Samorząd

Zamknij

Jak bez opłat to bez opłat! Dopiero interwencja radnego Ubycha zmusiła Urząd

Mariusz Sieraczkiewicz 07:38, 07.05.2026 Aktualizacja: 07:50, 07.05.2026
Skomentuj Jak bez opłat to bez opłat! Dopiero interwencja radnego Ubycha zmusiła Urząd foto Jakub Ubych - Życie Radnego Miasta #wgdyni / FB

Czy Gdynia staje się wydmuszką i papierowym miastem?

Mieszkańcy na każdym kroku stykają się z niekompetencją, ignorancją i arogancją władzy, która woli opowiadać o toaletach albo zasłaniać się jakimiś naklejkami...

A może po dwóch latach rządzenia koalicyjnej ekipy dowodzonej przez Tadeusza Szemiota (przewodniczący Rady Miasta) i Aleksandrę Kosiorek (Gdyński Dialog) Gdyni już jest wydmuszką i miastem z papieru?

Na każdym kroku coś!

Nie ma tygodnia, żeby nie doszło do kolejnej "afery". Jak nie próba wycięcia lasu, to zaniechanie budowy dróg albo opowiadanie "legend z mchu i paproci" o wielkiej modernizacji czy budowie. Mieszkańcy już przekonali się, że od dwóch lat uczestniczą w jakiejś wirtualnej rzeczywistości, w której królują śniadania, bale, gale, rauty i wycieczki zagraniczne.

Teraz pojawiła się afera związana ze Strefą Płatnego Parkowania. Sprawę przedstawił radny Jakub Ubych, który stanął po stronie mieszkańca i podjął interwencję.

"Wakacje, sobota i strefa płatnego parkowania w Gdyni. Bohater: parkometr należący do miasta wyświetlający słowa:

"Dziś jest dzień wolny od opłat."

Kierowca czyta i robi dokładnie to, co pewnie większość ludzi czytających komunikat instytucji publicznej - ufa.

Zaufanie jest jednak słabą walutą i zaczynają się problemy, za chwilę przychodzi kara, mieszkaniec składa odwołanie do ZDiZ (dziś ZDM). Negatywne. Składa drugie do Prezydent Gdyni i w odpowiedzi padają słowa, które powinny zakończyć sprawę w trzy sekundy:

"Błąd oprogramowania."

Miasto przyznaje, że jego urządzenie wyświetliło fałszywą informację i podtrzymuje karę. Rozumiem nieczynny parkometr. Rozumiem komunikat „awaria urządzenia" wtedy obywatel ma obowiązek poszukać kolejnego i nikt z tym nie dyskutuje.

Nie zaakceptuję sytuacji, w której urządzenie miejskie wprost mówi "nie płać", a potem miasto karze za posłuszeństwo wobec własnego komunikatu i znacznie poważniejsze zarzuty:

Czy administracja samorządowa jest jeszcze instytucją zaufania publicznego? Jeśli komunikat z miejskiego parkometru nie jest wiążący to co właściwie jest? Pismo z wyliczeniem podatku też można później unieważnić zdaniem "przepraszamy, błąd oprogramowania, ale Pani/Pan płaci"?

Logika jest tu prosta i nie wymaga filozofii: jeśli winę ponosi system, koszt jego błędu ponosi miasto, a nie obywatel. Opłata powinna zostać anulowana, bez wyciągania mieszkańca na kolejne instancje, w których walczy z urzędem o oczywistość.

Dziś składam interpelację: chcę się dowiedzieć, ile odwołań wpłynęło od początku ubiegłego roku, ile zostało uwzględnionych, na jakim poziomie zapadały decyzje i ile awarii systemu parkomatów zidentyfikowano.

Jeśli to przypadek jednostkowy to widzę urzędniczy upór. Jeśli systemowy to z problemem, o którym mieszkańcy mają pełne prawo wiedzieć.

Pytanie dodatkowe: czy obywatel powinien płacić za błąd systemu, którym zarządza miasto?" - czytamy w opisie radnego Ubycha.

Kierowca dostał wezwanie do zapłaty!

Mieszkańca, który zastosował się do komunikatu wyświetlanego na ekranie parkomatu ogarnęło zdziwienie, kiedy po kilku miesiącach dostał wezwanie do zapłaty 165 złotych kary.

ZDM i Urząd Miasta Gdyni szły w zaparte. Wiceprezydent Geremek odwoływał się nawet do naklejki umieszczonej na urządzeniu.

Dopiero stanowcza interwencja radnego Ubycha doprowadziła do szczęśliwego końca i rzekomą karę anulowano.

"(...) kierowcy korzystający z tego urządzenia w czasie występowania błędnego komunikatu nie będą ponosić kosztów związanych z opłatami dodatkowymi. Należności wobec Gminy pokryje producent urządzenia.

Osoby, którym naliczono opłatę dodatkową w związku z korzystaniem z parkomatu nr 10096 w okresie występowania błędu, ale jeszcze jej nie uiściły, nie muszą podejmować dodatkowych działań, natomiast osoby, które wcześniej wniosły tę opłatę, mogą wystąpić o jej zwrot.

Przepraszamy mieszkańców za zaistniałą sytuację oraz wszelkie niedogodności związane z błędnym działaniem urządzenia." - czytamy w oświadczeniu gdyńskiego ratusza.

Jak w Seksmisji?

Sytuacja przypomina słowa padające w filmie "Seksmisja" o stanie porządku... "Niezły bur... macie tu siostry". Wychodzi na to, że władze miasta nie kontrolują tego co dzieje się w przestrzeni płatnych parkingów. Nie stają również po stronie mieszkańców i traktują ich z góry jedynie nakazując i żądając. 

Dopiero interwencja radnego Jakuba Ubycha i zapewne strach przed kolejną wielką aferą medialną wpływa na zmianę decyzji.

Jak długo wytrzymają mieszkańcy życie w tym pogłębiającym się chaosie?

Jak długo przetrwa ta egzotyczna koalicja, która na razie wygenerował jedynie konflikty i coraz bardziej oddala "ratusz" od mieszkańców?

 

(Mariusz Sieraczkiewicz)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu dziendobrypomorze.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%