Burmistrz Kartuz znany jest ze swojej nieskrywanej niechęci do wszystkich, którzy myślą inaczej. Czyżby to natura ormowca rodem z najczarniejszego okresu PRLu wychodziła aż „razi”?
Kartuska radna, Klaudia Kałużna skierowała do burmistrza interpelację wnioskującą o podanie pisemnej odpowiedzi oraz podanie podstawy prawnej, na której opiera się Urząd Gminy Kartuzy, który uważa, że odwołanie z funkcji sołtysa Edmunda Kożyczkowskiego, było bezprawne.
22 września podczas zebrania sołeckiego w Dzierżążnie został odwołany sołtys Dzierżążna.
Pomimo tego wniosku przegłosowanego pozytywnie przez mieszkańców Burmistrz Gminy Kartuzy uważa, że podczas tego głosowania wystąpił szereg nieprawidłowości formalno prawnych.
- Proszę burmistrza o wskazanie podstawy prawnej na której Urząd Gminy Kartuzy opiera swoją tezę oraz o przedstawienie w jaki sposób w gminie Kartuzy powinno odbyć się odwołanie sołtysa sołectwa Dzierżążna – mówi Klaudia Kałużna.
Radna skierowała do burmistrza pytania:
To co zwykle... Udał, że nie ma problemu i stwierdził: „Interpelacja, zgodnie z przywołanym przez Panią przepisem - art. 24 ust. 4 ustawy u samorządzie gminnym (tj. Dz. U. 2O21, poz. 1372 ze zm.) dotyczy spraw o istotnym znaczeniu dla gminy. Uprzejmie proszę, by w przyszłości zawsze rozważyć, czy sprawa, której dotyczy pismo jest interpelacją.”
Tymi słowami burmistrz Gołuński znów pokazał, że relacje z radnymi są mu obce. Pokazał również, gdzie ma mieszkańców Dzierżążna, którzy uczestniczyli w opisanym zebraniu. Nic nowego.
Nienawiść burmistrza skierowana w kierunku radnych wcześniej czy później zacznie wpływać na całą społeczność miasta i gminy Kartuzy. Być może ktoś powinien burmistrzowi od strony psychologicznej i socjologicznej wytłumaczyć, że jego działania destruktywnie oddziałują na funkcjonowanie gminy. Eskalowanie konfliktu musi się zemścić. Burmistrz nie szuka porozumienia. Każda sesja Rady Miejskiej pokazuje jego podejście do radnych. Personalne ataki są na porządku dziennym. Zaczyna to przypominać narrację Jerzego Urbana – rzecznika junty Jaruzelskiego, który na nienawiści, dyskredytacji i przede wszystkim kłamstwie opierał swoją działalność w rządzie w okresie stanu wojennego.
„Odsyłam do odsłuchania nagrywanego przez Panią ostatniego zebrania wiejskiego w Dzierżążnie odbytego w dniu 13.10.2021r., gdzie przedstawiono nieprawidłowości w zastosowanym w dniu 22 września 2021 r. trybie odwołania sołtysa, skutkujące uznaniem tego odwołania za nieskuteczne.” - odpisał Klaudii Kałużnej.
I to kolejny przykład na to, że burmistrzowi wydaje się, że jest samodzielnym towarzyszem sekretarzem, który może arogancko odpowiadać radnym. To jest konsekwencja tzw. „grubej kreski” Mazowieckiego.
W swej łaskawości burmistrz raczył również wskazać miejsce poszukiwań odpowiednich przepisów, na podstawie których będzie można odwołać w Dzierżążnie sołtysa. Jest to statut sołectwa oraz ustawa o samorządzie gminnym.
Odpowiedzialny włodarz, któremu zależałoby na budowaniu dobrych relacji ze wszystkimi mieszkańcami gminy szukałby sposobu na wypracowanie metod i mechanizmów komunikacji. Ale to odpowiedzialny włodarz... W Kartuzach niestety mamy do czynienie z „serialem” arogancji i nienawiści...
Radna Klaudia Kałużna nie dowiedziała się również, czy "odwołany" sołtys dostał wynagrodzenie za październik. Dlaczego burmistrz Gołuński przemilczał tę istotną sprawę? Brak jawności w sferze finansowej gminy wzbudza coraz więcej wątpliwości i rodzi pytania, na które na razie nie ma odpowiedzi...
… ale, pycha kroczy przed upadkiem!
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu dziendobrypomorze.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz