Upartyjnienie gdyńskiego samorządu przekracza już wszelkie granice. Na dodatek część działań wpisuje się w konkretną polityczną propagandę... A wszystko za pieniądze Gdynian i Gdynianek. A co?! Urząd ma pieniądze na takie wydatki - to płaci "z pełnego"!
"Kobiety dla demokracji" w Willi Sopocki Belwederek.
1600 zł - w skali budżetu Gdyni nie są to wielkie pieniądze ale nie o kwotę tu chodzi tylko o zasadę.
Pieniądze publiczne w skali mikro i makro to środki, które powinny być zawsze wydawane w konkretnym celu - służyć miastu i mieszkańcom.
Niestety obecnie do rachunku dla podatnika dodaje się jakąś demokratyczną i najlepiej kobiecą nazwę żeby "dobrze wyglądało" a w praktyce chodzi o zabawę na koszt mieszkańców i nic więcej.
Szanowne Panie, bądźcie szczęśliwe, pijcie, jedzcie, spotykajcie się, bawcie się "dla demokracji" ale za swoje pieniądze." - apeluje Grzegorz Pogorzelski.
Przez ponad 30 lat Gdyni udało się uniknąć partyjnych władz samorządowych. Po upadku komuny i odejściu w niebyt PZPR gdyński samorząd był bezpartyjny i pozapartyjny. Dzięki temu najpierw Franciszka Cegielska, a potem przez 26 lat Wojciech Szczurek mimo różnych relacji z polityką partyjną, unikali nacisków i partykularnych rozwiązań wynikających z decyzji "szefów partii".
Partyjny samorząd to bardzo złe rozwiązanie dla mieszkańców, bez względu na to, jaka partia go opanuje. Przede wszystkim największym zagrożeniem jest marnotrawstwo publicznych pieniędzy, które pod płaszczykiem działań samorządowych są wydawane na polityczne eventy, który kompletnie nic nie dają ogółowi mieszkańców, a jedynie wąskie grupie aktualnie "trzymającej władzę".
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu dziendobrypomorze.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz