Paweł Musiał już wielokrotnie okazał się doskonałym obserwatorem, który umiejętnie wychwytuje gdyńskie absurdy, nawet wtedy, kiedy władza próbuje skrzętnie je ukryć. Tym razem zabrał głos w sprawie kontrowersyjnej uchwale krajobrazowej, która okazuje się - ma wpływ na promocję alkoholu w momencie, kiedy miasto chce zakazać mieszkańcom (i turystom) zakupu napojów procentowych w godzinach nocnych.
"W Gdyni trwa dyskusja o ograniczeniu nocnej sprzedaży alkoholu. Chodzi o wprowadzenie zakazu sprzedaży „na wynos” w sklepach i na stacjach benzynowych w godzinach 22:00-6:00. Podobne rozwiązania od lat działają już w Gdańsku czy Warszawie, więc temat nie jest niczym nowym.
Oficjalne argumenty też wszyscy znamy: bezpieczeństwo, mniej nocnych awantur, większy spokój dla mieszkańców i ograniczenie problemów związanych z alkoholem. I uczciwie mówiąc, można mieć na ten temat różne zdanie, ale sama rozmowa jest potrzebna.
Tylko, że w całej tej dyskusji jest pewien bardzo charakterystyczny dla Gdyni paradoks.
Od miesięcy słyszymy, jak ważny jest porządek w przestrzeni publicznej, jak bardzo miasto chce walczyć z chaosem reklamowym i jak istotna jest estetyka Śródmieścia. Właśnie temu miała służyć uchwała krajobrazowa - lokalne przepisy regulujące reklamy, szyldy i wielkoformatowe nośniki. I tutaj zaczyna się ten moment, w którym człowiek przeciera oczy ze zdumienia.
Wystarczy przejść się po centrum Gdyni, bo na rogu Świętojańskiej i Skweru Kościuszki wisi wielkoformatowa reklama drinków w butelkach. Ogromny nośnik, którego po prostu nie da się nie zauważyć. Trudno nie zadać sobie pytania, jak to właściwie ma się do całej narracji o porządkowaniu przestrzeni miejskiej i ograniczaniu problemów związanych z alkoholem?
Bo jeśli miasto mówi mieszkańcom: „musimy ograniczyć dostępność alkoholu dla dobra mieszkańców”, a jednocześnie w samym sercu miasta nadal funkcjonują wielkie reklamy alkoholu, to coś tutaj zwyczajnie się rozjeżdża. Zwłaszcza, że uchwała krajobrazowa od początku budzi ogromne emocje właśnie przez swoją wybiórczość.
Jedni przedsiębiorcy musieli błyskawicznie dostosować swoje reklamy do nowych zasad, niektórym kazano zdejmować szyldy praktycznie natychmiast. Z drugiej strony nadal można znaleźć wielkoformatowe reklamy, które najwyraźniej żyją według trochę innych zasad. To najbardziej podkopuje wiarygodność całego systemu.
Mieszkańcy naprawdę są w stanie zaakceptować nawet niepopularne decyzje, pod warunkiem, że zasady są jasne i dotyczą wszystkich tak samo. Problem zaczyna się wtedy, kiedy jedni dostają twarde decyzje administracyjne, a inni mogą miesiącami funkcjonować w reklamowej szarej strefie. W efekcie zamiast poczucia porządku pojawia się wrażenie chaosu i uznaniowości. Wtedy nawet dobre pomysły zaczynają wyglądać bardziej jak działania wizerunkowe niż realna polityka miasta.
I żeby było jasne, to nie jest tekst przeciwko ograniczeniu nocnej sprzedaży alkoholu ani przeciwko samej uchwale krajobrazowej. Oba rozwiązania mogą mieć sens, ale jeśli miasto chce być konsekwentne, to trudno jednocześnie opowiadać o walce z problemami alkoholowymi i pozwalać, żeby centrum miasta nadal było wielką tablicą reklamową dla alkoholu. Dziś wygląda to trochę tak, jakby jedną ręką próbować gasić pożar, a drugą dolewać etanolu.
Jak Wy to widzicie? Gdynia powinna najpierw uporządkować własną przestrzeń reklamową, zanim zacznie ograniczać nocną sprzedaż alkoholu? Czy jedno z drugim w ogóle nie ma związku?" - zastanawia się Paweł Musiał.
Obecny koalicyjny układ władzy w Gdyni (Szemiot - Kosiorek) słynie jedynie z tego, że w czasie kampanii wyborczej obiecywał, obiecywał, obiecywał i jeszcze obiecywał... I na tych obietnicach się skończyło. Dziś wychodzą kwestie związane z brakiem umiejętności kierowania samorządem, brak transparentności, brak jawności działań i przede wszystkim uciekanie od konsultowania z mieszkańcami trudnych spraw. Przekładami są między innymi: zamknięcie ul. Wiczlińskiej, brak modernizacji wiaduktu na węźle Karwiny, brak informacji o zmianach w ruchu drogowym prze modernizacji kolejowej linii 202 i budowie tunelu pod torami w ciągu ul. Puckiej zaczynając od ul. Chylońskiej, brak rzetelnej informacji na temat opóźnień budowy obwodnicy Witomina, brak rzetelnej informacji w sprawie modernizacji Estakady Kwiatkowskiego i Budowy Drogi Czerwonej, brak polityki współpracy z Radami Dzielnic (powołano jedynie fasadowego pełnomocnika, który póki co nie zasłynął jeszcze żadnym konkretnym działaniem), brak kompleksowej wizji rozwoju miasta, a za to brak wsparcie dla przedsiębiorców i zachęty dla turystów...
I tak te braki można mnożyć i mnożyć. A po obietnicach wyborczych nawet już kiełbasa zzieleniała...
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu dziendobrypomorze.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz