„A pamiętacie najważniejszą obietnicę wyborczą prezydent Kosiorek i jej Gdyńskiego Dialogu albo ich liczniki długu? W 2 lata dojdą do prawie połowy zadłużenia, które dotychczas Gdynia wygenerowała na przestrzeni trzech dziesięcioleci.
Pani prezydent i radni, którzy podnieśli wczoraj rękę za tak potężnym wzrostem wydatków jakby zapomnieli o wszystkich swoich obietnicach. A jeszcze większym absurdem jest fakt, że zamiast wytłumaczyć mieszkańcom swoją decyzję, wrzucają na swoje profile zdjęcia z kotkami czy pieskami, a pani prezydent postanowiła chyba robić za naczelną gdyńską nianię wrzucając kolejne zdjęcia z wydarzeń z dziećmi.” - Mateusz Szczurek z Kocham Gdynię skomentował uchwalony budżet miasta, w którym znalazło się 300 milionów wzrostu długu...
„Teraz już wiemy czemu licznik długu się przekręcił...” - dodał Sebastian Jędrzejewski, radny poprzedniej kadencji.
I tak mamy do czynienia z całkowitym obnażeniem hipokryzji Gdyńskiego Dialogu, który swojego licznika użył jako kiełbasy wyborczej, która zzieleniała i zgniła... Licznik wyłączono!
Pod postem zamieszczonym 24 stycznia 2023 swój komentarz zamieściła również obecna radna Gdyńskiego Dialogu Natalia Kłopotek-Główczewska, która wtedy napisała: „Już ponad 915 milionów. Ten dług rośnie w zatrważającym tempie!”

Przy czym nigdzie wtedy nie zaznaczono, że jest to dług, dzięki któremu Gdynia mogła się rozwijać. Generowany był ponad 25 lat... To chyba nie jest aż tak wiele w porównaniu do 300 milionów złotych kredytu, które znalazło się w tegorocznym budżecie.
Natomiast Kłopotek-Główczewska jakoś nie oponowała, kiedy pojawiła się informacja o zwiększeniu długu o 300 milionów złotych. Czyli co – 915 mln przez prawie 25 lat to straszny skandal, a 300 baniek (czyli jedna trzecia) przez półtora roku to działanie dobre?
Obecna administracja na czele z prezydentką Aleksandrą Kosiorek w ciągu półtora roku rządów powiększa dług miasta o jedną trzecią tego, co poprzednik nazbierał przez ponad 25 lat. Aż strach pomyśleć co może się wydarzyć, gdyby założyć, że koalicja rządząca Gdynią dziś miałaby sprawować władze więcej niż jedną kadencję.
Bo przecież odpowiedzialność spada również na tę część koalicji, której przewodzi Tadeusz Szemiot, bez głosów jego kluby budżet nie zostałby uchwalony.
Smaczku całej sprawie dodaje fakt, iż Wojciech Szczurek ma czym się pochwalić. Gdynia Arena, setki kilometrów dróg, całkowita wymiana taboru komunikacji miejskiej, kilometry wodociągów i sieci centralnego ogrzewania, nowe boiska i sale gimnastyczne w szkołach, wiadukt na torami linii 201 do Portu Gdynia, Pomorski Park Naukowo-Technologiczny, zbiorniki retencyjne, Marina, Muzeum Emigracji, Park Centralny, a także modernizacja ul. Unruga i budowa obwodnicy Witomina – to są inwestycje przygotowane jeszcze przez poprzednią ekipę.
Natomiast Aleksandra Kosiorek nie może pochwalić się za bardzo wielkimi inwestycjami, bo nawet modernizacja Estakady stoi pod wielkim znakiem zapytania. Na razie jedynie Gdynianie są karmieni informacjami o planach i rzekomych funduszach. Jednak przez rok tylko skupiano się na obietnicach. Teraz jest wielkie halo, bo w jakimś funduszu są jakieś pieniądze. Jednak póki co nie ma informacji o wbiciu przysłowiowej pierwszej łopaty.
Do niezrozumiałych działań w sferze finansów dochodzą jeszcze wzrosty wynagrodzenia prezesów Ekodoliny i PEWIKu...
A propos firmy wodociągowej to w jej przypadku zaczyna robić się coraz ciekawiej. Właśnie do radnych Gdyni trafiło pismo, które może rozpocząć już totalną wojnę mieszkańców z obecnymi władzami miasta...
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz