"Czy ktoś szacował jakich strat mogą spodziewać się przedsiębiorcy sprzedający alkohol w Gdyni, jeśli będą zmuszeni zamknąć sklepy o 22?" - Iwona Kurecka, liderka gdyńskiej Nowej Nadziei zapytała władze Gdyni, w związku z planami wprowadzenia nocnej prohibicji w mieście.
"Straty, jakie mogą ponieść sprzedawcy w związku z planowanym wprowadzeniem ograniczenia nocnej sprzedaży alkoholu, nie były przedmiotem odrębnych szacunków." - odpowiedział wiceprezydent Tomasz Augustyniak, który udzielił odpowiedzi w imieniu prezydent Aleksandry Kosiorek.
Kurecka skomentowała:
"Drobni przedsiębiorcy na co dzień mierzą się z ogromną i nieproporcjonalną ilością utrudnień i różnego rodzaju formalności. Z jednej strony, od decyzją strony rządowej muszą choćby wprowadzać KSeF, a jest to kolejną niepotrzebną i bardzo kontrowersyjną kłodą kładzioną pod przedsiębiorcze nogi. Z drugiej strony, na poziomie gdyńskiego samorządu, kierowanego zresztą przez to samo ugrupowanie, część sklepów musi liczyć się z poważnymi utrudnieniami funkcjonowania. Gdyby faktycznie istniały merytoryczne przesłanki, uzasadniające komplikowanie działalności tej lub innej grupie przedsiębiorstw, zapewne byłby to godny pochwały ruch. Jednak takich przesłanek brak. Uznaniową decyzją tego, czy innego radnego, tym razem trafiło na sklepy nocne sprzedające alkohol. Kolejnym razem może to być inny rodzaj działalności. Nie można pozwolić na niszczenie najważniejszej komórki polskiej przedsiębiorczości bez jakiegokolwiek racjonalnego uzasadnienia." - Kurecka stając po stronie przedsiębiorców pokazuje, że władze Gdyni brną w jakąś chorą ideologię nie licząc się z tymi, którzy płacą podatki i dzięki którym miasto może funkcjonować.
Iwona Kurecka zapytała również o to, czy władze Gdyni mają jakieś rozwiązanie dla właścicieli sklepów, którzy z powodu zakazu sprzedaży alkoholu nocą częściowo stracą możliwość efektywnego prowadzenia legalnej działalności gospodarczej? oraz Czy władze Gdyni mają jakieś rozwiązanie dla pracowników sklepów, którzy z powodu zakazu sprzedaży alkoholu nocą częściowo stracą możliwość większych zarobków?
Niestety na te pytanie nie uzyskała odpowiedzi...
Wygląd miasta dziś tylko potwierdza to, że władze miasta w żaden sposób nie mają zamiaru wywiązać się z deklaracji wyborczych, a sprawy bieżące są traktowane totalnie po macoszemu. Miasto pokryte lodem, zaspy i brak kompleksowego odśnieżania. To Gdynia na początku lutego 2026 roku.
Władze w ogóle nie radzą sobie z zarządzaniem miastem. Być może ważniejsze w tej chwili są wybory partyjne w KO, która przecież z Tadeuszem Szemiotem na czele współrządzi Gdynią...
[ZT]80209[/ZT]
foto danieljarosz / pixabay.com
0 0
Powiem tak: moja ty małpeczko kochana!
0 0
...w tym wypadku?
Mieć chorą ideologię czy chorych ludzi?
Wielokrotnie podkreślano, że ścieżka rozwoju przyjęta Sopot, lokalną stolicę niewybrednych uciech nie jest programem dla znacznie większej Gdyni. A jakieś drobne grono interesariuszy uparcie wpycha Gdynię w zachlany "byznes" pseudoturystyki.
1 0
Ta pani zamartwiała się ostatnio piekłem kobiet. Otóż największym z nich jest partner alkoholik, który rujnuje życie całej rodzinie.
Ograniczenie dostępu do tej trucizny przyniosło wspaniale rezultaty w Szwecji i powinniśmy z nich brać przykład - to jest bardzo racjonalne uzasadnienie.
Z budżetu państwa wydaje się rocznie ok. 1mld zł na renty alkoholowe i leczenie ofiar tej głupoty, a 90 mld zł to koszty społeczno-ekonomiczne uzależnień.
To jest szczyt hipokryzji! - ch... tam z piekłem kobiet i miliardami złotych z pieniędzy podatników na skutki chlania. Ważne, żeby przypodobać się ewentualnym wyborcom w Gdyni i zadbać o ich interes.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu dziendobrypomorze.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz