"Minęły blisko 4 doby od ustania opadów i to czas, gdy można wymagać, aby chodniki były przygotowane do swobodnego przemieszczania się. Szczególnie, że po krótkiej odwilży ma przyjść silny mróz i będzie bardzo ślisko, gdy pozostanie warstwa ubitego śniegu." - pisał 15 stycznia br. Jakub Ubych, radny Gdyni.
Tak fatalnie gdyńskie ulice jeszcze nie wyglądały po 1989 roku. Obecna władza kompletnie nie zdała egzaminu z zarządzania miastem zimą. I nieważne czy jest to centrum miasta czy małe osiedlowe uliczki. Wszędzie leży śnieg, tworzą się zaspy, które po kilku dniach stały się lodowymi przeszkodami dla mieszkańców.
SOR pęka w szwach. Mieszkańcy spóźniają się do pracy. Dobrze, że zaczęły się ferie i spora część Gdynian i Gdynianek ma wolne. Co z tego, że jest LIZUD i masa specjalistycznego sprzętu. Co z tego, że Aleksandra Kosiorek chwaliła się kilogramami wysypanej soli (jak się sól rozsypie to będzie nieszczęście). No właśnie - Gdynia od prawie dwóch lat uczestniczy w takim niezaplanowanym nieszczęściu...
Tadeusz Szemiot też ma inne sprawy na głowie. Może okazać się, że w wyborach na szefa lokalnej Koalicji Obywatelskiej będzie miał poważną kontrkandydatkę. A miasto tonie w zaspach, które stwarzają ogromne zagrożenie wypadkowe.
Nadmierne opady śniegu, zaspy, lodowe pokrywy, utrudnienia w ruchu... Można odnieść wrażenie, że władze Gdyni są zaskoczone tym, że zimą jest zima! Prezydentka tańcuje na studniówce albo opowiada niestworzone, niekoniecznie zgodne z prawdą historie w radio, a śnieg zalega na ulicach i chodnikach w całym mieście.
"Dostaję od Państwa mnóstwo zgłoszeń, na bieżąco staram się oceniać czy to teren gminy czy np. Spółdzielni. Jednak szereg dotyka przestrzeni miasta, w ostatnich dniach zgłaszałem również przystanki.
Jeżeli w Państwa okolicy znajdują się przestrzenie, które wymagają "interwencji" piszcie proszę na mail ([email protected]), WhatsApp (guzik na FB) czy też w komentarzach. Dzisiaj będę słał sporą "paczkę" do ZDIZ.
Jest też kilka miejsc, w których odbywa się przerzucanie odpowiedzialności np.: ZDIZ mówi iż to teren Zarządu Budynków i Lokali Komunalnych, a z drugiej strony słyszymy... stąd co do niemałej listy miejsc będę występował z zapytaniem i jednolitą deklarację, do kogo należy obowiązek." - dodaje radny Ubych.
Podejście władz Gdyni do mieszkańców najbardziej widoczne jest na przystankach komunikacji miejskiej. Z jednej strony władze zachęcają i apelują o korzystanie z autobusów i trolejbusów, a z drugiej nie potrafią zadbać o to, by przystanki było odpowiednio odśnieżone, tak by mieszkańcy mogli normalnie wsiąść do pojazdu.
Również co niektórzy kierowcy nie przejawiają śladów myślenia i reagowania na prośby pasażerów. Do kuriozalnej sytuacja doszło w piątek 16 stycznia na początkowych przystanku linii 26 Cisowa Sibeliusa - odjazd 6:00.
Niemiły kierowca nie przychylił się do próśb pasażerów, by podjechał dwa, trzy metry dalej (mógł nawet 10 metrów), bo tu gdzie stanął wysokie zaspy uniemożliwiają dostanie się do wnętrza trolejbusu.
Kierowca stwierdził, że na przystanku przed nim może zatrzymać się inny autobus. Dziwne, bo kilka minut wcześniej odjechała "sto dziewięćdziesiątka siódemka" (5:54), a następna ma kurs dopiero o 6:14, a zatrzymujący się na tym przystanku autobus linii 173 przyjeżdża o 6:25. Na te argumentu kierowca odrzekł, że nie zna rozkładu jazdy. Jego zachowanie pokazuje, że ZKM nie dba o komfort pasażerów, mimo tego że władze miasta tak promują komunikację miejską.
W tym przypadku mamy do czynienia z kilkoma zachowaniami antyspołecznymi, które generują konflikty i kolejny raz pokazują, że władze miasta to jakaś horrendalna pomyłka. Po pierwsze - nieodśnieżony przystanek, który nie tylko utrudnia wejścia do autobusu, ale również stwarza poważne zagrożenie wypadkowe. Po drugie - niedostatecznie przeszkolony kierowca, który nie rozumie tego, że to mieszkańcy są jego "pracodawcami" i bardzo niekulturalnie zareagował na prośby. Po trzecie - system zarządzania ZKM szwankuje i brak rzetelnej diagnozy postaw kierowców w stosunku do pasażerów. Po czwarte - wygląd przystanku może świadczyć to tym, że ZKM nie monitoruje przystanków, które wyglądają fatalnie. I po piąte - jeśli ZKM monitoruje a nie dochodzi do odśnieżenie, to znaczy, że komunkacja pomiędzy miejskimi jednostkami jest fatalna albo w ogóle jej nie ma!
I tak funkcjonuje Gdynia, jeśli można to nazwać funkcjonowaniem...
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz