Zamknij

Ubych: Gdynia nigdy nie była miastem obojętnym

Mariusz Sieraczkiewicz 19:49, 28.02.2026
1 Ubych: Gdynia nigdy nie była miastem obojętnym foto Jakub Ubych - Życie Radnego Miasta #wgdyni / FB

"Co zostało z miasta marzeń?" - pod takim tytułem odbyła się debata, do której zaproszono dwoje autorów dwóch różnych publikacji o Gdyni: Grzegorza Piątka i Aleksandrę Boćkowską.

Wydarzenie podsumował Jakub Ubych

"O Gdyni znów się mówi. Dwie książki, różne narracje, dwie próby opowiedzenia tego, kim jesteśmy. I bardzo dobrze, że ta debata się toczy. Bo Gdynia nigdy nie była miastem obojętnym.

Praca Grzegorza Piątka przypomina o czymś fundamentalnym, że Gdynia nie była przypadkiem. Nie była inwestycją „jak każda inna”. Była cudem odwagi całego narodu, który po 123 latach zaborów, poturbowanym przez wojny, biednym, niepewnym jutra, a jednak zdolnym powiedzieć: budujemy port. Budujemy okno na świat, przyszłość. To był wspólny zryw godnościowy narodu, który nie chciał już tylko przetrwać, a chciał sięgać ambitnych celów. Z niczego powstało miasto z morza i marzeń i nie był to slogan, a fakt historyczny i emocjonalny fundament naszej tożsamości.

Z książką pani Aleksandry Boćkowskiej w wielu miejscach się nie zgadzam. Nie dlatego, że nie wolno krytykować. Wręcz przeciwnie, Gdynia potrzebuje refleksji. Ale jeśli rozprawiamy się z teraźniejszością, musimy robić to uczciwie i w pełnym kontekście. Rozmowy i pojedyncze głosy nie mogą zastąpić pogłębionej analizy. Nie można wyrywać rytmu serca miasta z jego historii, z wyzwań, z czasu, w którym zapadały decyzje. Nie można spłaszczać dokonań, nie odnosząc się do realiów, z którymi mierzyli się ludzie. Postawienie tezy, że to niemożliwe, iż Gdynia była wyjątkowa przy jednoczesnym braku dogłębnej analizy, z której znamy reportaż.

Czy przez lata Gdynianie mówili, że są szczęśliwymi mieszkańcami? Tak. Potwierdzała to "Diagnoza społeczna" przygotowana pod kierunkiem prof. Janusza Czapińskiego i prof. Tomasza Panka (największe, ogólnopolskie tego typu opracowanie). Oczywiście na przestrzeni lat były błędy i trudne momenty. W ostatnich latach, w wymagającym czasie, ulegliśmy czasem pokusie kolejnego kroku, bez chwili zatrzymania i poprawy.

Wtedy to na arenę lokalnej debaty wkroczył populizm mediów społecznościowych i podpowiadał, że wszystko można naprawić jednym hasłem i kliknięciem

Rzeczywistość szybko pokazała, że świat nie jest w różowych barwach, a odpowiedzialność za miasto to coś więcej niż efektowny post.

Gdynia to miejsce, w którym się urodziłem, a moja rodzina jest tu od przedwojnia. Nie ma miast idealnych. Trzeba dostrzegać mankamenty, błędy, oceniać decyzje. Jednak Gdynia zawsze wyróżniała się jednym: niezgodą na bylejakość i poddanie się. Zamiast narzekać, działać. Zamiast się cofać, sięgać dalej. Nie wstydziliśmy się ambicji, mówiliśmy głośno, że chcemy więcej. W książce możemy przeczytać, że wyjątkowość Gdyni to mit, a dla mnie to wyjątkowość tego, jak czujemy się w nim jako mieszkańcy.

Gdynia to nie tylko przestrzeń, a postawa. To odwaga budowania, nawet gdy inni mówią, że się nie da. To aktywność mieszkańców, którzy nie czekają, aż ktoś za nich coś zrobi. To duma, która nie jest ślepa, ale świadoma i dumna mimo trudności, a nie tylko wtedy, gdy wszystko idzie idealnie.

Możemy się spierać o interpretacje. Możemy różnić się w ocenach. Ale nie pozwólmy, by ktokolwiek odebrał nam przekonanie, że to miasto powstało z marzeń i odwagi i że wciąż ma w sobie ten sam potencjał. Wygodnie jest korzystać z sukcesów ostatnich 35 lat, jednak nie zapominajmy o tych, którzy na to ciężko pracowali i oddali kawałek siebie. Zastanawia dlaczego książka p. Aleksandry Boćkowskiej została wybrana do stworzenia z niej spektaklu na 100-lecie, gdy to właśnie 20-lecie międzywojenne jest fundamentem naszego miasta.

Osobiście będę powtarzał nieustannie: Kocham Gdynię. Bo każdy z nas ma cząstkę tego miasta w sobie."

Jakub Ubych trafnie zdiagnozował niefortunne wybrania książki Boćkowskiej. To publikacja stronnicza, nieobiektywna i przede wszystkim z tezą od samego początku...

Obecna władza skusiła się "produkcją" jak z czasów realnego socjalizmu, kiedy to poeci i pisarze pisali na zamówienie "hymny i peany" na cześć prosowieckich sekretarzy...

 

(Mariusz Sieraczkiewicz)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarz (1)

zdecydowanie była...zdecydowanie była...

0 0

Zdecydowanie była miastem obojętnym na głosy zdziwienia, ostrzeżenia czy wręcz przerażenia, gdy mieszkańcy usiłowali wyrazić swoją opinię na temat działań i kierunków, jakie obierali "wybrańcy"...

"...odwaga budowania, nawet gdy inni mówią, że się nie da"
Gratuluję dobrego samopoczucia. Zdecydowanie obracam się w innych kręgach niż autor i mam inny odbiór gdyńskiej rzeczywistości wypełnionej hasłem "niedasie". Od "sławetnych" uszkodzeń jezdni, gdzie miasto wdawało się w długotrwałe spory z instytucjami, które miasto uznało za "winne", po tunel na Puckiej, od zawsze nie do zrobienia, bo wredne PKP nie pozwalało... I wtedy mała Rumia pokazał, że "dasię"...

22:29, 28.02.2026
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu dziendobrypomorze.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%