Ul. Morska w Gdyni należy do najbardziej newralgicznych traktów komunikacyjnych w mieście. Wiedzą o ty najlepiej ci, którzy muszą stać w niebotycznych korkach i to o różnych porach dnia. W sezonie letnim trwa istny armagedon! A teraz pojawiają się pomysły likwidacji tuneli pod ulicą zwiększenia ilości naziemnych przejść dla pieszych (i rowerzystów, bo wtedy nie będą musieli zsiadać z bicykla i nosić go po schodach).
Paweł Musiał krok po kroku zdiagnozował potencjalny wpływ zmian i pokazał go Gdynianom i Gdyniankom, żeby dotarło do nich, że mogą nadejść czasy, w który zakorkowana Morska będzie codziennością, a samochody co chwilę będą stać na światłach.
Pieszy w ruchu drogowym jest ważnym uczestnikiem, ale likwidacja bezpiecznych tuneli i zastąpienie ich naziemnymi przejściami dla pieszych tylko zwiększy zagrożenie...
Ot taki mamy klimat...
"Jeżeli ktoś chce zobaczyć, jak wygląda „zarządzanie inwestycjami w praktyce”, to nie musi studiować raportów miejskiego BIPu. Wystarczy przejechać się ul. Morską i najbliższymi okolicami.
Miasto ogłosiło przetarg na opracowanie dokumentacji projektowo-kosztorysowej, geodezję i nadzór autorski. Sama koncepcja wygląda ambitnie: trzy pasy ruchu dzięki buspasom, nowe przejścia naziemne, droga rowerowa, przebudowa Okrzei, dodatkowe jezdnie serwisowe, zatoki autobusowe, monitoring odwodnienia i nasadzenia drzew. Brzmi jak cywilizacyjny skok. Problem w tym, że rynek bardzo szybko sprowadził magistrat na ziemię. Miasto chciało przeznaczyć na dokumentację 1 535 010,48 zł. Tymczasem najtańsza oferta wyniosła 2 699 850,00 zł. Czyli klasyczne „nie doszacowaliśmy o jakiś milion”. Postępowanie unieważniono. Dodam, że w samej koncepcji przebudowy znalazły się pomysły, które już teraz budzą emocje. Między innymi likwidacja przejścia podziemnego pod ul. Morską przy kościele św. Józefa i zastąpienie go przejściem naziemnym. Dla jednych poprawa dostępności, dla innych przepis na jeszcze większe korki.
Przejście dla pieszych na ul. Morskiej przy ul. Działdowskiej (zwycięski projekt z Budżetu Obywatelskiego 2023). Według miejskiej aktualizacji z 16 lutego 2026 roku projekt miał zostać wykonany wspólnie z inwestycją dotyczącą rozbudowy Morskiej. Problem polega na tym, że skoro przetarg na dokumentację całej rozbudowy właśnie się wyłożył, to automatycznie w próżni zawisa również samo przejście. Czyli mieszkańcy dostali właśnie bardzo nowoczesny model realizacji inwestycji: „jak zrobi się tamto, to może zrobi się też to”. A że tamto właśnie się nie zrobiło, no to wiadomo.
Kładka nad peronem SKM Gdynia Stocznia to już osobny rozdział tej historii. Z odpowiedzi na interpelację wynika, że projekt niby istnieje, ale jednocześnie… trochę nie istnieje. Dokumentacja architektoniczno-budowlana została przygotowana, ale proces utknął na uzgodnieniach branżowych. Problemem okazały się między innymi sieci energetyczne, telekomunikacyjne i wodno-kanalizacyjne. Pojawił się też prawdziwy klasyk polskich inwestycji - kable średniego napięcia, których podobno nie było na mapach. Ani miejskich, ani kolejowych. Było nawet specjalne spotkanie z Energą i projektantami w kwietniu 2026 roku i część uzgodnień podobno udało się zrobić, odwodnienie ma już zgody, ale branża energetyczna i telekomunikacyjna dalej są „w procedowaniu”. Efekt jest taki, że ZDM nadal nie odebrał dokumentacji od wykonawcy.
W odpowiedzi na interpelację miasto poinformowało, że umowa projektowa nie przewiduje harmonogramu wykonawczego, a harmonogram robót powstanie dopiero po wyłonieniu wykonawcy prac budowlanych. Czyli jesteśmy na etapie: „najpierw zobaczymy, czy w ogóle uda się to zaprojektować”.
A teraz hit finansowy. W Wieloletniej Prognozie Finansowej były wpisane środki: 273 tys. zł na 2025, 11 mln zł na 2026 i prawie 4 mln zł na 2027. Łącznie ponad 15 mln zł, tylko że później przyszły cięcia budżetowe i inwestycja… wypadła z budżetu na 2026 rok oraz z WPF. Innymi słowy: pieniądze były, ale już ich nie ma.
Mariusz Bzdęga, Dyrektor ds. Kultury i Aktywności Mieszkańców, zapewniał, że remont biblioteki na Grabówku zostanie przeprowadzony „w najbliższym czasie” i choć częściowo zrekompensuje mieszkańcom brak przestrzeni związanej z kulturą i oświatą. Rzeczywistość ponownie brutalnie zderzyła się z kosztorysem. Pierwszy przetarg zakończył się fiaskiem, bo złożone oferty ponad dwukrotnie przekroczyły budżet miasta. Gdynia zabezpieczyła nieco ponad 500 tys. zł, tymczasem najtańsza oferta opiewała na około 1,29 mln zł. Postępowania więc nie rozstrzygnięto i ogłoszono nowy przetarg. Czyli znów wracamy do dobrze znanego miejskiego schematu: „plan był ambitny, ale rynek miał inne zdanie”.
Tu na szczęście prace się rozpoczęły, ale mamy opóźnienie sięgające już niemal roku. Pisałem o tym problemie już wcześniej na swoim profilu.
Co mamy dalej? A, prawoskręt z ul. Swarzewskiej w ul. Morską to już materiał na osobny serial. Po interpelacji radnego Jakub Ubych mieszkańcy w końcu dostali konkrety. Dokumentacja projektowa gotowa, zgłoszenia robót skuteczne, zadanie wpisane do budżetu miasta na 2026 rok. Zabezpieczono nawet konkretną kwotę - 857 250 zł brutto. Innymi słowy: papierologia zakończona, można działać. Miasto poinformowało również, że ogłoszenie przetargu planowane jest na II kwartał 2026 roku. Problem polega na tym, że jesteśmy już praktycznie na finiszu tego kwartału… i nadal panuje cisza. Żadnego postępowania, żadnych nowych komunikatów, żadnych informacji o przesunięciu terminu.
Cała ta układanka komunikacyjna działa dziś trochę na zasadzie: „oby się nie posypało bardziej”. Według aktualnych informacji prace naprawcze mają potrwać do końca czerwca. Trzymamy więc kciuki, żeby ekipy zdążyły, bo przy obecnym stanie inwestycyjnej układanki w rejonie Morskiej chyba nikt nie ma już ochoty sprawdzać, jak wyglądałby komunikacyjny armagedon po kolejnym przesunięciu terminu.
Naprawdę chciałbym kiedyś przeczytać komunikat: „inwestycja zakończona zgodnie z planem”. Bez aneksów, bez unieważnień, bez „trwa analiza możliwości”. Na razie jednak ul. Morska i okolice bardziej przypominają poligon doświadczalny dla cierpliwości mieszkańców niż wizytówkę nowoczesnego miasta." - nic dodać, nic ująć. Diagnoza Pawła Musiała trafna i smutna, ale 2 lata temu Gdynia zafundowała sobie tak nieprzygotowaną władzę i dziś musi ponosić tego konsekwencje.
Irracjonalne pomysły, które mogą wygenerować koszmarne korki na ul. Morskiej, to zapowiedź kolejnych działań szkodzących mieszkańcom Gdyni. Zwiększenie ilości naziemnych przejść dla pieszych to kolejny argument, by nie korzystać z komunikacji miejskiej, bo czas przejazdu autobusów i trajtków zwyczajnie wydłuży się.
Przed Gdynianami i Gdyniankami jeszcze 3 lata życia w krainie absurdu i męczenie się z obecną władzą...
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu dziendobrypomorze.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz