"Świat się rozwija i trzeba za nim nadążać. Łodzie drukowane w 3D? To nowa gałąź przemysłu stoczniowego - warto pomyśleć jak stworzyć dobre warunki dla takiej działalności w Gdyni." - zauważa Grzegorz Pogorzelski.
Mimo wielu deklaracji w trakcie kampanii wyborczej, zarówno kandydatów (w tym tej na urząd Prezydenta Miasta) Gdyńskiego Dialogu, jak i Koalicji Obywatelskiej, o skoku rozwojowym i wspieraniu przedsiębiorców, dziś nie dość, że to nie jest realizowane, to jeszcze wprowadza się lub planuje utrudnienia, które mogą uniemożliwiać znacząco prowadzenie jakiejkolwiek działalności.
Branża stoczniowa to ważny element gospodarki. Jednak czy to rozumie i pojmuje ktoś z obecnej administracji?
Sklejanie piz...y czy określanie kogoś mianem tępej kur...y to raczej nie są działania, który konsekwencją było by rozszerzenie działalności stoczniowej w Gdyni. Rautowanie, balowanie, tańcowanie - również nie sprzyja na przykład ulgom podatkowym dla nowych inicjatyw gospodarczych w branży budowy statków czy jachtów.
Prezentuje on to, co już jest, co wchodzi na światowy rynek! Dlaczego nie mogłyby w Gdyni rozwijać się firmy budujące nowoczesny sprzęt pływający? Do tego jedna potrzebna jest otwartość i przychylność władz. Same wycieczki na Daleki Wschód nie wystarczą...
"Rewolucja w budowie łodzi: druk 3D całych kadłubów w jednym kawałku Holenderska firma CEAD właśnie uruchomiła Faber Navalis – w pełni zautomatyzowany system, który drukuje 3D kompletne kadłuby łodzi do 12 m długości i 4 m szerokości.
Bez szwów, bez form, bez mozolnej ręcznej pracy. Jeden ciągły proces z kompozytowego materiału HDPro (wzmocniony włóknem szklanym, odporny na morskie warunki: uderzenia, UV, sól – i łatwy w recyklingu).
Dlaczego to ważne (nie tylko) dla przemysłu morskiego?
Czas produkcji skrócony o 60-80% – zamiast tygodni laminowania i klejenia.
Kadłub lżejszy o ~10% niż tradycyjny fiberglass.
Zero odpadów + drukowane w jednym rzucie wzmocnienia wewnętrzne (żebra, podłużnice, grodzie).
Pełna personalizacja, od prototypów po serie customowe." - dodaje Pogorzelski.
foto danieljarosz / pixabay.com
0 0
Może i efektowne, ale nie jest to program dla średniego miasta.
I wypada mieć świadomość, że to pomysły, które nie rodzą się na kamieniu, nie rosną na drzewach. Powstają w głowach ludzi, którzy bazują na wiedzy i doświadczeniu pokoleń inżynierów, którzy wykonywali swoją robotę, mając wynagrodzenie wystarczające na potrzeby swoje i utrzymanie rodzin... I na chwilę odpoczynku oraz fantazji. Którzy mają do dyspozycji podobnych sobie fachowców z możliwością budowania łańcuchów wartości i zaopatrzenia.
Największa strata, jaką poniosły miasta, to utrata tych ludzi, wraz ze zniszczeniem łańcuchów dostaw zaopatrujących duże przedsięwzięcia stoczniowe.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu dziendobrypomorze.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz