Diagnoza podejścia piłkarzy do przebywania na płycie boiska jest jasna i konkretna. Można odnieść wrażenie, że przy obecnym układzie nic dobrego w tym sezonie kibiców już nie czeka...
::news{"type":"see-also","item":"82839"}
"Nie będę owijał w bawełnę i nie będę szukał pozytywów, bo ich nie ma. Nie będę tłumaczył, że Piast to trudny rywal bo był w dokładnie takiej samej sytuacji jak Arka - walczy o utrzymanie.
Wczoraj zobaczyliśmy dwa zespoły w identycznej sytuacji z tą różnicą, że jeden walczył tak, jakby chodziło o życie, a drugi wyglądał, jakby czekał na końcowy gwizdek. Ten drugi był z Gdyni.
Mecz o 6 punktów i bezpośredni rywal. Sytuacja, w której wiesz, że wygrana zmienia wszystko, a porażka niemal zamyka drzwi. Co zobaczyliśmy? Akcja przy rzucie karnym ta seria błędów, jeden za drugim, jakby ktoś wyciągnął wtyczkę z koncentracji. Powiem wprost: takich sekwencji nie ogląda się w CLJ-tce. Juniorzy prowadzą piłkę z większą odpowiedzialnością niż to, co zobaczyliśmy.
Cztery stracone bramki z drużyną, która ma te same problemy co myt. To nie był Real Madryt, to nie był zespół walczący o mistrza. To był Piast Gliwice i wyglądał jak zespół, który za wszelką cenę chce grać w Ekstraklasie w przyszłym sezonie. Wygrane pojedynki, walka o drugą, a każda kolejna akcja pokazywała, jak bezbronni byliśmy.
Nie ma usprawiedliwień. Żadnych. Pech, boisko, pogoda czy sędzia. Atmosfera? O tym za chwilę.
::news{"type":"see-also","item":"82932"}
Gdyńscy kibice pojechali do Gliwic - setki kilometrów, koszty, czas, urlopy, jednak sektor gości był z wiarą, że zespół pokaże, iż ma dodatkowego zawodnika na trybunach. Ten kontrakt, o którym pisałem tydzień temu: jesteśmy, dopóki widzimy walkę i kibice swoją część wypełnili, ale na boisku był zespół, który odstawił nogę. Nie wiem, jak inaczej to nazwać: bez wyrazu, aspiracji i złości, która mówi "bijemy się o każdy centymetr, bo za nami stoją ludzie, którzy w nas wierzą".
Gdyńska publiczność zasługuje na mecze ekstraklasowe i udowadnia to co mecz. Frekwencja, zaangażowanie, obecność na wyjazdach. To są ludzie, dla których ten klub to kawałek życia i weekendowy rytuał. Ci wszyscy ludzie zasługują na zespół, który nie musi wygrywać każdego meczu, ale musi walczyć w każdym do ostatniej sekundy. Bez odstawiania nogi i podnoszenia rąk w geście rezygnacji przy straconej bramce.
Matematyka? Tak, teraz liczymy na na wyniki innych i sploty okoliczności. Wiara jeszcze jest, do ostatniej kolejki i do ostatniego gwizdka, ale wiara nie może być jednostronna. Kibic daje serce i ma prawo oczekiwać, że na boisku zobaczy to samo.
Nie cudów i wielkich piłkarskich sztuczek, ale serce, walkę i zaangażowanie. Po Gliwicach to pytanie wisi w powietrzu i odpowiedź mogą dać tylko ci, którzy w najbliższych kolejkach wyjdą na boisko." - podsumował Jakub Ubych.
::news{"type":"see-also","item":"83012"}
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu dziendobrypomorze.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz