Zamknij

Pogorzelski: Kosiorek jeszcze mocniej dokręca finansową śrubę mieszkańcom

Mariusz Sieraczkiewicz 20:32, 28.08.2025 Aktualizacja: 20:46, 28.08.2025
Skomentuj

"O co chodzi?

W Gdyni śmieci generują nie ludzie, lecz metry kwadratowe. Muszę więc porozmawiać ze swoją sypialnią i pokojem dziecięcym, żeby produkowały mniej odpadów." - mówi Grzegorz Pogorzelski.

Śmieci zmuszają do reakcji!

Sprawa śmieci będzie póki co wzbudzała ogromne emocje. Jeśli jacyś potencjalni kandydaci do przyszłej Rady Miasta i na stanowisko Prezydenta Gdyni odpowiednio rozegrają politykę śmieciową obecnych władz, to mają dużą szansę na wygranie wyborów. Wszystko zależy od przyjętej narracji i odpowiedniego podniesienia ciśnienia mieszkańcom.

Do tego kilka happeningów z wysypaniem odpadów pod gdyńskim Urzędem Miasta, sprawna i sugestywna kampania fotograficzna w sieci, oczywiście wykorzystanie porażek związanych z nierozwiązanym problemem zbiórki tekstyliów, a przede wszystkim eksponowanie podwyżek wszelkich i zarobków prezydentki, jej zastępców, dyrektorów, prezesa Ekodoliny i oczywiście radnych, którzy nie uratowali Gdynian przed podwyżką opłat!

"Radni Platformy, Samorządności (Kocham Gdynię) oraz większości Gdyńskiego Dialogu właśnie zablokowali wyrzucenie spod obrad wszystkich tych śmieciowych absurdów. Swoją drogą – warto zapisywać i pamiętać, kto w naszym mieście jak głosował w sprawie opłat za śmieci.

Wokół podwyżki narosło mnóstwo niejasności, dowodów braku kompetencji i nielogicznych decyzji.

Eko-Dolina radzi sobie słabo, Gdynia nie spełnia wymagań dotyczących segregacji, a mimo to prezes Eko-Doliny dostaje ogromną podwyżkę – z 20 tys. brutto na 30 tys. brutto, plus do 20% premii.

Miasto ma olbrzymią nadwyżkę (dziesiątki milionów) wypracowaną z tego, co nadpłaciliśmy za odpady, a mimo wszystko znacznie podnosi mieszkańcom opłaty.

Prezydent Kosiorek w kampanii obiecywała zmianę sposobu naliczania opłat. Nie tylko tego nie zrobiła, ale jeszcze mocniej dokręca finansową śrubę mieszkańcom.

Wiecie Państwo, jak to się zwykle mówi: „jeśli nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze”. My, zwykli ludzie, nazywamy to „dopchaniem się do koryta”, a dla nich to po prostu słodkie ciastka – oczywiście na nasz koszt." - podkreśla Pogorzelski.

 

(Mariusz Sieraczkiewicz)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

0%