Z punktu widzenia socjologicznego Chojnice można uznać za miasto wielce atrakcyjne badawczo. Narracja stosowane przez burmistrza Arseniusza Finstera w bardzo wielu przypadkach intryguje, pobudza, stawia w osłupienie, a nawet denerwuje czy doprowadza do pasji.
::news{"type":"see-also","item":"62049"}
Radna powiatowa Mirosława Dalecka ostatnio ponownie została zaatakowana przez burmistrza Finstera, który nie potrafi zmierzyć się z prawdą i nie przyjmuje do wiadomości, że pracownicy oświaty w mieście zarabiają mniej niż w powiecie.
::news{"type":"see-also","item":"64569"}
::news{"type":"see-also","item":"64516"}
Przede wszystkim o braku doceniania pracowników przez władze Chojnic i o kiepskim zarządzaniu miejskimi finansami. Skoro w powiecie i innych gminach można dać większe wynagrodzenie, a w Chojnicach to się władzy nie udaje, to wniosek może być prosty - albo nie ma kasy (to gdzie jest?) albo władze kompletnie nie potrafią rządzić świadomie i z troską od mieszkańców.
"CO JESZCZE WYMYŚLI BURMISTRZ, aby poniżać i umniejszać pracowników niepedagogicznych szkół miejskich podległych burmistrzowi?
Ostatnio burmistrz stwierdzi, że sekretarze szkół miejskich mają znacznie mniejsze obowiązki od sekretarzy szkół powiatowych (poniżej w artykule Halochojnice). Tylko na jakiej podstawie takie manipulacje? Przecież nie widział żadnych zakresów obowiązków i ich nie porównywał. Czyli idąc myśleniem burmistrza to również niżej wymienieni pracownicy szkół miejskich też mają dużo mniejsze obowiązki jak w szkołach powiatowych bo zarabiają znacznie mniej, czyli:
- główny księgowy zarabia mniej
od 436 zł do 1.243 zł
- sekretarz szkoły zarabia mniej
od 1.112 zł do 2.152 zł
- główny specjalista zarabia mniej od
specjalisty od 310 zł do 1.050 zł
- referent zarabia mniej
od 323 zł do 981 zł
- starszy woźny zarabia mniej
od 134 zł do 341 zł
- konserwator zarabia mniej
od 456 od 797 zł
Rozumiem, że dla burmistrza takie różnice w płacach to grosze, ale nie dla niedocenianych pracowników szkół miejskich. Dla pracowników niepedagogicznych to są duże pieniądze.
Burmistrz zamiast doceniać pracowników tak jak to robią inni włodarze, to okazuje się, że nie docenia ani finansowo ani w pracy, którą wykonują umniejszając pracowników podległych szkół. Do tego intendenci, którzy odpowiadają za sprawy związane z obiadami nawet dla 600 uczniów zarabiają najniższe wynagrodzenie z widełek płacowych. Czy tak powinno być?
Za to burmistrz musi mieć maksymalne wynagrodzenie dla siebie i zapewne jedno z największych wynagrodzeń ma wiceburmistrz.
A pracownikom szkół miejskich jedne z najniższych wynagrodzeń z tabeli zaszeregowania. Do tego kłamie w mediach i na sesji rady miejskiej, że Dalecka żąda podwyżki i chce więcej zarabiać od dyrektorów szkół. To dopiero kłamstwa i manipulacje faktami, które same się bronią i żadne zakłamywanie rzeczywistości tego nie zmieni, ale za to otwiera oczy pracownikom szkół miejskich niedocenianych przez włodarza."
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu dziendobrypomorze.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz