULUJE FAKTAMI?
Na dzisiejszej Sesji Rady Miejskiej w Chojnicach, z resztą nie pierwszy już raz, burmistrz zamiast odnieść się merytorycznie do moich pytań i porównań wynagrodzeń pracowników administracji i obsługi szkół miejskich do szkół powiatowych zaatakował mnie. Zastosował manipulacje i kłamstwa mówić, że Dalecka żąda podwyżek dla siebie.
Proszę wszystkich o sprawdzenie, gdzie w moim poście są ŻĄDANIA podwyżek dla Daleckiej i DLACZEGO burmistrz umniejsza pracę administracji szkół miejskich, a w szczególności sekretarzy szkół, gdzie dopiero po kontroli z Izby Skarbowej z Gdańska widać jak ogromną pracę i odpowiedzialność mają sekretarze szkół i ile jest pracy przy sprawach związanych z około 800 uczniów w szkołach i nie tylko? Skoro w swoim artykule na jednym z chojnickich portali podał nawet, że sekretarze szkół gminnych (ok. 200 uczniów) mają zasadniczą powyżej 5.500 zł to o czym z takim człowiekiem można rozmawiać, który sam sobie zaprzecza?
Przyzwyczaiłam się już do obrażania i poniżania mnie na sesji rady miejskiej, ale też wiem, że burmistrz nie miał żadnych merytorycznych argumentów dlatego zastosował atak personalny na mnie. Szkoda tylko, że burmistrz musi mieć najwyższe możliwe wynagrodzenie z tabeli płac bo mu się należy, a w podległych szkołach pracownikom szkół daje jedne z najniższych wynagrodzeń. Taka to chojnicka rzeczywistość MASZ SIEDZIEĆ CICHO I SIĘ NIE WYCHYLAĆ BO INACZEJ KUBEŁ POMYJ DOSTANIESZ. Nie ma zgody na takie poniżanie i obrażanie za prawdę oraz pokazywanie niesprawiedliwości w wynagrodzeniach pracowników szkół miejskich podległych pod miasto Chojnice. Niech pracownicy administracji i obsługi szkół miejskich dowiedzą się jakie podejście do ich pracy i wynagrodzeń ma burmistrz miasta Chojnice.
Serdecznie dziękuję za ogromne wsparcie i merytoryczną dyskusję na sesji w sprawie wynagrodzeń pracowników szkół miejskich radnym Marzenna Osowicka i Kamil Kaczmarek
Szkoda tylko, że niektórzy radni miejscy chowają głowę w piasek i udają, że nie widzą problemu. Szczególnie ci radni związani z edukacją w powiecie. Teraz widać czego, a raczej (NICZEGO) po tych radnych (NIE) można się spodziewać?
* * *
"WYNAGRODZENIA PRACOWNIKÓW SZKÓŁ
Zainteresowałam się wynagrodzeniami pracowników niepedagogicznych szkół w powiecie chojnickim oraz w mieście Chojnice, po ataku słownym na sesji rady powiatu przez wicestarostę na mnie i wytykaniu mi rzekomo wysokich zarobków.
Od dawna wiem, że jest ogromna różnica, gdyż nawet na ten temat rozmawiałam ze skarbnikiem powiatu. I co się okazuje, odkąd burmistrz Chojnic, który wraz z dyrektorem Wydziału Edukacji ustala wynagrodzenia pracownikom administracji i obsługi szkół miejskich są coraz niższe pensje pracowników, szczególnie administracji. Na przykładzie sekretarzy szkół miejskich wychodzi na to, że mniej zarabiają nawet od konserwatorów szkół powiatowych. Czy tak powinno być?
Jak to jest możliwe, że burmistrz ma najwyższe możliwe wynagrodzenie uchwalane przez radnych miejskich, a pracownikom podległych szkół nie daje godziwych wynagrodzeń i mają jedne z najniższych zasadniczych w tabelach zaszeregowań?
Wystarczy porównać na przykładzie sekretarzy szkół, bo jest największa różnica w płacy i tak: sekretarz w szkole powiatowej zarabia bez dodatku stażowego brutto od 6.432 zł do 7.472 zł a sekretarz szkoły podległej pod burmistrza tylko 5.320 zł, czyli mniej od 1.112 zł do 2.152 zł miesięcznie. Do tego w powiecie sekretarze mają dodatek funkcyjny a w mieście ten dodatek swojego czasu odebrano sekretarzom szkół i nawet pisma do akt osobowych nie dano, że ten dodatek odbierają.
Poniżej przedstawiam wszystkie wynagrodzenia brutto jak źle finansowo wynagradzani są pracownicy administracji i obsługi szkół miejskich. Czy chodzi o to żeby "zagłodzić" niektórych pracowników tych szkół?
Dlaczego sekretarze szkół miejskich posiadający wyższe wykształcenia, ogromną odpowiedzialność za System Informacji Oświatowej i kontrole z Izby Skarbowej w Gdańsku nie zasługują na porównywalne zarobki jak w powiecie? Czy również inni pracownicy administracji miejskich szkół z ogromną odpowiedzialnością nie zasługują na godziwe i wyższe wynagrodzenia i porównywalne jak w powiecie chojnickim? Dlaczego nie ceni się tej grupy pracowników? Przecież jest nas zaledwie 19 osób i dlaczego intendenci w szkołach miejskich, gdzie odpowiadają za wyżywienie około 600 uczniów mają prawie najniższe wynagrodzenie krajowe? Kto za to odpowiada?
Zastanawiam się również, gdzie są radni miejscy oraz komisja edukacji Rady Miejskiej w Chojnicach, że do tej pory nie interesowała się wynagrodzeniami administracji i obsługi szkół miejskich? Dlaczego pozwolono na tak skrajnie niskie wynagrodzenia niektórych pracowników niepedagogicznych?"
- czytamy w stanowisku radnej Mirosławy Daleckiej.
* * *
Sprawa okazuje się rozwojowa. Zwłaszcza w deklaracjach rządu, który co chwilę ogłasza jakieś podwyżki dla pracowników sfery publicznej. Jak określił Michał Gruchała - czas, by zarówno MEN i posłanka - ministra Barbara Nowacka oraz resort administracji - dowiedzieli się, że w Chojnicach pracownicy niepedagogiczni oświaty nie mają tyle, co w innych samorządach. A przecież Radą Miejską kieruje prominentny człowiek Koalicji Obywatelskiej...
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu dziendobrypomorze.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz