"Od wczoraj #Gdynia jest przykryta śniegiem. Dla jednych to piękny, zimowy obrazek, dla innych realna trudność w funkcjonowaniu. Takie opady są zawsze testem dla systemów i procedur, ale również dla ludzkiej solidarności. Sprawdzają, czy potrafimy spojrzeć na siebie nawzajem z życzliwością, zamiast z pretensją." - podkreślił Jakub Ubych, radny Gdyni.
I choć już pod koniec października padają zewsząd zapewnienia i deklaracje, że w tym roku zima nikogo nie zaskoczy, to kiedy rzeczywiście mocno popada śnie - zaskoczeni tradycyjnie są wszyscy. Najbardziej jedna drogowcy!
O dziwo, od kilku lat do grona zaskoczonych dołącza coraz więcej kierowców, którzy nie mogą wyjechać najpierw z miejsca parkingowego, a potem z drogi osiedlowej. Nie można wymagać od służ sprzątających, by omiotły zaparkowane auta. Jaki szum by się podniósł, gdyby nagle omiatane samochody zaczęły wyć swoimi alarmami.
Jednak już ulic osiedlowe, dziś zasypane i pełne zbitego śniegu, stanowią poważną przeszkodę. Aż strach pomyśleć, co będzie rano, kiedy po nocnym padaniu nasypie tyle, że bez odśnieżania wyjechać się nie da!
"Mamy szczęście, że te opady przypadły na niedzielę, a nie na dzień roboczy. Gdyby wydarzyło się to w środku tygodnia, przy porannym szczycie, skutki dla miasta, szkół, pracy i komunikacji byłyby ogromne. To nie rozwiązuje jednak problemu.
To co ważne! Nie kierujmy złości w stronę pracowników służb komunalnych. Oni są w terenie od nocy, od wczesnego rana, w bardzo trudnych warunkach. Wykonują zadania zgodnie z poleceniami, które otrzymali. To nie oni decydują o liczbie ludzi, sprzętu czy priorytetach, a mimo to robią wszystko, co w ich mocy. Bez nich sytuacja byłaby po prostu dramatyczna.
Podobnie jest z kierowcami komunikacji miejskiej. Podjeżdżają tak blisko przystanków, jak tylko pozwalają warunki. Oni również nie odpowiadają za odśnieżanie ulic czy zatok. Odpowiadają za bezpieczeństwo pasażerów i często robią to pod ogromną presją.
Jeśli zobaczycie przed sobą samochód, który ma problem z ruszeniem, zamiast trąbić – wysiądźcie i pomóżcie popchnąć. To naprawdę działa. Pomagając komuś, pomagamy też sobie, szybciej ruszamy dalej i szybciej wszyscy docieramy do celu.
Jeżeli pod Waszym domem od dłuższego czasu pracują ludzie, którzy ręcznie odśnieżają chodniki czy dojścia, zaproponujcie im gorącą herbatę. Nawet jeśli nie skorzystają, sam gest i dobre słowo mają ogromne znaczenie. W takich chwilach zwykła ludzka życzliwość waży więcej niż tysiąc komentarzy w internecie.
Dzisiaj emocje kierowane w stronę pracowników czy kierowców nie rozwiążą żadnego problemu. Pomyślmy, gdyby ich po prostu zabrakło. To nie oni są źródłem trudności. Problem leży u podejmujących decyzje.
Dzisiaj przede wszystkim - możemy albo wręcz musimy być solidarni z sąsiadami.
PS.: Obecne warunki to zestawiając z ostatnimi latami jak "epoka lodowcowa"... nawet bohaterów spotkałem w nocy koło ZSO8..."
* * *
Wszystko wskazuje na to, że obecne władze również padły na obszarze odśnieżania. A miało być tak pięknie...
A to dopiero początek prawdziwej zimy. Strach pomyśleć, co będzie dalej, jak śnieg będzie sypał. Aż tak fatalnie w Gdyni do tej pory nie było. Mimo wszystko służby dbające o odśnieżone drogi pracowały. Dlaczego zatem teraz jest gorzej niż w latach poprzednich? Czyżby spadło więcej śniegu? A może jednak to zarządzanie leży i kwiczy?
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz