Były minister rolnictwa w latach 2018-2020 - a po odejściu z PiS, poseł koła Demokracja Bezpośrednia - o założeniu stowarzyszenia poinformował PAP w czwartek. Tego samego dnia ukazał się wywiad z byłym premierem Mateuszem Morawieckim. Potwierdził w nim doniesienia o założeniu własnego stowarzyszenia, które - jak zapewnił - nie będzie konkurowało z jego rodzimą partią, czyli PiS.
Nowa formacja Jana Krzysztofa Ardanowskiego może okazać się doskonałym rozwiązaniem dla Marcina Drewy, który za koalicję z Koalicją Obywatelską w Radzie Powiatu Wejherowskiego został wyrzucony z Prawa i Sprawiedliwości.
I choć dziś częściej Marcin Drewa jako członek Zarządu Powiatu fotografuje się z przedstawicielami KO, to jego brat Jacek nadal jako radny jest w klubie PiS. Jednak Marcin Drewa nie może liczyć na to, że obecnie ma jakąkolwiek szansę na znalezienie się na liście kandydatów PiS do Sejmu RP. Do tego potrzebuje silnego poparcia lub wejścia z formacji wchodzącej w koalicję z Prawem i Sprawiedliwością.
Przypomnijmy, że Marcin Drewa współpracował już z Janem Krzysztofem Ardanowskim, kiedy ten był ministrem rolnictwa, a on dyrektorem pomorskiego KRUS. Podstawy więc ma solidne do pojawienie się znów w orbicie silnego posła z kujawsko-pomorskiego.
Tylko jak wtedy będą wyglądać obecni liderzy PiS na Pomorzu Marcin Horała i Piotr Müller? Najpierw wyrzucili Drewę z partii, a w ramach poszukiwania silnej listy do Sejmu będą "chwytać" wszystkich, którzy się nawiną?
W każdym razie bardzo ciekawie zapowiadają się najbliższe miesiące. W partiach politycznych rozpoczną się przymiarki do miejsc na listach wyborczych. Politycy zaczną jeździć po województwie i obiecywać złote góry. Czy wśród kandydatów znajdzie się również Marcin Drewa?
Jeśli pojawi się na liście Prawa i Sprawiedliwości będzie to totalna porażka tej partii na Pomorzu i jej liderów... Ale jak to mówią - "w polityce nigdy nie mów nigdy"...
* * *
Ardanowski w rozmowie z PAP podkreślił, że zależy mu, by jego stowarzyszenie było „sojuszem różnych sił politycznych, różnych organizacji społecznych”. - To stowarzyszenie ma być pewnego rodzaju think-tankiem. Miejscem przygotowywania projektów, rozwiązań prawnych, które będę próbował wprowadzić jako poseł, ale również przewodniczący rady przy prezydencie - powiedział Ardanowski w rozmowie z PAP. Dodał, że w ramach stowarzyszenia „pojawiły się już pierwsze pomysły”, m.in. dotyczące rozwiązania problemu gospodarowania wodą na obszarach wiejskich.
Podkreślił, że tak samo jak stowarzyszenie Morawieckiego jego Sojusz Na Rzecz Rolnictwa i Bezpieczeństwa Żywnościowego nie ma ambicji politycznych. - Nastał najwyższy czas aby przedstawić rozsądny i realny program ratowania polskiego rolnictwa. Chcemy w ramach stowarzyszenia przygotowywać pragmatyczne rozwiązania dla tych problemów, które mocno ograniczają rozwój wsi. Nie interesują nas wojny ideologiczne - dodał.
Były poseł PiS powiedział, że już wcześniej wiedział o planach Morawieckiego, z którym rozważa współpracę. – Rozmawialiśmy o tym z Mateuszem już wcześniej. Będę obserwował jego działalność oraz liczne grono ludzi, którzy są wokół niego i upatrują w nim swojego lidera. Jeżeli to stowarzyszenie będzie centrowym, zdroworozsądkowym pomysłem na Polskę, uwzględniającym silny komponent interesów polskiej wsi, to jak najbardziej będę z nim współpracował – zadeklarował Ardanowski.
W jego ocenie Morawiecki to „człowiek wielkiego formatu”, a ataki płynące ze środowiska PiS w jego stronę są bezpodstawne. - Obserwowałem Mateusza jako premiera, ale też jako ministra finansów. Posiada niesamowitą sprawność, jest człowiekiem o niewyczerpanych siłach. Jestem od niego trochę starszy, ale patrzę z podziwem na jego inteligencję, błyskotliwość, radzenie sobie w sytuacjach kryzysowych- powiedział Ardanowski. (...) Zarzuty wobec niego, które w tej chwili dostrzegamy wśród polityków PiS są moim zdaniem głupie w sensie politycznym. Wynikają z małostkowości - dodał.
Chodzi o konflikt między zwolennikami Mateusza Morawieckiego nazywanymi „harcerzami” a grupą jego przeciwników, skupioną m.in. wokół Przemysława Czarnka, Jacka Sasina, Tobiasza Bocheńskiego i Patryka Jakiego, zwaną „maślarzami”, czy frakcją b. szefa MS Zbigniewa Ziobry. Zarówno Morawiecki jak i byli politycy m.in. Suwerennej Polski publicznie krytykują się nawzajem w mediach.
Ostatnią odsłoną wspomnianego konfliktu miało być zawieszenie w prawach członka PiS Krzysztofa Szczuckiego - nieoficjalnie będącego we frakcji Morawieckiego. Według Ardanowskiego „może to być próbą wypchnięcia środowiska Mateusza Morawieckiego z PiS”. - Mateusz nie chce tworzyć partii politycznej, nie chce rozbijać PiS-u. W przeciwieństwie do mnie zakłada, że PiS jest w stanie odzyskać swoją popularność - ocenił.
W tym kontekście Ardanowski ocenił, że PiS nie ma obecnie szans na skonsolidowanie prawicy na tyle, by wygrać wybory parlamentarne i móc skonstruować rząd. Dlatego - jak podkreślił - przekonuje prezydenta Karola Nawrockiego, „aby to on podjął taki wysiłek”. - Przekonuję pana prezydenta, by to on stał się integratorem polskiej sceny centro-prawicowej. Jeżeli by sobie tego życzył, to chętnie zaangażowałbym się w to, również w kontekście środowisk wiejskich - dodał.
Szymon Adamus (PAP)
sza/ ugw/
foto jackmac34 / pixabay.com
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu dziendobrypomorze.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz