Naczelnik Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu we Wrocławiu prok. Konrad Bieroń poinformował w poniedziałkowym komunikacie, że wyrok w tej sprawie zapadł w zeszłym tygodniu przed Sądem Rejonowym w Jeleniej Górze.
"W aspekcie sytuacji, którą mamy obecnie w Chojnicach wiadomość o wyroku dla byłego pracownik Służby Bezpieczeństwa, który pomawiał działacza "Solidarności", to dobra informacja dla nas, którzy stanęli w obronie zaatakowanego radnego, jak i również dla samego Zdzisława Januszewskiego. Jak widać sprawiedliwość zadziałała. Wierzę, że i w jego przypadku dojdzie do sprawiedliwej i rzetelnej oceny działań prowadzonych przez burmistrza, który bazuje na niczym niepotwierdzonych sensacjach wygenerowanych przez chojnickiego ubeka. Nadal będziemy wspierać Zdzisława i pomagać mu w walce o prawdę. Wierzę, że burmistrz będzie musiał go przeprosić, czy to zrobi, zobaczymy. Być może będzie musiał..." - podkreśla Marzenna Osowicka, radna Chojnic, która jednoznacznie stanęła w obronie radnego, którego władze miasta chcą zdyskredytować.
W wyroku - poinformował IPN - uznano, że zgromadzone w śledztwie dowody oraz przeprowadzony proces wykazały, iż oskarżony Jacek W. – były funkcjonariusz SB Komendy Wojewódzkiej Milicji Obywatelskiej w Jeleniej Górze – działając w celu osiągnięcia korzyści osobistej, wytworzył od kwietnia 1976 r. do kwietnia 1979 r. zawierające nieprawdę dokumenty operacyjne SB, z których miało wynikać, że działacz miejscowej opozycji dobrowolnie podjął tajną współpracę z organami bezpieczeństwa.
Instytut podał, że według wytworzonej dokumentacji działacz opozycji demokratycznej z Jeleniej Góry - znany w tamtejszym środowisku opozycyjnym - miał być aktywnym agentem o pseudonimie „Jakub”, systematycznie udzielającym funkcjonariuszom SB oczekiwanych przez nich informacji.
Tymczasem pokrzywdzony opozycjonista - jako działacz „Solidarności” - był m.in. ekspertem od planowania przestrzennego i urbanistyki przy Zarządzie Regionalnym NSZZ „Solidarność” w Jeleniej Górze i współautorem listu „44” wystosowanego w stanie wojennym w kwietniu 1982 r. do ówczesnych władz w obronie więźniów politycznych.
Postępowanie w sprawie zostało zainicjowane zawiadomieniem byłego opozycjonisty, który podkreślał, że był „przeciwnikiem ustroju komunistycznego panującego wówczas w Polsce i był zaangażowany w działalność opozycyjną od marca 1968 r.”.
IPN już w zeszłym roku informował, że opozycjonista to, iż fikcyjnie wykazano go jako tajnego współpracownika, odkrył jeszcze w 1983 r., kiedy SB chciało go nakłonić do faktycznego podjęcia takiej współpracy. Już wtedy złożył on do Prokuratury Wojewódzkiej w Jeleniej Górze doniesienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. W PRL postępowanie zostało umorzone w czerwcu 1983 r. „wobec braku dostatecznych dowodów zaistnienia przestępstwa”.
Doniesienie w sprawie - jak relacjonował IPN - pokrzywdzony opozycjonista powtórzył w czasie przesłuchania go jako świadka w Instytucie w 2020 r. Z kolei w latach 2024–2025 w Oddziałowym Biurze Lustracyjnym we Wrocławiu toczyło się postępowanie lustracyjne z jego wniosku, zakończone wydaniem przez Sąd Okręgowy we Wrocławiu orzeczenia stwierdzającego, że złożył on zgodne z prawdą oświadczenie lustracyjne i nigdy nie był tajnym, świadomym, współpracownikiem SB. W tamtym orzeczeniu potwierdzono, że dokumentacja, z której miał wynikać rzekomy fakt podjęcia przez niego współpracy „została spreparowana i w dużej części sfałszowana”.
Akt oskarżenia przeciw byłemu funkcjonariuszowi SB trafił w związku z tym do sądu rejonowego w listopadzie ub.r. W ostatni czwartek jeleniogórski sąd uznał, że działanie oskarżonego stanowiło przestępstwo przeciwko dokumentom i wyczerpało znamiona zbrodni komunistycznej.
Jak uzasadniono, podjęte przez Jacka W. bezprawne działania wobec pokrzywdzonego „godziły w prawo do jego dobrego imienia, którym cieszył się w pracy zawodowej i prowadzonej działalności opozycyjnej, zmierzały ponadto do wykorzystania fałszywych dokumentów w środowisku, w którym przebywał, tak by został w nim zmarginalizowany”.
„Za przypisany czyn Sąd Rejonowy w Jeleniej Górze wymierzył oskarżonemu karę łączną 1 roku pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem jej wykonania na okres roku próby oraz grzywnę w wysokości 10 tys. zł” - poinformował w poniedziałek IPN.
W komunikacie dodano, że sąd zobowiązał ponadto oskarżonego do przeproszenia pokrzywdzonego w ciągu trzech miesięcy od uprawomocnienia się wyroku.
Marcin Jabłoński (PAP)
mja/ mok/
foto succo / pixabay.com
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu dziendobrypomorze.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz