"Od wielu lat w przestrzeni publicznej Chojnic promowany jest przez układ chojnicki, w tym i Przemysława Zientkowskiego Johann Daniel Titius. Promotorzy tej postaci uznają, go za oświeconego męża nauki, tytana intelektu, który przyczynił się do rozwoju nauki, a szczególnie astronomii i podobno fizyki." - zaczął swój felieton dr Marcin Wałdoch.
"Sprawę trzeba wyjaśnić. Mieszkańcy Chojnic mają prawo wiedzieć jak naprawdę było z tym Johannem Danielem Titiusem. Dr Wałdoch przedstawia informacje, które kompletnie podważają Titiusa jako naukowca. Dlaczego więc Chojniczanie mają płacić za coś co nie przedstawia żadnej wartości? Tym bardziej, że jego postawa wobec zaborcy była sprzeczna z interesem Polski i Polaków. Czy polskie Chojnice powinny czcić Niemca, który mógł popierać rozbiory? W tej sprawie jest zbyt wiele wątpliwości, zbyt wiele niewyjaśnionych kwestii... Moim zdaniem postać o wątpliwym podejściu do Polski i Polaków nie powinna w żaden sposób być "twarzą" naszego miasta." - podkreśliła Marzenna Osowicka, radna Chojnic.
Dr Marcin Wałdoch rzeczowo przedstawił postać Titiusa i jego promocję w Chojnicach.
"Są to po prostu brednie. Zacznę od tego co najważniejsze - czyli od koronnego dowodu na to, że Titius zapisał się w nauce jako odkrywca. Ma o tym świadczyć tzw. reguła czy prawo Titiusa-Bodego.
Reguła ta, stworzono a w 1766 roku dotyczyła szacowania odległości pomiędzy planetami a słońcem, oczywiście w układzie słonecznym. Okazała się ona jednak zupełnie błędna i nieprzydatna dla nauki. Całe osiągniecie Titiusa polegało więc na tym, że dokonał pewnych założeń co do układu słonecznego, a nie bazował w nich ani na prawach fizyki, ani poprawnie na matematyce. Uważa się, że to co "odkrył" Titius, to nie jest w żadnej mierze wynikiem działania naukowego, a jedynie swoistą koincydencją założeń, a tym samym uzyskaniu i tak błędnego wyniku dotyczącego odległości planet od słońca. Ponadto reguła Titiusa nie zgadza się też dla innych układów w kosmosie i jest fundamentalnie błędna, a jego "odkrycie" było i jest dla nauki zupełnie bezużyteczne.
To tyle o tym "chojnickim Koperniku".
Teraz może warto napisać słów kilka o ideowo-moralnych podstawach promowania Titiusa. O ile oczywiście nauka nie zna granic i narodowości, o tyle też trzeba być świadomym, że jest to tylko piękne założenie. Titius miał tyle wspólnego z Chojnicami, że urodził się tutaj w niemieckiej rodzinie, był Niemcem, ale znakomitą większość swego życia spędził w Niemczech - w Wittenberdze i innych miastach niemieckich. Co więcej, jak napisałem powyżej, niczym się w nauce nie zapisał, poza błędnymi założeniami i fałszywą teorią. Reszta jego działalności naukowej, to czysta taksonomia, którą pałało się wielu.
W Chojnicach jednak Titius stał się odkryciem duetu Brunka-Zientkowski, tak jakby nikt o tym "chojnickim Koperniku" nie słyszał w przeszłości. Był to idealny kandydat na patrona chojnickiej nauki w wydaniu ludzi takich jak Finster, Zientkowski czy nawet Brunka. Idealny, bo zgadzający się z ich ideologią i interpretacją historii - Chojnic jako miasta niemieckiego, miasta pogranicza, miasta wielokulturowego i miasta które rzekomo ma wiele do zawdzięczenia prusko-niemieckiej kulturze. Dlatego dalsze hołubienie Titiusa jest niebezpieczne i każdy powinien być przestrzegany przed tą "naukową ofensywą i propagandą" w wydaniu układu miejskiego i Przemysława Zientkowskiego, która chcąc nie chcąc, wpisuje się w niemiecką propagandę.
Mamy w historii Polski i wśród Polaków wielu wybitnych naukowców, którzy zasługują na to, aby być patronami chojnickiej nauki. Wystarczy chcieć wybrać postać godną naśladowania. Nie jest nią bowiem Titius - Niemiec, twórca fałszywej teorii naukowej. Dalsze promowanie Titiusa za publiczne pieniądze, z podatków Polaków - chojniczan, to wpisywanie się w niemiecką narrację historyczną i swoista zdrada interesów polskich. Rozdawanie Medali Titiusa i próba promowania się przy tym Zientkowskiego i Finstera, to dosłowna groteska, w której odmówiłem udziału. Ale czego możemy się spodziewać po Zientkowskim, usłużnym urzędniku Finstera, który z zaciekłością atakuje w lokalnej gadzinówce i mediach społecznościowych Romana Dmowskiego.
Skończmy z fałszywymi bożkami! I wywyższaniem pruskiego pachołka, który swoją pozycję zawdzięczał po prostu jak każdy wtedy profesor - wiernopoddańczej pozycji wobec króla Prus. Tych samych Prus, które w 1772 r. dokonując I rozbioru Polski i zajmują Chojnice, wyrywając je z organizmu I RP."
* * *
Więcej felietonów dr Marcina Wałdocha tu: https://polityka-chojnice.blogspot.com/
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz