Premier Donald Tusk powołał na stanowisko Wojewody Pomorskiego Beata Rutkiewicz, która do tej pory była zastępcą prezydenta Wejherowa Krzysztofa Hildebrandta.
Przed nią teraz nie lada wyzwania. Musi uporządkować Urząd Wojewódzki po latach nieudolnych rządów Dariusza Drelicha, który najbardziej znany jest z tego, że... nie chciał pomóc mieszkańcom Rytla po nawałnicy stulecia w 2017 roku.
::news{"type":"see-also","item":"58512"}
::news{"type":"see-also","item":"57338"}
::news{"type":"see-also","item":"58758"}
Już wtedy wielu myślało, że skandaliczna wypowiedź Drelicha pozbawi go stanowiska. Tak się jednak nie stało arogancja, jak się okazało rozprzestrzenia się od samej góry. W tym przypadku sprawdziło się powiedzenie „mierny, ale wierny”.
Z tą wiernością nie ma co przesadzać. Nowogrodzka nie dostrzegała albo nie chciała dostrzegać tego, że Drelich niszczy PiS od środka cały czas łasząc się do samorządowców z ówczesnej opozycji. Może już wtedy pracował na swoją przyszłość po wyborach, w których partia Kaczyńskiego przegra.
Jeszcze przed powołaniem Rutkiewicz pojawiły się informacje jakoby Drelich deklarował Tuskowi gotowość do kontynuowania swojej misji. Dzięki Bogu premier Tusk nie dał się nabrać na „opowieści dziwnej treści”...
Drelich zasłynął również z tego, że pisanie do niego, to tak jak na Berdyczów. Odpowiedzi przechodziły do mieszkańców województwa pomorskiego bardzo rzadko, a najczęściej wcale!
Urząd Wojewódzki opuścił również Mariusz Łuczyk z Miastka, który na co dzień bardziej był cieniem posła Aleksandra Mrówczyńskiego (tego o aktywności w stanie wojennym i wyjazdu do USA w połowie lat '80).
Zagmatwana przeszłość Łuczyka (rzec można towarzysza Mariusza – ale o tym w oddzielnym materiale) chyba nie była dokładnie zbadana przed nominacją na wicewojewodę (różne informacje o konfliktach związkowych, centralach rybnych czy fabrykach rękawiczek). To też w konsekwencji jedna z przyczyn porażki PiSu w październikowych wyborach. Dobór kadry „dowodzącej” ma ogromny wpływ na wizerunek.
::news{"type":"see-also","item":"45693"}
::news{"type":"see-also","item":"58210"}
::news{"type":"see-also","item":"57343"}
::news{"type":"see-also","item":"57948"}
::news{"type":"see-also","item":"57195"}
W przypadku Łuczyka nadal czkawką odbija się kwestia „romansu”, a raczej prób „zbajerowania” Izabeli Pek i zapraszania jej do gabinetu wojewody na...
Doszło tam do uszkodzenia prywatnego auta przez kierowcę samochodu z floty Pomorskiego Urzędu Wojewódzkiego. Po różnych perturbacjach przyznał się jeden z pracowników UW. Dziwnym trafem nikt nie sprawdził, co ów urzędnik robił w Koszalinie późnym wieczorem nieopodal mieszkania córki wicewojewody Łuczyka...?
Zapewne mógł sobie pojechać w prywatną podróż służbowym autem. Takie widocznie w Urzędzie Wojewódzkim zarządzanym przez Drelicha obowiązywała standardy. „Jaki rząd takie województwo”!
* * *
Trzecim, który musiał opuści urząd jest Aleksander Jankowski z Suwerennej Polski. Młody i ambitny, co każe sądzić, że jeszcze o nim usłyszymy. W każdym razie nie udało mu się zasłynąć niczym negatywnym, a wręcz odwrotnie – pomagał ludziom i stawał na wysokości zadania.
* * *
Najbardziej ciekawi to, co zacznie wychodzić, kiedy nowa wojewoda Beata Rutkiewicz zacznie kontrolować poszczególne przestrzenie funkcjonowania poprzedniego wojewody i jego zastępców...?
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu dziendobrypomorze.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz