Sytuacja w gminie Żukowo wokół absolutorium i votum zaufania dla burmistrz Marioli Zmudzińskiej stała się wielkim wyzwaniem dla radnych i mieszkańców. Po latach stagnacji gminne inwestycje ruszyły, relacje z mieszkańcami również uległy znaczącej poprawie, ale przede wszystkim rozpoczął się trudny marsz ku transparentności i jawności działań władz samorządowych.
To może nie podobać się przyzwyczajonym do starego modelu rządzenia, w którym mieszkańcy mieli mało do powiedzenia.
Na wielu forach i również w realnej przestrzeni publicznej ogromna rzesza mieszkańców staje po stronie panie burmistrz. Dlatego nie należy się dziwić temu czym zaskoczył Sołtys Przyjaźni Krzysztof Krasowski.
Wziął w obronę burmistrz Mariolę Zmudzińską! Należy to uznać za bardzo ważny sygnał, z którym w gminie wszyscy powinni się liczyć. Wszak Sołtys Krasowski to nie "jakiś tam sołtys" - to potężna postać, która wielokrotnie udowodniła, co potrafi i że nie ma rzeczy niemożliwych.
* * *
Poniżej publikujemy w całości oświadczenie Krzysztofa Krasowskiego, Sołtysa Przyjaźni
Szanowni Mieszkańcy,
Rzadko zabieram głos w sprawach politycznych. Ci, którzy mnie znają, wiedzą doskonale, że nigdy nie byłem człowiekiem, który mówi to, co wypada. Zawsze mówiłem to, co uważałem za słuszne. Czasami komuś się to podobało, czasami nie. Ale przynajmniej wszyscy wiedzą, że nie mam dwóch twarzy.
Funkcję sołtysa Przyjaźni pełniłem w latach 2011–2021. Później z powodów zdrowotnych musiałem zrezygnować. W ubiegłym roku mieszkańcy ponownie obdarzyli mnie ogromnym zaufaniem i wybrali na tę funkcję. Za ten mandat jestem Wam wdzięczny każdego dnia.
Przez te wszystkie lata współpracowałem z trzema burmistrzami Gminy Żukowo – ze śp. Jerzym Żurawiczem, Wojciechem Kankowskim i obecnie z Mariolą Zmudzińską. Każdemu z nich można coś zarzucić. Każdy popełniał błędy. Ja również nie jestem człowiekiem bez wad. Ci, którzy mnie znają, wiedzą, że nie gryzę się w język i jeśli mam coś do powiedzenia, to mówię to wprost.
Kiedy mieszkańcy Przyjaźni tak licznie przyszli na zebranie i ponownie wybrali mnie na sołtysa, z różnych stron słyszałem: „Po co Ci to?”, „Z tą burmistrz nie da się współpracować”, „Ona tylko robi sobie zdjęcia”. Takich opinii było naprawdę sporo.
Powiem szczerze – sam podchodziłem do współpracy z Mariolą Zmudzińską bardzo sceptycznie właśnie przez te głosy, które cały czas słyszałem wokół siebie.
Dzisiaj, po ponad roku współpracy, mogę powiedzieć jedno. Nie, nie ma między nami miłości. Czasami się spieramy. Czasami mamy różne zdania. Czasami rozmowy są trudne. Ale jest coś ważniejszego – jest wzajemny szacunek i jest praca.
A ja potrafię docenić ludzi, którzy ciężko pracują na rzecz mieszkańców.
Wielu rzeczy nie widać od razu. Wielu spraw nie da się załatwić w tydzień czy miesiąc. Są inwestycje, dokumentacje, procedury i decyzje, które wymagają czasu. Sam od zawsze wychodzę z założenia, że najpierw należy coś doprowadzić do końca, a dopiero później o tym mówić. I odnoszę wrażenie, że podobną zasadą kieruje się obecna pani burmistrz.
Dlatego z ogromnym zdziwieniem obserwuję nieustanne ataki, które od początku tej kadencji są kierowane pod jej adresem. Ataki często przykrywane hasłami o „dawaniu szansy” czy „kontroli władzy”.
Oczywiście, kontrola jest potrzebna. Krytyka również. Ale czym innym jest konstruktywna krytyka, a czym innym zwykła złośliwość.
Naprawdę doszliśmy do momentu, w którym oceniany jest wygląd człowieka, a nie jego praca? Naprawdę argumentem w debacie publicznej mają być przezwiska, wyzwiska i teksty o „Barbie”?
Można kogoś nie lubić. To normalne. Ale szacunek za wykonywaną pracę należy się każdemu.
Pamiętam kampanię wyborczą. Napisałem wtedy krótki tekst, w którym poprosiłem o głos na Wojciecha Kankowskiego. Nie dlatego, że był idealny. Nie dlatego, że zawsze się zgadzaliśmy. Poprosiłem o głos, bo przez lata współpracy wiedziałem, co zrobił dla Przyjaźni i ile wspólnych tematów udało się dowieźć.
O Marioli Zmudzińskiej napisałem wtedy jedno zdanie: „Po prostu jej nie znam”.
I to była prawda.
Dzisiaj już ją znam.
I dlatego mogę uczciwie powiedzieć, że nie zgadzam się z wieloma opiniami, które próbują przedstawić ją jako osobę niekompetentną czy nieprzygotowaną do pełnienia funkcji burmistrza.
Nie oznacza to oczywiście, że uważam ją za idealną.
Jej największym problemem jest moim zdaniem to, że zbyt wiele rzeczy bierze na własne barki. Często mam wrażenie, że brakuje jej większego zaplecza ludzi, którym mogłaby w pełni zaufać. Efekt jest taki, że od rana do nocy zajmuje się sprawami, które powinny być rozłożone na większy zespół.
Jednocześnie wiem, że gdy pojawiają się naprawdę pilne sprawy dotyczące mieszkańców, potrafi reagować natychmiast. Sam tego wielokrotnie doświadczyłem. Ostatnio, gdy pojawił się temat hal przemysłowych, inne obowiązki zostały odłożone na bok i spotkanie odbyło się praktycznie od ręki.
Drodzy Radni.
Nie udawajmy, że wszystkie problemy Gminy Żukowo pojawiły się dwa lata temu.
Problemy z wodą nie zaczęły się wraz z objęciem urzędu przez Mariolę Zmudzińską.
Problemy z kanalizacją nie zaczęły się dwa lata temu.
Przeciążona infrastruktura nie pojawiła się dwa lata temu.
Przez wiele lat powstawały kolejne osiedla, kolejne inwestycje i kolejne budynki. Mieszkańców przybywało, deweloperzy budowali, a infrastruktura nie zawsze nadążała za tempem rozwoju.
Dzisiaj pękają stare kolektory. Dzisiaj wychodzą problemy, które narastały przez lata, często przez kolejne kadencje różnych władz.
I naprawdę trudno mi uwierzyć, że ktoś próbuje przekonać mieszkańców, iż wszystkie te zaniedbania są efektem zaledwie dwóch lat pracy obecnej burmistrz.
To zwyczajnie nie jest uczciwe.
Można krytykować sposób rozwiązywania problemów. Można mieć inne pomysły. Można się spierać. Ale nie można udawać, że problemy budowane przez kilkanaście czy nawet kilkadziesiąt lat pojawiły się nagle dwa lata temu.
W najbliższy wtorek odbędzie się sesja dotycząca wotum zaufania i absolutorium dla pani burmistrz. Coraz głośniej mówi się o różnych scenariuszach. Mówi się nawet o działaniach, które mogłyby doprowadzić do referendum.
Dlatego chcę powiedzieć coś bardzo jasno.
RĘCE PRECZ OD WOLI MIESZKAŃCÓW.
To mieszkańcy wybrali Mariolę Zmudzińską na burmistrza zdecydowaną większością głosów.
To mieszkańcy powierzyli jej mandat do zarządzania gminą.
I to mieszkańcy mają prawo ją z tego rozliczyć przy kolejnych wyborach.
Nie polityczne układanki.
Nie klubowe ustalenia.
Nie osobiste antypatie.
Mieszkańcy.
Dlatego apeluję do wszystkich radnych, aby podczas głosowania kierowali się własnym sumieniem, własną oceną faktów i własną odpowiedzialnością wobec mieszkańców, a nie klubową dyscypliną czy politycznymi kalkulacjami.
Ja ze swojej strony jasno deklaruję:
Pani Burmistrz Mariola Zmudzińska ma dziś moje zaufanie i moje wsparcie.
Nie dlatego, że zawsze się zgadzamy.
Nie dlatego, że wszystko działa idealnie.
Ale dlatego, że po roku współpracy uważam, że należy jej pozwolić pracować i realizować mandat, który otrzymała od mieszkańców.
Niestety nie będę mógł osobiście pojawić się na tej ważnej sesji. W poniedziałek zgłaszam się do szpitala, a we wtorek czeka mnie poważny zabieg.
Ale ten post nie jest o mnie.
To jest post o szacunku dla demokratycznego wyboru mieszkańców.
To jest post o odpowiedzialności.
I to jest post o tym, że zanim zaczniemy kogokolwiek odwoływać, przeszkadzać czy rozliczać za problemy budowane przez lata, warto najpierw dać mu realną możliwość działania.
Mieszkańcy wybrali.
Pozwólmy pracować.
Jeżeli zgadzacie się z tym stanowiskiem, proszę o udostępnienie tego wpisu.
Niech dotrze do jak największej liczby mieszkańców i radnych przed wtorkową sesją.
Krzysztof Krasowski
Sołtys Sołectwa Przyjaźń
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu dziendobrypomorze.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz