Wiadomości

Zamknij

Który to już raz nasz Szpital Miejski nie zadziałał jak potrzeba? Personel szpitala pomylił pacjentki!

Mariusz Sieraczkiewicz/foto google.maps 11:09, 07.06.2020 Aktualizacja: 01:32, 25.10.2025
26 Który to już raz nasz Szpital Miejski nie zadziałał jak potrzeba? Personel szpital

Ostatnio wiele mówi się o hejcie na medyków. Tyko co zrobić, kiedy nie mamy do czynienia z hejtem, a prawdą opisywaną przez pacjentów lub osoby im bliskie, kiedy personel medyczny jest chamski, arogancki i każdego wchodzącego do szpitala traktuje jak intruza?

Oczywiście, że trzeba przeciwdziałać atakom, jeśli są one bezpodstawne i pojawiają się tylko dlatego, że ktoś chce na siłę komuś dopiec. Jednak kiedy mamy do czynienia z patologicznymi sytuacjami, powinniśmy reagować, nagłaśniać sprawę i żądać zadośćuczynienia.

Szpital Miejski im. Św. Wincentego a Paulo w Gdyni ma już pokaźną listę przewinień, absurdów i antyludzkich zachowań personelu. 3 czerwca dochodzą kolejne.

Szpitale z założenia powinny ratować ludzkie życie. Z tej funkcji jednak wypisał się Szpital Miejski w Gdyni. Tu stwarza się bezpośrednie zagrożenie życia narażając pacjentów i arogancko zachowując się w stosunku do ich bliskich.

W minioną środę doszło do sytuacji, która powinna mieć swój finał w sądzie, a osoby za nią odpowiedzialne powinny być dożywotnio pozbawione możliwości pracy w służbie zdrowia.

Sprawę opisała na FB pani Edyta, która również jest pielęgniarką. I to jest znamienne! Jak wielka musi być determinacja kobiety, która zdecydowała się ujawnić antyludzkie zachowania personelu szpitala, wszak opisuje swoje środowisko.

Zasłanie się koronawirusem jest śmieszne i absurdalne! Ale jak się ma coś za uszami, to każdy sposób na budowanie otoczki wielkiego zaangażowania jest dobry. Pracownicy SORu wykorzystują to maksymalnie nie wpuszczając rodziny tylko samych pacjentów. Wtedy nikt nie może patrzeć im na ręce, a co wyprawia się na gdyńskim SORze wiedzą ci, którzy tam byli – to materiał na kilkadziesiąt kolejnych artykułów!

Oddajmy jednak głos pani Edycie, która opisuje sytuację z środy, 3 czerwca (cytujemy w całości, by słowa poszkodowanej nie straciły na znaczeniu – właśnie POSZKODOWANEJ! - bo narażenie życia jej matki i innej starszej pacjentki jest ewidentne):

„Jestem pielęgniarką i tym bardziej jestem zdruzgotana i zrozpaczona wczorajszą sytuacją, jaka spotkała mnie i moją chorą 81 - letnią mamę na oddziale SOR w szpitalu miejskim w Gdyni. Przywiozłam mamę ok godz. 12.00 ze skierowaniem na oddział wewnętrzny z rozpoznaniem ostrej niewydolności nerek. Mama bardzo źle się czuła, miała złe wyniki badań krwi. Ze względu na sytuację z COVID-19, nie pozwolono mi wejść z mamą do szpitala i zapewniono mnie, że personel zaopiekuję się nią. Otrzymałam nr telefonu pod który miałam dzwonić. Pani pielęgniarka powiedziała, żebym pojechała do domu. Ja odpowiedziałam jej, że będę cały czas czekać przy szpitalu, podałam swój nr telefonu i poinformowałam personel medyczny, że moja mama ma demencję i nie wolno Jej samej zostawiać. Poprosiłam, że gdyby coś się działo, ażeby zadzwonili do nie. Dzwoniłam mniej więcej co godzinę. Mama czekała na wyniki badań na SOR na krześle przez kilka godzin. Prosiłam aby położono mamę, bo jest ryzyko, że zemdleje lub upadnie. Pracownik SOR powiedział mi przez telefon, że moja mama zaraz wyjdzie i nie będą jej kłaść. Po kolejnym telefonie pan powiedział, abym weszła do szpitala od strony ul. Wójta Radtkego i zaraz ktoś przyprowadzi moją mamę. Czekałam kilka godzin po czym zeszła do mnie OBCA KOBIETA, RÓWNIEŻ STARUSZKA Z DEMENCJĄ I ROZPACZLIWIE PYTAŁA MNIE, CZY JA JESTEM JEJ CÓRKĄ I CZY TO JA PO NIĄ PRZYJECHAŁAM! Zaczęłam dzwonić na SOR z prośbą o wyjaśnienie i z pytaniem: GDZIE JEST MOJA MAMA??? Pani pielęgniarka pełniąca dyżur powiedziała mi lekceważąco, że moja mama gdzieś jest, albo już wyszła a ja jej nie zauważyłam. Zaprzeczyłam i poprosiłam o potwierdzenie pani, która wpuszczała osoby odwiedzające. Pani, która mierzy ludziom temperaturę przy wejściu do szpitala potwierdziła, że nikt nie wychodził. Pielęgniarka powiedziała mi w sposób chamski i arogancki, że: NIE MA CZASU SZUKAĆ MOJEJ MATKI! To jest skandal!!! Co się okazało, moja Mama wyszła innym wyjściem, PRZEWRÓCIŁA SIĘ zaraz za drzwiami. NIKT ZE SZPITALA JEJ NIE POMÓGŁ!!! OBCY MĘŻCZYZNA ZANIÓSŁ DO TAKSÓWKI MOJĄ MAMĘ I ODWIÓZŁ JĄ DO DOMU, A MI KAZANO CZEKAĆ NA INNĄ PACJENTKĘ PRZY INNYM WYJŚCIU ZE SZPITALA I TWIERDZONO, ŻE MOJA MAMA JEST NADAL W SZPITALU!”

I co stało się dalej? Ano nic. Personel szpitala wrócił do swoich obowiązków, by znów mylić pacjentów, chamsko odnosić się do ich bliskich, przetrzymywać ludzi w poczekalni po kilka godzin, nie zwracając uwagi na ich ból, nerwy i cierpienie. Pani Edyta natomiast skierowała apel:

Apel do personelu SOR: Jeśli nie lubicie swojej pracy, to ją zmieńcie. Nie mścicie się na ludziach chorych, słabych i niedołężnych za swoje nieudacznictwo i za swoje problemy! Napisałam już skargi do wszystkich możliwych instytucji i powiadomiłam TVN, który już się ze mną skontaktował. Na antenie opowiem o tym zajściu. Mam prośbę do ludzi pokrzywdzonych przez gdyński SOR, skontaktujcie się ze mną na priv. Może razem zdziałamy więcej i damy kres okrucieństwu, którego tam doświadczają osoby chore i bezbronne.
Proszę o udostępnienie."

My również prosimy o kontakt osoby, które czują się poszkodowane przez Szpital Miejski w Gdyni.

(Mariusz Sieraczkiewicz/foto google.maps)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (26)

MartaMarta

8 2

Niestety my tez mielismy bardzo złe wspomnienia z tym szpitalem...chetnie opowiemy..

13:30, 07.06.2020
Wyświetl odpowiedzi:1
Odpowiedz

KorneliaKornelia

2 0

Trzeba to zacząć nagłaśniać.. Tak być nie może...

13:46, 07.06.2020

Kornelia Kornelia

14 2

Czas najwyższy wziąść się za ten personel... Jeśli nie czują powołania zwolnić się...

13:44, 07.06.2020
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

Połamana ?‍♀️Połamana ?‍♀️

7 3

Badanie przez domofon ?‍♀️ byłam ze złamana noga, powiedziałam że mam albo skręcenie albo złamanie pan stwierdził przez domofon cytuje "straszna sprawa, proszę sobie iść na Żwirki i Wigury" Sor to dno tak się odzywają do pencjetow że szok, szkoda nerwów

14:18, 07.06.2020
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

EdytaEdyta

8 1

moja rodzina również miała zle doświadczenia w tym szpitalu moja mama ktora się przewróciła i jak się okazało później u innego lekarza miała złamana miednice a w szpitalu powiedzieli mi ze nic jej nie jest i kazali żeby chodziła bo zbicie trzeba rozruszać zanim udaliśmy się do innego specjalisty moja mama z połamana miednica w okropnych bólach leżała w domu z myślą że to tylko stłuczenie ?

14:48, 07.06.2020
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

Ewa.Ewa.

4 3

Ja kilka razy po prostu uciekłam z tego SZPITALA to najgorszy Szpital jaki znam nie polecam nikomu.

14:57, 07.06.2020
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

EWAEWA

4 2

Ja też mogę zabrać negatywny głos w sprawie szpitala a szczególnie SOR-u.

18:33, 07.06.2020
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

AlaAla

4 1

Mój mąż miał trudną operacje. Ryzyko życia. Operacje przeżył natomiast omal nie umarł w domu po tym jak chamska pielęgniarka WYRWAŁA mu cewnik i uszkodziła cewkę moczową. 2 dni po operacji dostał wysokiej gorączki i drgawek. Dostał zapalenia cewki. Mdlał mi na rękach a byłam z nim sama w domu. Pogotowie odmówiło przyjazdu bo to pacjent po operacji więc mamy wrócić na SOR... Wezwałam prywatnego lekarza i za 150zł w ciągu godz. mąż miał podany antybiotyk. Powoli doszedł do siebie.

18:51, 07.06.2020
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

danusia danusia

2 1

c hetnie opwiem bo moji rodzice zyciem przyplacili pobyt w tym szpitalu a tato na sorze!! prosze o kontakt!!

19:10, 07.06.2020
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

AndrzejAndrzej

2 2

A sprawa śmierci na zawał Pana, którego przywiozła żona. poszła dostawić samochód. Wróciła. Mąż już zmarł na SOR.

19:13, 07.06.2020
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

BasiaBasia

4 1

Bardzo współczuję osobom które mają źle wspomnienia że szpitalem ale ja osobiście jestem bardzo wdzięczna personelowi tego szpitala za uratowanie życia w zeszłym roku kiedy trafiłam na sor z rozległym wylewem krwi do mózgu tylko dzięki determinacji Pani doktor Joanny Smolany zostałem przywieziona do szpitala Copernicus na oddział neurochirurgii gdzie przeszłam poważna operację po ktorej wrocilam z powrotem do szpitala miejskiego na oddział rehabilitacji neurologicznej gdzie cały personel tego oddziału zaopiekował się moja osobą i dzięki ich ciężkiej pracy i opiece wróciłam do zdrowia i sprawnosci

20:41, 07.06.2020
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

LukaszLukasz

1 1

To nie szpital tylko umieralnia...

21:35, 07.06.2020
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

AgnieszkaAgnieszka

2 1

To jest normalne . Całkiem niedawno trafiłam na Sor nie mogąc oddychać czułam że coś mam w przełyku . Podeszła do mnie lekarka i mnie wyśmiała mówiąc że nie wyglądam na osobę której coś by dolegało . Okazało się że mam ropny czop w gardle i 40 stopni gorączki ale dla gdyńskiego szpitala okaz zdrowia ? to smutne co oni wyprawiają

21:36, 07.06.2020
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

Zbyt młoda Zbyt młoda

3 0

Trafiłam na SOR nie mówiąc, ale mowa mi wracała co jakiś czas wiec miałam okazje opowiedzieć jak do tego doszło. Miałam wtedy 24 lata... Opowiedziałam, ze byłam w pracy, ze nagle zrobiło mi sie dziwnie i ze nie mogłam nic powiedzieć, ze chciałam wstać i powiadomić kogoś, ze coś jest nie tak, ale ze nie mogłam, ze upadłam, na prawa stronę, dalej nie mogłam sie podnieść z podłogi i próbując wstać trzymajac sie krzeseł wróciłam do pozycji siedzącej. W końcu ktoś akurat wszedł do sali a ja nagle mogłam wstać i opowiedzieć cała sytuacje, bo mowa nagle wróciła, ale po chwili znów nie mogłam nic powiedzieć. Pani Ratownik zrobiła wielkie oczy i spytała się mojego chłopaka cytuje "Jak nie mówi?" Wiec poprosiła mnie o próbę powiedzenia jak sie nazywam i z moich ust wydobył sie jedynie bełkot. Pani zrobiła wielkie oczy i stwierdziła, ze to sprawa neurologiczna i dostałam zielona opaskę (Oznaczają tak pacjentów, którzy maja najmniejsze zagrożenie życia, mogą czekać nawet do 7 godzin) w moim przypadku było to 6 godzin. Po tych 6 godzinach, robiąc mi na SORZE tomokomputer, bo rezonansu niestety ten szpital nie posiadał i daniu mi kroplówki na wzmocnienie powiedzieli, ze nic złego nie widza, ale lepiej gdyby mnie jednak zostawili na neurologi... Po tych 6 godzinach mowa już nie wróciła... Jak już byłam byłam na neurologi wysłali do mnie panią psycholog, chyba myśleli, ze ze względów psychologicznych po prostu nie mówię... Dopiero po 2 dniach zrobili mi rezonans ( zawieźli mnie bo szpitalu nie było) i po analizie wyników zobaczyli, ze to był udar mózgu ... Wszyscy byli zaskoczeni... A ja nie mówiąca, nie mogąca nawet nic napisać, bo ta umiejetność tez utraciłam... a wystarczyło szybko zarachować na SORZE i dać mi lek rozpuszczającym skrzep....

05:31, 08.06.2020
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

aaaaaaaaaa

5 0

zwolnic wszystkich na czele z dyrektorem,i zatrudnic calkiem nową obsade

11:33, 08.06.2020
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

Gdy 1Gdy 1

4 3

A może tak wysłuchać kiedyś pracowników Soru , którzy opowiedzieliby jak zachowują się pacjenci na sor .. ile chamstwa i obelg i poniżania leci w ich stronę. Zobaczcie ile osób tam przychodzi z różnymi problemami choć oni maja przyjmować przypadki ratujące życie. Czasami hol wyglada jak tabor cygański , prawie czarno od ludzi . Czy nie uważacie ze taki hejt na pracowników soru może kiedyś spowodować tragedie . Skończyły się już oklaski !!!!!!
Mój ojciec tez kiedyś sam wyszedł niespostrzeżenie mimo iż byłam w środku , wyszedł z gabinetu druga strona. Znalazłam go na ulicy na placu kaszubskim. Starsi ludzie tak maja i nie miałam do nikogo pretensji. Wiec proszę niech ta Pani wylizuje z hejtem . Jeśli chce dochodzić jakiś sprawiedliwości to niech załatwia to ze szpitalem.

12:30, 08.06.2020
Wyświetl odpowiedzi:1
Odpowiedz

NIENIE

0 0

NiE

18:59, 08.06.2020

córkacórka

3 1

Moja Mama pracowała w tym szpitalu prawie do emerytury. Prawie, bo ostatnie półtora roku spędziła na zwolnieniu lekarskim z powodu depresji, na którą ogromny wpływ miał mobbing stosowany przez Jej przełożoną. Kilka razy zdarzyło się mojej Mamie w szpitalu zemdleć (i położono Ją wtedy na łóżku w korytarzu), a nawet mieć załamanie nerwowe. Tak, to zdecydowanie nie jest dobre miejsce.

22:23, 08.06.2020
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

a3citya3city

1 1

SOR, nie jest do zniesienia. Nie mogą ludzie czekać tam po 6-7 godzin bez picia i bez zainteresowania. Zawsze jest tak samo a już osoby z demencja to masakra w mojej rodzinie kilka osób doświadczyli ignorancji, także na oddziale. Np lekarka oburzona że moja mama nie odpowiada na pytania a w wywiadzie była informacja że to zaawansowany alzheimer, stawiano talerz i nikogo nie interesowało że trzeba tę osobę nakarmić, albo postawić obiad przed izolatka i chory nawet nie wiedział że tam obiad czeka na niego, wypuszczanie osób z otępieniem na takiej zasadzie gdzieś tutaj jest albo wyszła nie będę każdego pilnować. No ja będąc nauczycielem gdybym powiedziała rodzicowi o jego dziecku w taki sposób to niewyobrażalne. O nie ma syna/ córki przed chwilą była może poszła sama go domu. Ja rozumiem że nie jest tam łatwo ale jeśliby pacjenci czekają aż odbędą się operacje, zabiegi i dopiero zajrzy tam jakiś lekarz no to spora przesada. I to odwieczne odsyłanie do pogotowia, pogotowia do szpitala. Zszokował mnie przykład ktorejs z komentującychby nie rozpoznano udaru kiedy liczą się sekundy nie minuty a na pewno nie godziny to już brak słów. Trzeba mieć zdrowie żeby chorować

02:02, 09.06.2020
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

RudaRuda

1 1

Moja Babcie trzymali 8 dni byla to osoba chodzaca i w pelni sprawna umyslowo po mimo 97 lat mieszkala sama bo swietnie sobie radzila, zaslabla i wezwalismy karetke po 9 dniach jak Babcie przywiezli nietety nie chodzi i nie ma nawet sily ruszyc noga to jest skandal i nieposzanowanie godnosci!!! Babcia mowi ze przez pierwsze dni nikogo nie interesowala zabrali ja o 16ej a przyjecia ma wpisane na oddzala drugie dnia to ile godzin ta starsza kobieta byla na woxku min 8!! Serce sie kraja

23:39, 09.06.2020
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

NataliaNatalia

1 1

Miałam bardzo podobna sytuację na Gdyńskim Sorze, proszę o kontakt! SOr w Gdyni podczas pandemii nie chciał wpuścić mojej mamy do 86 babci która ma 99% uszczerbku słuchu. TO był dramat, po awanturze w końcu wypuścili moja mamę na oddział by sprawdziła co dzieje się z babcią, którą wcześniej przywiozła karetka. Babcia została zabrane z domu bo miała bardzo wysokie ciśnienie. Babcię zabrali o 11.00 A o 23.00 wyszła z soru, cały dzień w pozycji siedzącej z ciśnieniem 200/90. To był dramat dla nas wszystkich. Na szczęście babcia jest w domu i czuje się dobrze. Ale to co dzieje się na sorze w Gdyni woła o pomstę do nieba. Ludzie którzy tam pracują są arogandzcy bez grama empatii.. Jeśli jest Pani zainteresowana to proszę o kontakt!!

00:48, 10.06.2020
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

MedykMedyk

1 2

Taki ciężki stan , że po kilku godzinach wyszła sama ze szpitala, hmmmm ciekawe....

08:14, 10.06.2020
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

MagdzikMagdzik

1 1

Mogę również opowiedzieć co przeżyła moja mama w tym szpitalu. Horror...traumę będę miała do konca życia :( Efekt końcowy...mamusia zmarła

21:13, 10.06.2020
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

Matka Matka

1 1

Byłam w podobnej sytuacji. byłam w 30 tyg ciąży bliźniaczej gdy trafiłam na SOR w Gdyni, z powodu nawykowego zwichnięcia barku. Choruje na padaczke. Mąż w nocy mnie zawiózł na SOR posadził na krzesło i poszedł do pielegniarek. Czekałam 1,5 h na decyzje w tym czasie żebra z prawej strony zaczeły naciskać na jedno z dzieci, czułam się słabo blisko ataku. Mąż jak zobaczył że zaczęłam zmieniać kolory na twarzy zrobił awanturę. Przyszli lekarze zbadali i kazali poczekać za drzwiami na decyzje. Kolejna godzina i decyzja że nie mają znieczulenia dla ciężarnych więc mnie nie znieczulą a na żywca nie będą nastawiać i kazali jechać na Zaspe. Mąż sie zapytał czy w moim stanie zawiezie mnie karetka na sygnale bo jak by nie patrzać padaczka, niskie cisnienie, ciąża bliźniacza i wybity bark. Dowiedzieliśmy się że karetka utknęła w GDAŃSKU O 00:05 utknęła w korku!!!!! mąż zaprowadził mnie do samochodu, wrócił się po skierowanie i w tym czasie przyjechali ratownicy z karetki, przedstawił moj mąż sytuacje to dostał odpowiedz że nie ma po co jechać na sygnale bo nie ma zagrożenia życia. Mój się zdenerwował i ile się dało w ciagu 10 min znalazłam się na zaspie. wjechał pod prąd na podjazd dla karetek w pośpiechu w rejestracji powiedział co się stało i minute pozniej siedziałam na wózku inwalidzkim w poczekalni. Rejestratorka jeszcze ochrzaniła mojego żeby uwazał żeby nie wariował czekałam 10 min niecałe na ortopede nastawił mi bark bez znieczulenia zagadując mnie. wysłałą tylko na prześwietlenie aby sprawdzić czy wszystko dobrze weszło. i nim wyszliśmy z windy czekał na nas z wypisem, skierowaniem do ortopedy i skierowaniem do zakupu ortezy.

10:39, 12.06.2020
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

Anna Maria Anna Maria

1 1

A czy pan panie redaktorze aby sprawdził aby czy to co pan pisze jest prawdą?..... Bo jakoś nie widzę tu stanowiska nikogo ze szpitala.. Czy ja też mogę napisać do pana że pan ukradł mi sztuczną szczękę a pan to bezkrytyczne opublikuje?

13:53, 12.06.2020
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

eeee

0 0

Z opisu większości osób mających kontakt z gdyńskim oddziałem SOR-u, z nietaktownym zachowaniem personelu średniego a w zasadzie brakiem empatii i opieszałością z jego strony można wyciągnąć wniosek, że nie miały one do czynienia z fachową pomocą medyczną ale z lekceważącym podejściem do chorych jak i ich bliskich. To raczej nie szpitalny oddział ratunkowy ale najprawdopodobniej przedsionek piekła. Buta i arogancja kroczą przed upadkiem i wydaje mi się, wiele z osób zatrudnionych w tym szpitalu zapomina, że pracuje na rzecz polepszenia stanu zdrowia pacjentów a nie dla własnej estymy. Zresztą w całym kraju w dobie korona wirusa i zakazie odwiedzin zostały pogwałcone podstawowe prawa pacjentów. Z wypowiedzi forumowiczów a także z własnego doświadczenia i doświadczenia rodziny i znajomych można wyciągnąć wniosek, że szpital miejski nie spełnia oczekiwań pacjentów a personel medyczny traktuje chorych jak zło konieczne.

20:24, 12.06.2020
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu dziendobrypomorze.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%