Poszukiwanie pieniędzy trwa. Gdyński Urząd Miasta dwoi się i troi, by wyciągać od mieszkańców wszystko, co się tylko da. A to drożeją bilety na komunikację miejską, a to "pół miasta" to wielki płatny parking, a to podatki od nieruchomości windowane są wyżej niż Sea Towers, a to sportowcy muszą płacić bajońskie sumy za korzystanie z bazy treningowej (jak osiągają sukcesy to władze miasta bez skrepowania chwalą się tym!).
Tym razem miasto postanowiło wykonać skok na portfele nauczycieli!
Ktoś nie dopilnował sposobów zatrudniania. Przecież jakieś księgowe wypłacały belfrom pieniądze. A teraz władze miasta chcą zwrotu ogromnych sum.
Czytamy w nim:
Kilka dni temu napisały do Bryzy 2 nauczycielki, które zostały wezwane do zwrotu rzekomo nienależnie wypłaconych dodatków stażowych za pracę w gdyńskich placówkach oświatowych.
Żądanie takie wydawało się od samego początku absurdalne, gdyż dodatków nie naliczali sobie sami nauczyciele, a pracownicy Centrum Usług dla Przedszkoli i Szkół - CUPSZ, czyli nowej gdyńskiej jednostki powołanej 2 lata temu do obsługi księgowej i administracyjnej szkół i przedszkoli.
Byliśmy ciekawi jak duża jest skala tego problemu.
Odpowiedź znajdujemy w odpowiedzi na interpelację radnego Trojanowicza.
W odpowiedzi Bartoszewicza czytamy, że sprawa dotyczy ok. 120 osób, co stanowi mniej niż 3% ogółu nauczycieli.
Coś tu się nie zgadza Panie wiceprezydencie, bo to by oznaczało, że w Gdyni pracuje ok. 4000 nauczycieli, a tak nie jest.
W piśmie Bartoszewicza oprócz peanów nad jakością gdyńskiego zarządzania oświatą, czytamy:
„Choć należy wskazać, że opisany problem dotyczy jedynie około 120 osób, co stanowi mniej niż 3 % wszystkich zatrudnionych w Gdyni nauczycieli, to nie mam najmniejszej wątpliwości, że traktować tą sytuację należy jako 120 indywidualnych przypadków, wymagających każdorazowo szczegółowych analiz. Dla każdej z tych osób, to nie tylko niezręczność i problem dowiedzieć się o nienależycie pobranym wynagrodzeniu, ale także realna szansa na poważne problemy finansowe czy nawet kryzys w 120 rodzinach.”
Niezręcznością to było właśnie wysłanie tych pism i nie przyznanie się do własnego błędu oraz szukanie winnych wśród nauczycieli.
Ponadto zadziwia nas, że jeśli skala problemu jest tak mała, to czemu zdecydowaliście się rozpętać burzę, zamiast załatwić to po cichu? Było to delikatnie mówiąc, działanie nieprzemyślane. Chyba nie było warto.
Sprawdziliśmy przepisy oraz to, jak uregulowana jest kwestia składania oświadczeń przez nauczycieli.
Przepisy Karty Nauczyciela (DzU z 2006 r. nr 97, poz. 674, z późn. zm.), ani ustawy o systemie oświaty (DzU z 2004 r. nr 256, poz. 2572, z późn. zm.) nie zakazują nauczycielom podejmowania dodatkowego zatrudnienia, jak również nie nakazują ani informowania dyrektora szkoły o podjęciu takiego, ani uzyskiwania jego zgody na nie.
Takich regulacji nie wprowadziły również akty wykonawcze do przywołanych ustaw.
Również przepisy Kodeksu pracy (DzU z 1998 r. nr 21, poz. 94, z późn. zm.) nie zabraniają podejmowania dodatkowego zatrudnienia w formie drugiego etatu czy na podstawie umowy cywilnoprawnej.
Przepis art. 221§ 1 Kodeksu pracy stanowi, że pracodawca ma prawo żądać od osoby ubiegającej się o zatrudnienie podania danych osobowych obejmujących:
– imię/imiona i nazwisko,
– imiona rodziców,
– datę urodzenia,
– miejsce zamieszkania/adres do korespondencji,
– wykształcenie,
– przebieg dotychczasowego zatrudnienia.
Natomiast od osoby już zatrudnionej, pracodawca może żądać podania:
– innych danych osobowych pracownika, niezależnie od wskazanych wyżej, jak też imion i nazwisk oraz dat urodzenia dzieci pracownika, jeżeli podanie takich danych jest konieczne ze względu na korzystanie przez pracownika ze szczególnych uprawnień przewidzianych w prawie pracy,
– numeru PESEL.
Przepis art. 1011 § 1 Kodeksu pracy daje możliwość zawarcia z pracownikiem dodatkowej umowy o zakazie konkurencji wobec pracodawcy.
W takiej sytuacji pracownik nie może prowadzić działalności konkurencyjnej wobec pracodawcy ani też świadczyć pracy w ramach stosunku pracy lub na innej podstawie na rzecz podmiotu prowadzącego taką działalność. Zawarcie takiej umowy jest możliwe również w warunkach szkolnych.
Jeżeli zatem gdyńscy nauczyciele nie zawierali dodatkowych umów o zakazie konkurencji, mają pełne prawo podjąć dodatkowe zatrudnienie.
Przepisy wskazują jedynie, że jeśli nauczyciel chce korzystać z danego świadczenia (dodatku stażowego), to musi wskazać podstawowe miejsce zatrudnienia.
Obowiązek ustalenia podstawowego miejsca zatrudnienia, spoczywa na dyrektorze placówki.
Nie ma w przepisach natomiast obowiązku składania takiego oświadczenia.
A zatem żądanie napisania oświadczenia, o czym napisał Bartoszewicz w swojej odpowiedzi, jest bezzasadne.
Podstawowym miejscem pracy wcale nie musi być to, w którym nauczyciel ma więcej godzin. Nauczyciel może też dowolnie zmieniać podstawowe miejsce pracy.
Jeśli jesteśmy w błędzie, prosimy o wskazanie stosownego przepisu.
Jeśli nasza analiza jest właściwa, wypadałoby aby Pan wiceprezydent Bartoszewicz przeprosił nauczycieli i zakończył bezpodstawne nękanie nauczycieli.
Może zamiast szukać winnych wśród nauczycieli, sprawdzicie najpierw czy system, w oparciu o który CUPSZ nalicza dodatki, nie jest wadliwy.
Przecież nikt nie nalicza tego „na piechotę”. Przynajmniej taką mam nadzieję.
P.S.
W treści odpowiedzi na interpelację jest błąd. Pisze się „tę sytuację” a nie „tą sytuację”.
Sławomir Januszewski
Bryza
Jeśli podoba ci się to co dla Was robimy, wesprzyj nas.
Środki wykorzystamy do wydrukowania biuletynu zawierającego obiektywne i rzetelne informacje.
Z góry dziękujemy za wsparcie.
Podaję numer konta Stowarzyszenia Bryza
86 1140 2004 0000 3502 8291 3523
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu dziendobrypomorze.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz