System Fala to jeden ze sztandarowych projektów Województwa Pomorskiego, bardzo promowany i polecany przez Urząd Marszałkowski i samego Marszałka Mieczysława Struka, który zresztą podpisywał najważniejsza umowę dotyczącą wdrożenia programu.
Wielokrotnie zachęcano mieszkańców Pomorza, przede wszystkim miast i gmin tworzących obszar funkcjonowania Fali. Czynili to samorządowcy z Gdyni, Gdańska, Słupska, Lęborka, Rumi czy Pucka i Chojnic.
System FALA obejmuje Trójmiasto (Gdańsk, Gdynia, Sopot) i okolice (Rumia, Wejherowo, Tczew, Puck, Lębork), a także rozszerza zasięg o kolejne miasta i regiony, takie jak Słupsk, Chojnice, Władysławowo, Kwidzyn, Ustka, Miastko, integrując transport kolejowy (PKP SKM, Polregio) i komunikację miejską (m.in. ZKM, ZTM) na Pomorzu.
Łukasz Piesiewicz, jeden z najbliższych współpracowników Szemiota, członek KORMiLu pod koniec grudnia 2025 roku zainicjował dyskusję na temat Fali, którą podchwycili inni gdyńscy komentatorzy i „mleko się rozlało”...
Smaczku całej sprawie dodaje fakt, iż Tadeusz Szemiot jako radny w poprzedniej kadencji popierał (głosując za) wprowadzenie systemu FALA i wejście finansowe Gdyni w ten sztandarowy projekt Województwa Pomorskiego.
Piesiewicz inicjując debatę (przede wszystkim w sieci, więc tam wylewa się wszystko i komentujący nie szczędzą słów krytyki, co definitywnie uderza w Urząd Marszałkowski i Mieczysława Struka) wrzucił granat do szamba!
I teraz okazuje się, że członek klubu radnych, któremu lideruje Szemiot ma w swoim gronie wielkiego krytyka Fali, a tym samym Struka. Dla przypomnienia – Mieczysław Struk jest szefem wojewódzkiej Koalicji Obywatelskiej i zamierza nim być dalej, a właśnie trwa okres wyborczy w partii Tuska.
Czy Piesiewicz zdaje sobie sprawę z tego, że atakując Struka stawia Szemiota w dość niezręcznej sytuacji? Jest członkiem (oczywiście jako radny niepartyjny może wszystko, ale jednak jest w klubie radnych jednoznacznie kojarzonym z Koalicją Obywatelską) klubu, który w nazwie ma Koalicja Obywatelska i jest częścią Rady Miasta Gdyni będącą reprezentacją KO.
Czy zatem brak reakcji Tadeusza Szemiota jest potwierdzeniem zakulisowych działań, w wyniku których Gdynia wystąpi z Fali oraz wyrażeniem zgody na atakowania Mieczysława Struka?
Brak reakcji Tadeusza Szemiota na „felietony” Łukasza Piesiewicza można uznać za akceptację, tego co pisze radny KROMiLu. Tym samym, jeśli w nich podważa działania promowane przez marszałka Mieczysława Struka, Szemiot je akceptuje, czyli potwierdza atak na swojego partyjnego szefa. Doczekaliśmy momentu, w którym w Koalicji Obywatelskiej w Trójmieście prominentny działacz KO Tadeusz Szemiot nie reaguje, kiedy jest atakowany szef KO w województwie Mieczysław Struk.
Teksty publikowane przez radnego to całkowicie coś innego niż posty Piesiewicza z czasów, kiedy krytykował władzę z pozycji aktywisty miejskiego. Teraz każde jego słowo jest słowem władzy. Jeśli ani prezydentka Aleksandra Kosiorek ani przewodniczący Tadeusz Szemiot nie prostują tych wpisów, to tak jakby sami je prezentowali, tylko że ustami Piesiewicza, który jest postrzegany jako szara eminencja miasta Gdyni...
* * *
Piesiewicz napisał:
FALA - czyli co Gdynia mogłaby kupić za 74 mln zł, ale 8 lat temu ustalono inaczej.
Jest czas rocznych podsumowań, przez kilka lat mocno krytykowałem udział Gdyni w projekcie biletowym Fala, pisząc o potrzebie wprowadzenia łączonego biletu ZKM-SKM na terenie Gdyni, a głosowałem za budżetem na 2026 r. gdzie Gdynia na Falę miasto wykłada ponad 12 mln zł, więc należy się wszystkim rzetelny opis miejsca, w którym jesteśmy. Bo na 12 mln się nie kończy.
Co do wydatków na Falę, to mamy na koncie:
51 MLN ZŁ ZOBOWIĄZANIA Z UCHWAŁ RADY MIASTA GDYNI Z LAT 2018 I 2020 R. NA OKRES 2018-2028
23 MLN ZŁ WPŁAT NA KAPITAŁ ZAKŁADOWY INNOBALTICI - SPÓŁKI WDRAŻAJĄCEJ FALĘ 2018-2024
Zgadzam się, że lepiej byłoby wydać te pieniądze na stworzenie taniego biletu miesięcznego łączącego kolej i ZKM w granicach miasta. Zresztą wyszłoby taniej i paradoksalnie zgodnie z opisem projektu Fala, którego głównym celem jest "wzmocnienie roli transportu kolejowego w zintegrowanym systemie transportowym województwa pomorskiego".
Tyle, że nie jest to takie proste, bo te przyszłoroczne 12 mln, to konsekwencja ostatnich 12 lat angażowania się Gdyni w relacje, które niekoniecznie przynosiły mieszkańcom korzyści.
Trochę faktów:
W 2013 r. Gdynia objęła udziały w spółce Innobaltica, odpowiedzialnej za Falę, od tego czasu stale podwyższała swoje zaangażowanie kapitałowe (nominalna wartość udziałów), a najwięcej w czasie prac nad Falą:
⦁ na początek 2018 r. - 1 mln zł
⦁ na koniec 2024 r. - 23 mln zł
Z nieznanego mi powodu udziały Gdyni są takie same jak znacznie większego Gdańska i Województwa Pomorskiego. Tak niestety ustalono lata temu, choć Gdynia korzysta z "dobrodziejstw" Fali w bardzo ograniczonym stopniu, znacznie mniejszym niż Gdańsk.
I tu jeszcze taki zapis w umowie spółki: "Wspólnik może być zobowiązany, w miarę potrzeby, do wniesienia dopłat w maksymalnej wysokości do 50% wartości nominalnej posiadanych przez niego udziałów, na mocy jednomyślnej uchwały Zgromadzenia Wspólników" więc teoretycznie + 11,5 mln zł.
Znacznie więcej pieniędzy idzie na Falę w ramach umowy powierzenia zadań z zakresu komunikacji zbiorowej, na jaką zgodziła się rada miasta Gdyni w 2018 r. Wtedy ustalono, że Gdynia wpłaci:
⦁ w ramach umowy do 2028 r. 45 mln zł
⦁ W 2020 r. ówczesna rada miasta podwyższyła tę kwotę do 51 mln złotych (wynikało to z tego, że Innobaltica potrzebowała od udziałowców dodatkowych 28 mln złotych, bo przetarg na obsługę systemu Fala wyszedł znacznie drożej, niż zakładano)
I dzisiejsze 12 mln 300 tys. w budżecie na 2026 r. z tych powziętych wtedy zobowiązań.
I nie sądzę, by bez znalezienia funduszy na wspólny bilet kolej-ZKM, można było ten 51 mln limit podwyższać.
Decyzje dotyczące Fali zapadły dawno temu bez udziału osób dziś odpowiedzialnych za kierunek, w jakim Gdynia się rozwija obecnie Fakt, że przeciwko tym wydatkom w ramach całego budżetu głosują dziś osoby, które wcześniej Gdynię władowały na tę minę, jest tylko tragikomicznym dodatkiem do całej historii.
Jednocześnie są to zobowiązania miasta, podjęte przez poprzedników, ale zobowiązania które trzeba uszanować. I szukać wyjścia z sytuacji. I pieniądze, których brakuje w wielu innych miejscach. 74 mln to np. koszt budowy obwodnicy Witomina, ale dla komunikacji zbiorowej w Gdyni, to byłyby pieniądze pozwalające na odbudowę oferty z początków lat 2000, w następnych latach ścinanej.
Jeszcze ważny opis Fali z metryki projektu i odpowiedź na pytanie, dlaczego łączony bilet ZKM-SKM byłby właściwszy:
"Głównym celem inwestycji jest poprawa dostępności transportu publicznego, w szczególności kolejowego, na terenie województwa pomorskiego, zmniejszenia zatłoczenia komunikacyjnego oraz zwiększenie mobilności.
Dzięki wdrożeniu PZUM nastąpi zwiększenie udziału publicznego transportu zbiorowego w ogólnej liczbie podróży mieszkańców. Produktem powstałym w wyniku realizacji projektu jest informatyczny system do planowania podróży i zakupu biletów."
Tytuł projektu: „Zwiększenie dostępności regionalnego transportu kolejowego w województwie pomorskim poprzez jego integrację z transportem lokalnym – budowa elektronicznej platformy zintegrowanych usług mobilności”
Całkowita wartość Projektu: 153 mln 303 tys. 108 zł 40 gr
Koszt kwalifikowalny: 106 mln 611 mln 133 zł 97 gr
Maksymalna kwota dofinansowania z funduszy UE: 90 mln 619 tys. 463 zł 86 gr
Poziom dofinansowania: 85%
Okres kwalifikowania wydatków: 1.01.2018 – 31.12.2023
Okres realizacji rzeczowej projektu: 1.01.2018 – 31.03.2025
I jeszcze pojawił się wpis z profilu Miasto Wspólne Gdynia/Koalicja Ruchów Miejskich prezentujący zdjęcie, na którym jest marszałek Mieczysław Struk!

Prace nad Falą 9 rok wciąż w toku.
Z punktu widzenia osób podróżujących po Gdyni głównie komunikacją zbiorową, znacznie bardziej efektywne byłoby wprowadzenie taniego biletu miesięcznego, łączonego SKM-ZKM.
Byłoby to także znacznie tańsze. Roczny koszt 4-5 mln złotych przy założeniu, że bilet miesięczny na obszar Gdyni kosztowałby 120 zł.
Gdynia w 2020 r. zobowiązała się, że wyłoży łącznie 51 mln złotych na system Fala do roku 2028. Taką decyzję podjęła ówczesna rada miasta Gdyni. Dodatkowo Gdynia objęła udziały w spółce Innobaltica, które są wycenione na 23 mln zł.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz