Samorząd

Zamknij

Musiał: stworzyć przestrzeń do bycia razem

Mariusz Sieraczkiewicz 09:16, 08.05.2026 Aktualizacja: 14:45, 08.05.2026
Skomentuj Musiał: stworzyć przestrzeń do bycia razem foto Zusease / pixabay.com

"Kiedy patrzę na to, co dzieje się w Gdyni, zastanawiam się, czy żyje w jednym mieście, czy w dwóch równoległych rzeczywistościach." - podkreślił Paweł Musiał.

Sprawa obchodów 100 lecia Gdyni od wielu miesięcy jest poddawana różnym ocenom i diagnozom i przede wszystkim  porównywana do planów z poprzedniej kadencji. W wielu przypadkach mieszkańcy krytykują włączanie cyklicznych imprez w terminarz obchodów, co gmatwa sytuacje i może być swego rodzaju manipulacją. Przecież te wydarzenia odbywają się od lat i urodziny Gdyni nie są dla ich organizatorów żadnym wyznacznikiem.

Natomiast Musiał podnosi śladową kwotę 25 tysięcy złotych, którą ma każda dzielnica do dyspozycji. Są to tak małe pieniądze, że nie da się za nie zorganizować żadnej dużej imprezy rocznicowej. I to można potraktować jako pomniejszanie roli rad dzielnic i zaangażowania radnych dzielnicowych, którzy swoje funkcje sprawują całkowicie za darmo, kiedy urzędnicy na najważniejszych stanowiska kierowniczych w Urzędzie Miasta Gdyni pobierają ogromne wynagrodzenia.

Obowiązkiem urzędników ratusza jest pracować na rzecz mieszkańców, bo oni im za to płacą!

Radni dzielnicowi swoją działalność opierają na wolontariacie i zaangażowaniu charytatywnym. Paweł Musiał podsumował tę sytuację:

"Z jednej strony mamy oficjalny przekaz - dopracowany, wygładzony, pełen słów o „wsparciu”, „koordynacji” i „zaangażowaniu miasta”. Z drugiej strony jest codzienność, w której, jeśli coś faktycznie się wydarza, to najczęściej dlatego, że ktoś poza urzędem postanowił nie czekać i po prostu to zrobić.

Dokładnie tak wygląda historia wydarzeń dzielnicowych na 100-lecie miasta. Nie ma tu wielkich pieniędzy, spektakularnych budżetów, które rozwiązują problemy zanim się pojawią. Jest za to twarda rzeczywistość - 25 tysięcy złotych na dzielnicę i oczekiwanie, że „coś” z tego powstanie. Coś, co będzie miało sens, przyciągnie ludzi i nie skończy się na rozstawieniu trzech namiotów i darmowej kiełbasie z grilla. W tym miejscu dzieje się coś, co naprawdę warto zauważyć.

Rady dzielnic, czyli ludzie, którzy działają społecznie, po godzinach, często kosztem własnego czasu, zamiast grać każdy do swojej bramki, zaczęli współpracować. Łączyć budżety, dzielić się pomysłami, budować coś większego niż pojedyncze, rozproszone inicjatywy. Bez fanfar, bez wielkich zapowiedzi, raczej metodą „dobra, spróbujmy to jakoś poskładać”. Nagle okazuje się, że z tych skromnych środków zaczynają powstawać wydarzenia, które realnie angażują lokalne społeczności.

Dużą rolę w tym wszystkim odegrał zapewne Paweł Korycki, pełnomocnik ds. rad dzielnic, z którym miałem okazję wielokrotnie współpracować przy wielu inicjatywach jeszcze za czasów poprzedniej ekipy rządzącej w mieście. Niezależnie od moich obecnych politycznych sympatii czy antypatii, doceniam jego zaangażowanie w realizację celu jakim jest po prostu „ogarnięcie wydarzeń", aby nie wyglądały jak przypadkowy zlepek lokalnych festynów. Paradoksalnie można odnieść wrażenie, że to właśnie wydarzenia dzielnicowe zaczynają przypominać najbardziej żywą i autentyczną część obchodów 100-lecia miasta.

Jednak urzędnicy miejscy nie do końca chyba docenili te starania. Symboliczne było spotkanie w Konsulacie Kultury, mająca na celu przedstawienie harmonogramu wydarzeń dzielnicowych na najbliższe miesiące, które odbyło się 4 maja. Informacja dla radnych brzmiała: zapraszamy na spotkanie informacyjne, czyli teoretycznie coś dla ludzi, którzy działają społecznie, i co nie jest wielką tajemnicą, mają normalną pracę. Pytanie brzmi - kto o 10:45, w środku dnia roboczego, może sobie pozwolić na takie „informacyjne” spotkanie? Później okazało się jednak, przynajmniej według komentarzy dyrektora Bzdęgi w mediach społecznościowych, że była to konferencja prasowa, czyli de facto wydarzenie pod komunikat, nie pod realne potrzeby tych, którzy mają robić robotę w dzielnicach.

I tu dochodzimy do sedna. W tej historii nie chodzi o to, że ktoś czegoś nie zrobił. Bardziej o to, kto potrafi zamienić deklaracje i komunikaty w realne działania dla mieszkańców. Bo gdyby oprzeć się wyłącznie na „systemie”, to te obchody 100-lecia w dzielnicach najpewniej skończyłyby się na papierze. Tymczasem one się dzieją nie dlatego, że ktoś je idealnie zaplanował na górze, tylko dlatego, że na dole ktoś się uparł, żeby to miało sens.

I może właśnie tu widać największy paradoks tych obchodów. Bo kiedy spojrzeć na to, co naprawdę budzi dziś emocje i angażuje mieszkańców, coraz częściej okazuje się, że są to inicjatywy oddolne, dzielnicowe, organizowane przez ludzi działających społecznie, a nie centralnie projektowane „wielkie obchody”. Dowód? Majówka. Pogoda idealna, naturalny moment, żeby pokazać mieszkańcom, że 100-lecie miasta to coś więcej niż identyfikacja wizualna i oficjalne komunikaty. Jednak trudno było oprzeć się wrażeniu, że miastu zabrakło na ten czas pomysłu, energii i odwagi do zrobienia czegoś naprawdę dla ludzi.

Wcale nie były potrzebne kolejne konferencje, scenariusze i promocyjne hasła, a wystarczyłby prosty, zwyczajny i niedrogi pomysł. Jaki? Wymyślony tu i teraz na poczekaniu - postawić symboliczne 100 grilli na bulwarze, zaprosić mieszkańców do wspólnego świętowania, puścić muzykę, stworzyć przestrzeń do bycia razem. Bez nadęcia, bez przecinania wstęg i bez udawania, że każde wydarzenie musi wyglądać jak kampania promocyjna. Atmosfera miasta nie rodzi się z komunikatów prasowych, tworzą ją ludzie i proste momenty, w których mieszkańcy czują, że to miasto naprawdę jest także dla nich.

Dlatego w mojej ocenie wydarzenia organizowane dziś przez dzielnice będą dużo bardziej autentyczne niż miejskie, oficjalne obchody." - czytamy w felietonie Musiała.

Bzdęga zareagował

Mariusz Bzdęga, jeden z dyrektorów w Urzędzie Miasta Gdyni przedstawił swoje spojrzenie na sprawę. 

Czytając słowa Bzdęgi można odnieść wrażenie, że zapałał chęcią tłumaczenia się. A kto się tłumaczy?

W każdym razie Musiałowi nie o to chodziło...

 

foto Zusease / pixabay.com

(Mariusz Sieraczkiewicz)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu dziendobrypomorze.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%