Senator Piotr Masłowski (klub senacki Nowa Polska – Centrum) napisał list do marszałek Senatu, w którym zarzuca, że środki finansowe Senatu dla organizacji polonijnych przekazywane są poza kontrolą państwa, w sposób nietransparentny, uznaniowy i nie tam, gdzie powinny trafić. Powodem - jak pisze w liście - jest fakt, że pieniądze te rozdzielane są nie przez Kancelarię Senatu, tylko tzw. organizacje parasolowe.
„System skoncentrowany jest na trzech organizacjach, którymi są Stowarzyszenie Wspólnota Polska, Fundacja Wolność i Demokracja oraz Fundacja Pomoc Polakom na Wschodzie. Zgodnie z ustaleniami Najwyższej Izby Kontroli, podmioty te w ostatnich latach otrzymywały dominująca część środków - sięgającą nawet 90 procent w trybach pozakonkursowych oraz zdecydowaną większość środków w trybach konkursowych. To te trzy organizacje parasolowe stały się kluczowymi elementami systemu. Sęk w tym, że to oni, jak potencjalni pośrednicy decydują o jakości wniosków, zatem mają kluczowy wpływ na to, kto otrzyma środki. Same w sobie nie są zobligowane do prowadzenia transparentnych naborów, a proces wypełniania ofert składanych do Kancelarii Senatu zależy od pracowników tych instytucji. W przypadku odrzucenia projektu lub jego modyfikacji nie istnieje mechanizm, który pozwoliłby zakwestionować decyzję lub uzyskać wiążące wyjaśnienia. Państwo odsyła do operatora, operator nie podlega realnej kontroli, a cały proces pozostaje zamknięty” - napisał senator Masłowski.
Oznacza to, jego zdaniem, że „te środki publiczne wydawane są poza kontrolą państwa”.
– Byłem przez lata działaczem organizacji pozarządowej, która walczyła o transparentność konkursów. W tej sytuacji mamy do czynienia z tym, że organizacje polonijne, aby mieć realne szanse na środki, muszą korzystać z pośrednictwa trzech dużych operatorów. Ci operatorzy mają własne procedury wewnętrzne, na które Senat nie ma wpływu – wyjaśnił Masłowski w rozmowie z PAP. – Wiele organizacji polonijnych nie rozumie, dlaczego te organizacje parasolowe wsparły jednych, a nie innych. Dlatego uważam, że decyzje powinny zapadać w Senacie, a nie w tych organizacjach – dodał.
Senator przyznał, że system ten funkcjonuje od lat i jest zaszłością historyczną. Jednak, jak dodał, zmieniają się wyzwania dotyczące Polonii.
- Historycznie to było tak, że zwracaliśmy głównie uwagę na Polonię na Wschodzie. Ale skoro czytamy dane z Niemiec, że największą mniejszością tam są Polacy i że 700 tysięcy ludzi, którzy się przyznają do polskości, może w Niemczech głosować, to moim zdaniem powinniśmy wykorzystywać właśnie tę Polonię do uprawiania naszej polityki, bo my mamy w tym interesy. Ale tego w ogóle nie robimy - twierdzi Masłowski. - Jestem przekonany, że dajemy gdzieś pieniądze, bo zawsze gdzieś dawaliśmy, a nie ma podążania za potrzebami - dodaje.
Jego zdaniem, nawet jeśli decyzji o przyznawaniu środków nie będzie podejmował bezpośrednio Senat, obowiązująca procedura powinna być bardziej transparentna.
Przewodniczący senackiej Komisji Spraw Emigracji i Łączności z Polakami za Granicą i były marszałek Senatu Bogdan Borusewicz (KO) potwierdził w rozmowie z PAP, że finansowanie przez Senat organizacji polonijnych odbywa się przez pośredników. Wynika on z tego, że ustawa o finansach publicznych zakazuje finansowania wprost podmiotów zagranicznych. Zatem by organizacje polonijne, działające w innych państwach, mogły otrzymać pieniądze, Kancelaria Senatu musi skorzystać z pośrednictwa polskich organizacji.
- Taki sposób rozdzielenia pieniędzy jest zgodny z obowiązującym prawem. Beneficjentami końcowymi są organizacje, które są poza Polską. Ustawa o finansach publicznych zakazuje ich finansowania, w związku z tym muszą być organizacje pośredniczące, które są w Polsce - wyjaśnił Borusewicz.
Zwrócił uwagę, że system ten ma wiele zalet. - Jeśli ktoś się nie rozliczy z przyznanych pieniędzy lub nastąpi jakiś przekręt, nie występujemy w sądzie w Brazylii, tylko w sądzie w Polsce w stosunku do podmiotu polskiego, który pośredniczy. I jesteśmy w stanie odzyskać te pieniądze - wyjaśnił.
Zdaniem Borusewicza trzy organizacje - Stowarzyszenie Wspólnota Polska, Fundacja Wolność i Demokracja oraz Fundacja Pomoc Polakom na Wschodzie - mają największe doświadczenie w sprawach polonijnych. - To jest historyczny zwyczaj, że współpracujemy właśnie z nimi, mamy do nich zaufanie - podkreślił.
Poza tym, dodał, podmiotem pośredniczącym powinna być organizacja o wystarczającym potencjale. - Gdy byłem marszałkiem, zawsze starałem się rozstrzygać konkursy jak najszybciej i wtedy rozstrzygane były do marca. Za czasów PiS były rozstrzygane dużo później, np. w sierpniu, a pieniądze trafiały jeszcze później. Co to powodowało? Że np. Wspólnota Polska do czasu kiedy przyszły pieniądze sama musiała finansować wnioski, które do niej trafiły. Teraz jako przewodniczący komisji dopilnowałem, by konkursy znów były rozstrzygnięte do marca - powiedział Borusewicz.
Były marszałek podkreślił, że organizacje pośredniczące mają obowiązek dokładnego rozliczania się ze środków, które otrzymują. Trudno więc jego zdaniem mówić o braku transparentności.
Wyjaśnił, że tryb przyznawania tych pieniędzy polega na tym, że najpierw trzy organizacje pośredniczące opiniują wnioski instytucji polonijnych z całego świata. Potem wnioski oceniane są przez zespoły składające się ze specjalistów z różnych dziedzin. W dalszej kolejności zapoznaje się z nimi Komisja ds. Łączności z Polakami za Granicą, której członkowie jako senatorowie często znają sytuację poszczególnych środowisk polonijnych, bo je odwiedzają. - To sprawia, że nie jest tylko sucha ocena, na podstawie dokumentów. Jednak na ogół komisja niewiele zmienia. Przedstawia swoja opinie, a na końcu jest Prezydium Senatu, które na podstawie tych opinii decyduje - wyjaśnił Borusewicz.
- W tym roku otrzymaliśmy wnioski na ponad 440 milionów zł, a mogliśmy rozdysponować około 82 miliony zł. W tej sytuacji na pewno mogą znaleźć się niezadowoleni - przyznał.
Borusewicz dodał, że jego zdaniem obecny system można zmodyfikować. - Zasada, że korzystamy z organizacji pośredniczących stworzona została wtedy, gdy nie byliśmy w Unii. Moim zdaniem powinna nadal dotyczyć organizacji działających w krajach poza Unią - zaznaczył Borusewicz. - Byłbym zwolennikiem, by tak zmienić prawo, by można było finansować organizacje polonijne działające w Unii Europejskiej bezpośrednio. W ramach Unii jesteśmy w stanie skutecznie kontrolować sposób rozdysponowywania tych pieniędzy - dodał.
Od 2002 r. 2 maja obchodzony jest Dzień Polonii i Polaków za Granicą. Święto państwowe ustanowione zostało przez Sejm RP z inicjatywy Senatu RP. W ten sposób uhonorowano osoby żyjące poza granicami Polski, które zabiegały o polską niepodległość oraz wyrażały swoje przywiązanie do Rzeczypospolitej. 2 maja obchodzimy również Dzień Flagi Rzeczpospolitej Polskiej. Nowelizacja ustawy o godle, barwach i hymnie RP, która ustanowiła to święto, weszła w życie w 2004 roku. (PAP)
pś/ bst/ mro/
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu dziendobrypomorze.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz