Sławomir Januszewski z Bryzy po prawie dwóch latach od wyborów samorządowych dokonał podsumowania powołania klubu radnych Koalicji Obywatelskiej, Ruchów Miejskich i Lewicy, powszechnie znanego jako KORMiL.
Jak wiadomo z Bryzy (lub poparciem Bryzy, bo to różnie przekonywała dwójka radnych - Małgorzata Wójcik i Norbert Anisowicz) do Rady Miasta dostało się dwoje kandydujących. Dość szybko jednak odwrócili się od macierzystej organizacji i całkowicie "rzucili się w ramiona Tadeusza Szemiota", zdradzają Bryzę i odcinając się od Sławomira Januszewskiego. Jak pokazuje rzeczywistość - dziś są jedynie mało znaczącymi trybikami służącymi jako maszynki do głosowania.
Walka o jawność i transparentność działań władzy, czym od lat zajmuje się Bryza, zaczęła mocno uwierać partyjnym działaczom, wtedy jeszcze Platformy Obywatelskiej. Mowa o części popierającej Tadeusza Szemiota i Tadeusza Aziewicza, który w ostatnich wyborach parlamentarnych odniósł druzgocącą porażkę.
Nie mniej jednak przez kilka pierwszych tygodni po wyborach w taki czy innym sposób mamiono Januszewskiego potencjalnym udziałem w strukturach "władzy".
Bryza dalej kontynuowała swoją działalność nie zmieniając narracji w stosunku do rządzących, bo nie chodzi o nazwiska, a o procedury, zachowania, postawy i działania, które władza winna kierować w interesie mieszkańców.
Dlatego właśnie do felietonu Sławomira Januszewskiego należy podejść z odpowiednim namaszczeniem i zrozumieniem partyjnych metod, które mają ogniskować się na politycznych celach, w zasadzie z interesem Gdynian nie mających nic kompletnie wspólnego.
Pamiętacie kampanię wyborczą - te hasła Szemiota i Piesiewicza, że w Gdyni tworzy się najszersza w Polsce koalicja partii politycznych i ruchów miejskich?
Brzmiało atrakcyjnie, choć, jak dziś wiemy, od początku było kłamstwem.
A co zostało po wyborach?
KORMiL - czyli zlepek rzekomo kilku organizacji, w skład którego wlicza się Koalicję Obywatelską, podobno jakieś Ruchy Miejskie i Lewicę, to jedno wielkie oszustwo.
Ten dziwny twór powstał po wyborach, mając na celu przekonywanie mieszkańców o rzekomej sile tej bardzo słabej „koalicji”, bez mandatu większości mieszkańców. Jedyny cel to budowanie postaci „wielkiego lidera” Szemiota.
W KORMiL-u nie ma żadnych Ruchów Miejskich ani Lewicy.
Znajdziecie tam członków Koalicji Obywatelskiej (PO i Inicjatywy Polska) + kilka „wolnych elektronów” i patoinfluencera partii Razem.
Jedyna przedstawicielka Lewicy (ewidentnie w kryzysie tożsamości), która dostała się do Rady Miasta właśnie z ich poparciem, występując w rolkach z posłanką Agnieszką Dziemianowicz-Bąk, dziś od Lewicy się odcina.
Została za to członkinią PO - frakcji Szemiota. Pani posłanka musi być dumna z takiej działaczki. Ehhh…
Piesiewicz już dawno nie jest przedstawicielem żadnego ruchu miejskiego. Aktywnie działa wraz z politykami PO na rzecz tej partii, czego zresztą nie kryje przy werbowaniu ludzi, otwarcie informując ich, że Miasto Wspólne ściśle współpracuje z PO.
W samej kooperacji nie byłoby może nawet nic złego, ale ta „współpraca” to zwykłe knucie i wycinanie innych aktywistów, a nie praca na rzecz mieszkańców.
To Szemiot i Piesiewicz zniszczyli Koalicję Ruchów Miejskich w imię własnych interesów. Zdemolowali na etapie kampanii wyborczej Stowarzyszenie Gdynianka, a także próbowali i nadal próbują zniszczyć Bryzę.
Szerzą kłamstwa, stosują cenzurę, blokują członków prawdziwych ruchów miejskich w mediach społecznościowych, głosują przeciw wszystkim społecznym inicjatywom na rzecz jawności i szerszego dostępu mieszkańców do informacji.
Bo przecież mieszkańcy nie mogą się dowiedzieć, jak oni - tak naprawdę - są słabi.
Jeśli spojrzycie wstecz na poprzednie kadencje Rady Miasta, zobaczycie, że PO miała zwykle 4 lub 5 radnych. To pokazuje realną siłę i pozycję PO w Gdyni, będącą efektem ponad 20 lat nieudolnych działań Aziewicza i Szemiota. Czyli taka niby opozycja, ale nie za bardzo
Wiem, że trudno w to uwierzyć, ale widziałem to na własne oczy w ostatniej kampanii wyborczej.Szemiot miał ogromny problem z zebraniem 22 kandydatur na listy wyborcze.
Uwierzycie? On nie miał żadnego zaplecza.
Co się stało po wyborach?
Szemiot nadal miał tylko 5 radnych (i to pomimo zaangażowania w kampanię mnóstwa pieniędzy, wysiłku wielu polityków i posłów): siebie, Bzdęgę, Bysewską, Śrubarczyk-Cichowską i Aziewicza.
Pamiętajcie, że Marcus da Silva to inna (wroga) frakcja PO.
To za mało żeby zbudować mit „wielkiego przywódcy”.
Tu pojawia się pomysł KORMiLu: zaczyna się knucie, kupowanie ludzi funkcjami, stanowiskami oraz "anulowanie" niewygodnych ludzi.
I tak od blisko 2 lat karmieni jesteście kłamstwem o jakimś KORMiLu, który nie istnieje.
To może następny post o tłustych kotach gdyńskiej KO?
Sławomir Januszewski
Bryza
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu dziendobrypomorze.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz