"Jakiś czas temu przeprowadziłam rozmowy z rolnikami na temat realiów życia na wsi i prowadzenia działalności rolnej. Wyłonił się bardzo smutny obraz rezygnacji i braku zaufania w działanie rządu, zarówno obecnego, jak i poprzedniego. Jedynym i najskuteczniejszym rozwiązaniem, które może być wdrożone od razu wydają się być działania oddolne, czyli zachęcanie konsumentów do kupowania produktów bezpośrednio od rolników." - podkreśla Iwona Kurecka z Nowej Nadziei.
Kurecka zachęca Gdynian do kupowania lokalnych produktów bezpośrednio od rolników. Na Pomorzu jest z czego wybierać. W wielu miejsca społeczności lokalne organizują się i zapraszają rodzimych hodowców i producentów żywności - warzyw, owoców, mięsa, wędlin, serów, miodów, dżemów, soków, ryb oraz gotowych potraw, w tym przetworów, ciast i dań obiadowych.
Wspierając protestujących rolników Iwona Kurecka uważa, że również na terenie Karwin (w Gdyni oprócz Hal Targowych lokalne produktu można kupić w kilkunastu sklepach oraz na kiermaszu Targ Od Rolnika - Chwarzno - Wiczlino - na razie odbyła się jedna edycja) powinno powstać miejsce, w którym rolnicy przede wszystkim z okolicznych powiatów mogliby sprzedawać swoje produkty.
"Tego zresztą dotyczył protest rolników w Egiertowie w zeszły piątek, o czym informowałam wcześniej.
Możecie się zastanawiać, 'niezły pomysł, ale gdzie?'
Okazuje się, że niektóre gminy wyznaczają miejsca, gdzie można prowadzić bezpośrednią sprzedaż okazjonalną albo regularną.
Tak jest np. z Pępowie i Żukowie. Czasem spektakularny sukces wymaga trochę czasu, ale pewnością warto wspierać lokalnych wytwórców.
Właśnie dlatego w piątek napisałam petycję do Urzędu Miasta Gdyni z prośbą o umożliwienie takiej działalności w Gdyni Karwinach?
Miejmy nadzieję, że nasi włodarze wesprą lokalne inicjatywy na rzecz mieszkańców." - mówi Kurecka.
Polscy rolnicy głośno mówią o zagrożeniach, które w znaczący sposób mogą doprowadzić do zniszczenia rodzimego rolnictwa, przede wszystkim przez zalew produktów z zagranicy, dużo tańszych i niekoniecznie lepszych.
"Dużo osób zastanawia się, o co chodzi rolnikom. Dostają dotacje z Unii Europejskiej i wciąż protestują. Media przedstawiają Mercosur niemal jak gwiazdkę z nieba, a rolnicy znowu są przeciwko.
O co więc chodzi?
Chodzi o to, że w pakiecie z dotacjami są różnego rodzaju, często irracjonalne wymagania, które w żaden sposób nie wpływają na poprawę jakości jedzenia, ale znacznie podwyższają cenę.
Same dotacje również bezpośrednio podnoszą ceny.
Mercosur zniszczy nasze rolnictwo.
Nie istnieje bezpieczeństwo żywnościowe bez lokalnego, czyli POLSKIEGO rolnictwa.
O tym właśnie był protest rolników, organizowany przez Krzysztof Mielewczyk Zbigniew Dysarz i Dawid Bieszke w piątek, 14 listopada, w godz. 12:00 - 18:00 w Egiertowie.
Rolnicy walczą o interes nas wszystkich!" - podsumowała Iwona Kurecka.
Plakat, który informował i zapraszał na protest rolników

foto congerdesign / pixabay.com
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu dziendobrypomorze.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz