Ostatnie tygodnie dla Redy za ciekawe nie są... Wnoszą coraz więcej nerwowości i dziesiątki, jak nie setki pytań w wielu sprawach. Przede wszystkim jednak na światło dzienne wreszcie po latach wychodzi proces sądowy o rzekomy rów melioracyjny.
Po ujawnieniu zeznań Marka Kopickiego – kierownika referatu Inwestycji i Inżynierii Miejskiej UM w Redzie oraz Iwony Kocińskiej byłej kierownik referatu Urbanistyki i Architektury, obecnej sekretarz Miejskiej Komisji Urbanistyczno-Architektonicznej w Redzie, głos zabrała również Dominika Kudlińska, zastępca burmistrza.
Wielkie zdziwienie musi budzić fakt, iż posłużyła się słowami „oświadczam, że nigdy nie byłam zaangażowana w przedmiotową sprawę z ramienia urzędu”. Sąd Rejonowy w Wejherowie uznał jednak, że coś musiało być, bo wezwał panią Kudlińską i przyjął jej zeznania. To jednak nie koniec jej zaangażowania!

Na dodatek zeznała przed Sądem, że o sprawie rozmawiała z pracownikami Urzędu Miasta. Wspomniała również o tym, że „gdybym dzisiaj otrzymała zawiadomienie zleciłabym pracownikom przygotowanie pisma, że rów się znajduje”.




W zestawieniu z zeznaniami Marka Kopickiego oraz Krzysztofa Krzemińskiego można zaryzykować stwierdzenie, że zastępczyni burmistrza mówi o innej sprawie.
Kiedy Sąd wezwał Urząd Miasta w Redzie do uzupełnianie dokumentów, pismo podpisała właśnie Dominika Kudlińska, która wyszczególniła w nim załączniki.


Czyżby się z nimi nie zapoznała, skoro w swoim oświadczeniu pisze, że „nie mam żadnej bezpośredniej wiedzy dotyczącej przedmiotu oskarżenia”? To znaczy, że w Redzie zastępca burmistrza podpisuje pisma bez wcześniejszego zapoznania się z nimi?
* * *
„W związku z pojawiającymi się w przestrzeni publicznej treściami dotyczącymi wieloletniego postępowania karnego toczącego się przeciwko prywatnemu przedsiębiorcy, a z udziałem Gminy Miasto Reda oświadczam, że nigdy nie byłam zaangażowana w przedmiotową sprawę z ramienia urzędu.
Zostałam wezwana na świadka przez stronę oskarżoną krótko po rozpoczęciu pracy w urzędzie. Zgodnie z posiadanymi informacjami poinformowałam sąd, że nie mam żadnej bezpośredniej wiedzy dotyczącej przedmiotu oskarżenia.
Spór, o którym mowa, toczy się od kilku lat i rozpoczął się w okresie, gdy nie byłam pracownikiem Urzędu Miasta w Redzie. Ocena wiarygodności zeznań pracowników i byłych pracowników Urzędu należy do sądu.
Zestawianie mojego wizerunku z insynuacjami dotyczącymi rzekomego łamania prawa jest niezgodne z prawdą i wprowadza opinię publiczną w błąd.” - napisała zastępca burmistrza Redy.
W aspekcie zeznań w sądzie i podpisywania pism dotyczący sprawy, słabo wyglądają zapewnienia o braku zaangażowania.
Na pewno pani wiceburmistrz ma rację w jednym stwierdzeniu - „Ocena wiarygodności zeznań pracowników i byłych pracowników Urzędu należy do sądu.”
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz