Mieszkańcy na każdym kroku stykają się z niekompetencją, ignorancją i arogancją władzy, która woli opowiadać o toaletach albo zasłaniać się jakimiś naklejkami...
A może po dwóch latach rządzenia koalicyjnej ekipy dowodzonej przez Tadeusza Szemiota (przewodniczący Rady Miasta) i Aleksandrę Kosiorek (Gdyński Dialog) Gdyni już jest wydmuszką i miastem z papieru?
Nie ma tygodnia, żeby nie doszło do kolejnej "afery". Jak nie próba wycięcia lasu, to zaniechanie budowy dróg albo opowiadanie "legend z mchu i paproci" o wielkiej modernizacji czy budowie. Mieszkańcy już przekonali się, że od dwóch lat uczestniczą w jakiejś wirtualnej rzeczywistości, w której królują śniadania, bale, gale, rauty i wycieczki zagraniczne.
Teraz pojawiła się afera związana ze Strefą Płatnego Parkowania. Sprawę przedstawił radny Jakub Ubych, który stanął po stronie mieszkańca i podjął interwencję.
"Wakacje, sobota i strefa płatnego parkowania w Gdyni. Bohater: parkometr należący do miasta wyświetlający słowa:
Kierowca czyta i robi dokładnie to, co pewnie większość ludzi czytających komunikat instytucji publicznej - ufa.
Zaufanie jest jednak słabą walutą i zaczynają się problemy, za chwilę przychodzi kara, mieszkaniec składa odwołanie do ZDiZ (dziś ZDM). Negatywne. Składa drugie do Prezydent Gdyni i w odpowiedzi padają słowa, które powinny zakończyć sprawę w trzy sekundy:
"Błąd oprogramowania."
Miasto przyznaje, że jego urządzenie wyświetliło fałszywą informację i podtrzymuje karę. Rozumiem nieczynny parkometr. Rozumiem komunikat „awaria urządzenia" wtedy obywatel ma obowiązek poszukać kolejnego i nikt z tym nie dyskutuje.
Nie zaakceptuję sytuacji, w której urządzenie miejskie wprost mówi "nie płać", a potem miasto karze za posłuszeństwo wobec własnego komunikatu i znacznie poważniejsze zarzuty:
Czy administracja samorządowa jest jeszcze instytucją zaufania publicznego? Jeśli komunikat z miejskiego parkometru nie jest wiążący to co właściwie jest? Pismo z wyliczeniem podatku też można później unieważnić zdaniem "przepraszamy, błąd oprogramowania, ale Pani/Pan płaci"?
Logika jest tu prosta i nie wymaga filozofii: jeśli winę ponosi system, koszt jego błędu ponosi miasto, a nie obywatel. Opłata powinna zostać anulowana, bez wyciągania mieszkańca na kolejne instancje, w których walczy z urzędem o oczywistość.
Dziś składam interpelację: chcę się dowiedzieć, ile odwołań wpłynęło od początku ubiegłego roku, ile zostało uwzględnionych, na jakim poziomie zapadały decyzje i ile awarii systemu parkomatów zidentyfikowano.
Jeśli to przypadek jednostkowy to widzę urzędniczy upór. Jeśli systemowy to z problemem, o którym mieszkańcy mają pełne prawo wiedzieć.
Pytanie dodatkowe: czy obywatel powinien płacić za błąd systemu, którym zarządza miasto?" - czytamy w opisie radnego Ubycha.
Mieszkańca, który zastosował się do komunikatu wyświetlanego na ekranie parkomatu ogarnęło zdziwienie, kiedy po kilku miesiącach dostał wezwanie do zapłaty 165 złotych kary.
ZDM i Urząd Miasta Gdyni szły w zaparte. Wiceprezydent Geremek odwoływał się nawet do naklejki umieszczonej na urządzeniu.
Dopiero stanowcza interwencja radnego Ubycha doprowadziła do szczęśliwego końca i rzekomą karę anulowano.
"(...) kierowcy korzystający z tego urządzenia w czasie występowania błędnego komunikatu nie będą ponosić kosztów związanych z opłatami dodatkowymi. Należności wobec Gminy pokryje producent urządzenia.
Osoby, którym naliczono opłatę dodatkową w związku z korzystaniem z parkomatu nr 10096 w okresie występowania błędu, ale jeszcze jej nie uiściły, nie muszą podejmować dodatkowych działań, natomiast osoby, które wcześniej wniosły tę opłatę, mogą wystąpić o jej zwrot.
Przepraszamy mieszkańców za zaistniałą sytuację oraz wszelkie niedogodności związane z błędnym działaniem urządzenia." - czytamy w oświadczeniu gdyńskiego ratusza.
Sytuacja przypomina słowa padające w filmie "Seksmisja" o stanie porządku... "Niezły bur... macie tu siostry". Wychodzi na to, że władze miasta nie kontrolują tego co dzieje się w przestrzeni płatnych parkingów. Nie stają również po stronie mieszkańców i traktują ich z góry jedynie nakazując i żądając.
Dopiero interwencja radnego Jakuba Ubycha i zapewne strach przed kolejną wielką aferą medialną wpływa na zmianę decyzji.
Jak długo wytrzymają mieszkańcy życie w tym pogłębiającym się chaosie?
Jak długo przetrwa ta egzotyczna koalicja, która na razie wygenerował jedynie konflikty i coraz bardziej oddala "ratusz" od mieszkańców?
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu dziendobrypomorze.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz