W Redzie na jaw wychodzą kolejne sprawy, które rozpoczęły się jeszcze w poprzedniej kadencji. Przypomnijmy, że obecny burmistrz próbuje wszystkich wokół przekonać, że błędy i złe decyzje to całkowicie odpowiedzialność poprzednika. Tak jednak nie jest. To krystalizuje się choćby w aspekcie sprawy sądowej dotyczącej rzekomego rowu melioracyjnego przy ul. Rzecznej.
Teraz Marcin Ruszczyk ujawnia niuanse i otoczkę decyzji dotyczących parkingu Wspólnoty Mieszkaniowej Aquatower. Pokazuje jaką walkę stoczyli mieszkańcy, by móc gdzie parkować swoje auta.
Sprawa dotyczy perypetii w relacjach ze Starostwem Powiatowym i zdania władz Redy, które nie stanęły po stronie mieszkańców. I tu mamy do czynienia jakby z déjà vu... Bo przecież Ruszczyk opisuje sprawy sprzed kilku lat, kiedy Redą rządził Krzysztof Krzemiński, a jego zastępczynią była Halina Grzeszczuk. Jednak ostatnie wydarzenia związane również z parkingiem, choć innym, do złudzenia przypominają te sprzed lat. A przecie Redą kieruje już inny włodarz...
Marcin Ruszczyk postanowił przybliżyć mieszkańcom Redy historię związaną z parkingiem, o który została stoczona swoista batalia.
"W poprzednim poście opisałem specyficzny dla władz miasta Redy podział działek. Jeśli na tym by się nadużycia kończyły parkingi pozostawałyby parkingami tyle, że właścicielem pozostawałby deweloper. Deweloper zwykle woli na swojej działce budować budynek niż mieć parking i tu z pomocą dla niego wkraczało Starostwo Powiatowe Wejherowo.
[ZT]80363[/ZT]
W przypadku naszej wspólnoty okazało się, że po decyzji o pozwoleniu na użytkowanie, decyzję o pozwoleniu na budowę dla zakończonej inwestycji starostwo traktuje jako "skonsumowaną" i nieistniejącą. Przez to rozpatrywało wniosek o pozwolenie na budowę na zieleni i parkingach wykonanych dla naszego i sąsiedniego budynku tak jakby nasze budynki nie istniały i nie były wydane na nie pozwolenia na budowę. Zgodnie z Kodeksem Postępowania Administracyjnego nie powinny być rozpatrywane wnioski o pozwolenie na budowę, o ile kolidują z projektem z wcześniej wydanej decyzji. Przez słowo kolizja oczywiście należy rozumieć sytuację, że nowy projekt zmienia poprzedni.
Jednak nie w Starostwie Wejherowo gdzie obowiązywał "Dogmat Thiela", który został publicznie wyrażony w odpowiedzi na interpelację Radnego Powiatowego Witolda Reclafa. Wg ówczesnego wicestarosty BRAK kolizji polega właśnie na tym, że jeden projekt zmienia inny. Na załączonym projekcie widać, że zamierzali pozwolić na wybudowanie na parkingu i zieleni budynku z 3 wieżami.
Druga nie mniej istotna sprawa to błędne ustalanie przez starostwo Wejherowo kręgu stron postępowania. Naszą wspólnotę bezprawnie pozbawiono statusu strony, żebyśmy nie mogli zapoznać się z dokumentacją i ewentualnie się odwoływać.
Dzięki wyszukiwarce pozwoleń na stronie GUNB udało nam się dowiedzieć, że pozwolenie zostało wydane. W terminie się odwołaliśmy i zarówno Wojewoda jak Sąd Administracyjny przyznali, że stroną byliśmy i decyzja została uchylona.
W naszym przypadku za sytuację odpowiadają:
Gabriela Lisius - wtedy Starosta Wejherowska, teraz Radna Powiatowa
Jacek Thiel - wtedy Wicestarosta Wejherowski, teraz Radny Powiatowy, który został zatrudniony w Urzędzie Miasta Reda jako Kierownik Referatu Rozwoju przez obecnego burmistrza. To odbieram jako kpinę z Mieszkańców Redy dotkniętych nadużyciami. Burmistrzowi jego "dorobek" był dobrze znany." - przedstawił Marcin Ruszczyk.
* * *
To nie koniec tej historii...
* * *
Przywołane dokumenty




Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu dziendobrypomorze.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz