Wiadomości

Zamknij

Dwie twarze sędziny z Kartuz. Dziadek prosi o pomoc

(Mariusz Sieraczkiewicz) 11:13, 13.08.2019
Skomentuj Dwie twarze sędziny z Kartuz. Dziadek prosi o pomoc

Już trzykrotnie pisaliśmy o sprawie toczącej się przed Sądem w Kartuzach. Od prawie trzech lat pani Julia walczy w kartuskim Sądzie o bezpieczne i spokojne życie dla siebie i swojej córki Aurory, którą ojciec porzucił kilka miesięcy po narodzinach i wyjechał do Holandii, czyli kraju z którego pochodzi.

- Teraz, kiedy moja córka chciała uregulować sprawy rodzicielskie zaczął atakować. Do momentu wniesienia sprawy do Sądu w ogóle nie interesował się swoim dzieckiem – mówi Jerzy Suwalski ojciec pani Julii.

Mimo wielu dokumentów w aktach sprawy świadczących na korzyść powódki sprawa toczy się ślamazarnie. Dziwne jest również zachowanie Sądu. Raz niektóre dokumenty uznaje, innym razem odrzuca. Zmienia zdanie. I to swoje. Sprawa mogłaby posłużyć jako kanwa niezłego scenariusza dość długiego serialu, w którym byłaby miłość, przemoc, alkohol, strach, tajemnica i walka.

- Ojciec mojej wnuczki wielokrotnie odgrażał się, że ją zabierze do Holandii. Stosował przemoc wobec mojej córki, na co są orzeczenia, w których możemy przeczytać o uszkodzeniu kręgosłupa – dodaje pan Jerzy. - Nie szukam sensacji, chcę jedynie ratować moje dziecko. Sąd w Kartuzach jakby był ślepy i głuchy. Akta sprawy pełne są dowodów świadczących przeciwko byłemu partnerowi, łącznie z jego przyznaniem się do stosowania przemocy i nadużywania alkoholu.

Podczas rozprawy 12 lipca, w której pan Jerzy przesłuchiwany był w charakterze świadka, sędzina zadała mu pytanie – czy zgodzi się uczestniczyć w spotkaniach byłego partnera pani Julii z ich trzyletnią córką, czyli wnuczką pana Jerzego. Takie rozwiązanie zaproponował Ron V. ojciec małoletniej.

Pan Jerzy zadeklarował wtedy, że swoją odpowiedź przekaże w terminie do 30 dni od rozprawy. Po wielogodzinnych dyskusjach w gronie najbliższej rodziny, rozmowach z prawnikami i konsultacjach z psychologami, pan Jerzy postanowił nie wyrazić zgody. Uzasadnienie przedstawił w piśmie, które do wiadomości przekazał również Ministrowi Sprawiedliwości, poseł Małgorzacie Zwiercan, Prezesowi Sądu Okręgowego w Gdańsku oraz mediom.

Jak wielka musi być determinacja tego człowieka, skoro postanowił ujawnić swoją osobę i sprawę, w której uczestniczy jego rodzina. Pan Jerzy boi się o córkę i wnuczkę. Widząc zachowanie Sądu i osób zaangażowanych w postępowanie oraz biorąc pod uwagę zdarzenia związane z porywaniem dzieci przez ojców doszedł do wniosku, że najlepszych rozwiązaniem będzie upublicznienie sprawy.

Rodzina małoletniej Aurory robi wszystko, by Sąd wreszcie rzetelnie zapoznał się z aktami sprawy i zaczął obie strony traktować tak samo. Pomocy szukają wszędzie. O przebiegu sprawy zawiadomiono także media.

Poniżej publikujemy treść pisma złożonego przez pana Jerzego w Biurze Podawczym Sądu Rejonowego w Kartuzach.

Iwona Werengowska

Sędzia Sądu Rejonowego w Kartuzach

III Wydział Rodzinny i Nieletnich

Dnia 12 lipca 2019 roku byłem przesłuchiwany w charakterze świadka w sprawie mojej córki Julii Suwalski i wnuczki Aurory.

Celem tego przesłuchania była moja wiedza na temat stosunków panujących pomiędzy córka a jej byłym partnerem Ronem V.

Również podczas przesłuchania zostałem zapytany przez Wysoki Sąd, czy jestem gotowy uczestniczyć w spotkaniach pomiędzy byłym partnerem mojej córki Ronem V. a jego córką Aurorą, czyli moją wnuczką.

Powiedziałem wtedy, iż w ciągu 30 dni wypowiem się w tej sprawie.

Podczas przesłuchania Wysoki Sąd pozwolił mi się swobodnie wypowiedzieć, co przyjąłem bardzo pozytywnie. Opowiadałem o stosunkach panujących pomiędzy moją córką a jej byłym partnerem Ronem V., o sytuacji Julii, o problemach zdrowotnych dziecka, a przede wszystkim o Ronie V., który oprócz bycia partnerem Juli był również moim pracownikiem.

Wydawało mi się, iż Wysoki Sąd z dużym zrozumieniem i powagą słuchał moich wypowiedzi. Miałem wiele wątpliwości, czy takie spotkania są możliwe, czy nie spowodują trwałych problemów u Aurory.

Wysoki Sąd na moje wątpliwości odpowiedział, że również bardzo dokładnie bada tę sprawę i na pewno jej rozstrzygnięcie będzie bardzo przemyślane. Byłem bardzo uspokojony taka wypowiedzią.

W celu podania również mojej przemyślanej decyzji, przeprowadziłem wiele rozmów z córka i moją żoną. W konsekwencji, postanowiłem wybrać się do sądu w celu własnej oceny działań, które Wysoki Sąd wykonuje od ponad 2 lat. Taka zgodę otrzymałem od córki, która dała mi pełnomocnictwo i po uzyskaniu zgody Wysokiego Sądu dnia 29 lipca 2019 r. przybyłem do sądu i wnikliwie przeczytałem akta trzech spraw prowadzonych w Sądzie Rejonowym w Kartuzach.

Podczas przeglądania akt sprawy, potwierdziło się to, o czym informowała mnie córka. Nagle zrozumiałem, iż rzeczywiste intencje Wysokiego Sądu są zupełnie inne niż te, których doświadczyłem 12 lipca podczas uczestnictwa w postępowaniu. Wrażenie z mojego przesłuchania i pozytywnego zachowania Wysokiego Sądy, całkowicie zniknęły, a w połączeniu z zawartością akt sprawy przybrały wymiar ogromnych wątpliwości. Tak naprawdę zobaczyłem prawdziwe oblicze Wysokiego Sądu.

Teraz pozwolę sobie na mój komentarz na temat toku trzech prowadzonych spraw.

Tylko dla przypomnienia, Wysoki Sąd przed blisko dwoma latami podjął decyzję w sprawie zabezpieczenia środków dla Aurory w wysokości 1.000,- PLN miesięcznie.

Podstawą tej decyzji były przedłożone dokumenty opisujące wielkość kosztów poniesionych. Wtedy Wysoki Sąd uznał przedstawione dokumenty, w większości kopie paragonów. Wtedy Wysoki Sąd nie kwestionował tych paragonów. Nie wydał żadnego oświadczenia, iż paragony nie są dokumentem, którego córka nie mogłaby pokazać w sądzie. Również nie padło anijedno słowa, iż w przyszłości nie będzie Wysoki Sąd uznawał paragonów.

Kiedy w tym roku córka złożyła wniosek o zwiększeniu kosztów utrzymania dziecka, córka przedłożyła nowe dokumenty, w tym również paragony. Dołożyła również kopie przelewów, w tym potwierdzenia płatnością kartą w kasie, aby udowodnić, że sama ponosiła koszt zakupu zawarty w paragonie.

Do tego przekazała dokumenty opisujące stan zdrowia dziecka i wskazane przez lekarzy działania i terapie. Ponieważ dziecko się rozwija, co mnie bardzo cieszy, córka z wnuczką od czasu do czasu wybierają się zajęcia kulturalne tak potrzebne małemu dziecku. Chodzi tu o zakwestionowane wyjście do opery na przedstawienie skierowane właśnie do małych dzieci. Czyżby Wysoki Sąd odmawiał dziecku rozwój przez uczestnictwo w kulturze, co jest zapisane chociażby w Konwencji Praw Dziecka, ratyfikowanej przez Polskę 30 kwietnia 1991 roku.

Niewiarygodnym jest dla mnie zmiana zdania Wysokiego Sądu na temat wysokości zabezpieczenia. Ocena Wysokiego Sądu mnie zaszokowała. Pomimo własnej decyzji i zażądania przez Wysoki Sąd od stron w ciągu 4 dni (w tym sobota i niedziela) wypowiedzi w sprawie przyjęcia lub odrzucenia propozycji o zmianie zabezpieczenia do kwoty 1.500 PLN na miesiąc. Moja córka przyjęła propozycję Wysokiego Sądu zmniejszającą jej wniosek z 2.000 do 1.500 PLN miesięcznie. Jednak, kiedy strona przeciwna odrzuciła propozycję Wysokiego Sądu, również Wysoki Sąd zmienił swoją własną propozycję i odrzucił całkowicie wniosek o zmianę zabezpieczenia.

Tu usłyszałem od mojej żony i Julii prawnika ustne uzasadnienie swojej decyzji przez Sąd.

a) Wysoki Sąd odrzuca paragony jako brak dowodu. Nie uwzględnia, iż większość paragonów jest podparte przelewem z karty bankowej Julii, co całkowicie obala oświadczenie Wysokiego Sądu, że paragony są tylko zebrane na pokaz, a nie są w rzeczywistości dowodem wydania środków finansowych. Wysoki Sąd zapomniał, iż przed 2 laty akceptował przedłożone paragony. Tu znalazłem orzecznictwa Sądu Najwyższego, iż paragony mogą być dowodem w sprawie. Należy tu dodać, że przedstawione paragony były tylko mała częścią przedstawionych kosztów.

b) Oświadczenie Wysokiego Sądu w sprawie zabiegów Aurory już godzi w powagę prowadzonego Urzędu. Wysoki Sąd oświadczył, oglądając wyrywkowo przedstawione dokumenty, iż zabiegi lecznice Aurory w Sopocie w solance są tylko przykrywką, bo w rzeczywistości są to kąpiele córki , która tylko wykorzystuje możliwości i sama się kąpie. Dla mnie to już chyba przestępstwo, sędzia udaje, iż nie ma żadnych dokumentów stwierdzających chorobę Aurory i oświadczenia lekarzy, w tym profesora o celowości tych zabiegów. Wypowiedz Wysokiego Sądu odczytuje jako próbę odrzucenia tych co niedzielnych terminów, bo są one w sprzeczności z planowanymi odwiedzinami Holendra. Co pokazuje możliwe zaistnienie stronniczości Wysokiego Sądu i opowiadanie się po stronie byłego partnera mojej córki.

c) Nie wiem dlaczego Wysoki Sąd podkreślał, iż z dokumentów nic nie wynika o prowadzeniu specjalnej diety dla dziecka. Z akt sprawy zobaczyłem, iż prawnik Julii złożył wniosek o uzasadnienie pisemne podjętej decyzji. Teraz jestem przekonany, iż Sędzia długo nic nie będzie robiła, aby nam uniemożliwić złożenia zaskarżenia tego postanowienia.

Zadziwiające jest również zachowanie Wysokiego Sądu, zupełnie inne w stosunku do stron. Wnioski składane przez przedstawicieli Julii leżą nietknięte w aktach sprawy, wnioski strony przeciwnej są natychmiastowo realizowane. Czy znów nie mamy do czynienia ze stronniczością? Czy tak powinien działać wymiar sprawiedliwości?

Dziwnym jest zachowanie Wysokiego Sądu do nieterminowych stawieniach się w sądzie strony przeciwnej. Często bez uprzedzenia, a czasami z uprzedzeniem, iż pełnomocnik Rona V. przyjdzie 5-10 minut później, zjawia się strona przeciwna nawet pół godziny później, a Wysoki Sąd nie komentuje, nie daje upomnienia i rozpoczyna posiedzenie od początku. Czy to jest praktyka w polskim sądownictwie? Czy brak reakcji to nie przypadkiem faworyzowanie strony przeciwnej? Jeśli tak, to dlaczego? Co jest tego przyczyną?

Wysoki Sąd wybiórczo używa dokumentów złożonych do akt sprawy. Robi wszystko, w przeciwieństwie do złożonej dla mnie wypowiedzi podczas mojego przesłuchania, aby jak najszybciej doprowadzić do zaplanowanych przez siebie wizyt. Nie bierze pod uwagę kwestii rozwojowych małoletniej Aurory, uwarunkowań wynikających z wieku i stanu zdrowia. Czy takie szastanie życiem 3 letniej dziewczynki jest zgodne z prawem?

Wysoki Sąd cały czas podkreśla, jaki biedny jest Ron, jak został pozbawiony środków finansowych i wyrzucony z domu. Argumenty mojej córki są niesłyszalne, a dowody niedostrzegalne. W temacie jego działań potwierdzonych podczas jego przesłuchania, Wysoki Sąd całkowicie milczy, a chodzi przecież o przemoc, znęcanie się nad moją córką i spowodowanie bardzo poważnego uszkodzenia kręgosłupa. W tej sprawie toczy się postepowanie prokuratorskie, które również dla Wysokiego Sądu nie jest żadnym argumentem. Tematy związane z pobiciem, duszeniem, zastraszaniem, alkoholem, nie docierają do sądu.

Wysoki Sąd powołuje się również na zdjęcia dostarczone przez Rona, twierdząc, że są one dowodem zajmowania się córką. Przedstawione zdjęcia tak naprawdę pokazują zupełnie coś innego. Wysoki Sąd uważa, iż są dowodem troski i opiekowania się niemowlęciem. Prawda jest zupełnie inna. Matka po nakarmieniu dziecka, w momencie jego usunięcia szła do domu obok, aby się najeść. Ron nie był gotowy przygotować dla matki swojego dziecka coś do zjedzenia.

I jak tylko Julia wychodziła do domu swojej matki (6 m odległości), to Ron rozpoczynał swoje działania, budził dziecko, brał na ręce i robił zdjęcia w lustrze typu ‘selfie’. Dziecko się naturalnie zaczynało płakać, tu już Ron był bezradny i dzwonił do Julii, aby natychmiast wróciła. Były to powtarzające sytuacje, wyjaśniło się to dopiero, jak on wysłał dowody, jak bardzo opiekował się niemowlęciem. Czyli matka dziecka dowiedziała się po roku, co on z tak małym dzieckiem robił. Kiedy go w domu nie było, taka sytuacja nigdy się nie zdarzyła. Aurora po nakarmieniu i zaśnięciu nie budziła się po kilku minutach. Takie zachowanie ma niewiele wspólnego z troskliwością i ojcostwem. Nie jest to przypadkiem traktowanie dziecka jako zabawki?

Według mojej oceny Wysoki Sąd wybiórczo i stronniczo organizuje przygotowanie dokumentów potrzebnych do udowodnienia wcześniej już podjętej przez siebie decyzji.

Takim przykładem jest postępowanie Wysokiego Sądu w sprawie nieodebrania paczki przez moją córkę w 2017 roku. Wielokrotnie Wysoki Sąd wypowiadał się w tej sprawie, ciągle podkreślając, iż córka celowo nie odebrała paczki dla dziecka. Moja córka wielokrotnie wyjaśniała, mając dokumenty w ręku, które przekazała Wysokiemu Sądowi, iż rzeczywistość była zupełnie inna. Któregoś dnia przyjechał Kurier z przesyłką. Przez przypadek ja rozmawiałem z Kurierem DHL. Rzeczywiście była to paczka adresowana do mojej córki. Ponieważ jej nie było w domu, zadzwoniłem do niej z pytaniem, czy mam tę paczkę odebrać. Moja córka zapytała się kto jest nadawcą tej paczki, Kurier spojrzał w dokumenty i orzekł, iż jakaś firma (teraz nie pamiętam nazwy, ale kopia jest w aktach sprawy). Moja córka stwierdziła, iż nic w tej firmie nie zamawiała i prosiła mnie o nieodbieranie przesyłki. Po przyjeździe do domu, złożyła dodatkowo zapytanie w DHL, aby mieć pewność swojej decyzji. DHL potwierdził, iż jest to jakaś firma w Holandii, ale mojej córce całkowicie nieznana. Jeżeli dobrze pamiętam córka próbowała się z ta firmą kontaktować, ale nie uzyskała żadnej informacji. Często ludzie otrzymują przesyłki niezamawiane, a potem przychodzi nieoczekiwane roszczenie finansowe. A mogło to być jeszcze coś gorszego. Przecież w obecnych czasach różne groźne substancje są przesyłane drogą pocztową. Uważam, że moja córka postąpiła jak najbardziej prawidłowo.

Pomimo tej wiedzy przekazanej pisemnie, wielokrotnie Wysoki Sąd, kurator Kus, i psycholodzy wypominali mojej córce niewłaściwe zachowanie. Po przekazaniu wyjaśnienia nic się nie zmieniło, Wysoki Sąd jakby tego nie widział i ciągle mówi o złej woli córki.

To Wysoki Sąd w Pani osobie zlecił dokonanie wywiadu środowiskowego przez Panią Kurator Elżbietę Kus. Nic w tym dziwnego, takie są procedury. Szokującym jest to, iż przygotowana opinia kierownika kuratorów w Kartuzach jest całkowicie nieprawdziwa.

Nasze (moje i mojej żony Anny Suwalskiej) próby jej sprostowania nie przyniosły żadnego rezultatu. Po wielu próbach, co podczas przesłuchania mówiłem, doszło do spotkania mojej żony i mojego z Panią Kurator. Przedstawiliśmy wszelkie dokumenty pisemnie, prostujące nieprawdziwe informacje. Jednak P. Kus odmówiła jakichkolwiek zmian w opinii. To zmusiło nas do złożenia do Sądu pozwu o zniesławienie przeciw P. Kus.

Wysoki Sąd stwierdził, że nie ma to nic wspólnego z prowadzoną przez siebie sprawa. A jestem przekonany, iż całkowicie zmieniona opinia musiała by mieć wpływ na prowadzona sprawę.

Całkowicie zagadkową sprawą jest zlecenie opinii biegłym w Gdańsku na temat stosunków ojca, matki i dziecka. Przedłożona opinia powstała w skandalicznych warunkach, te panie już na początku straszliwie naskoczyly na córkę, która nie przyjechała z dzieckiem, zaczęły ja straszyć, powiedziały iż zostanie jej odebrane dziecko, również kłamały, iż informacja o przyjeździe córki bez Aurory nigdy do nich nie dotarła. Stwierdziły, iż prawnik Julii, Pani Agata Morawska nigdy takiej informacji nie przekazała i wprost chciały wymusić zmianę adwokata. Tak rozpoczęły się badania, nie uznawały, iż w tamtym czasie 2,5 letnie dziecko nie może wstać o 4.00 rano, aby dojechać na badanie o 8.00 rano do Gdańska. Zachowanie biegłych i tłumacza było niezgodne z prawem i nie na temat zlecenia otrzymanego z sądu. Cały czas prowadzony atak na córkę i wywyższanie Rona doprowadziło do napisania skargi zaraz po zakończeniu spotkania.

Na złożoną do Prezesa Sądu Okręgowego skargę w grudniu 2018 do dzisiaj nikt nie zareagował. W styczniu córka otrzymała opinie, na którą nasz prawnik złożył zażalenie.

Do dzisiaj Wysoki Sąd nic z ta sytuacja nie zrobił. Otrzymałem informacje od prawników, że w takim przypadku musi dojść do spotkania w sądzie z tymi paniami w sprawie wyjaśnienia złożonych zarzutów. Jeżeli Wysoki Sąd od 8 miesięcy tego nie robi, to dla mnie jest działanie celowe, które spełnia znamiona stronniczości i podważa całkowicie autorytet Sądu.

Równocześnie składane dokumenty i wnioski do Sądu nie powodują u Wysokiego Sądu żadnej reakcji. Ja tego nie rozumiem, dowody o pobiciu, rozpoczęta postępowania w Prokuraturze nie robią na Wysokim Sądzie żadnego wrażenia.

Przed spotkaniem Rona z córką wielokrotnie prosiliśmy o jego zbadanie, o wykluczenie ryzyka dla dziecka i mojej córki. Nic takiego do tej pory nie nastąpiło. My z żoną po prostu bardzo boimy się o córkę i wnuczkę. Tym bardziej teraz, po tragedii w Grodzisku Mazowieckim, gdzie ojciec porwał i zamordował swojego 5 letniego syna Dawida.

W aktach sprawy istnieje protokół wypowiedzi Rona, w której potwierdza swoją agresywność, pobicie Julii, spożywanie alkoholu w dużych ilościach i bycia w stanie depresji.

Ostatnio Wysoki Sąd wraz z Prokuraturą, postanowili dopuścić możliwość przesłuchania Holendra w Holandii, chyba aby nie można było mu zadawać niebezpiecznych pytań? Co wyszło z tego przesłuchania - on nigdy nikogo nie uderzył, nigdy nie pił alkoholu. Czy o to chodziło? Czy na Wysokim Sądzie nie robi to żadnego wrażenia? Czy w dalszym ciągu dla Wysokiego Sądu jest on dobrze rozwinięty, posiadający prawdziwe ojcowskie instynkty? Coś tu nie pasuje.

Ani razu Wysoki Sąd nie wypowiadał się w sprawie składanych przez Rona oświadczeń przed sądem w Polsce i w Holandii. Osoba, która całkowicie sobie zaprzecza nie może być wiarygodna.

Jednak Wysoki Sąd ciągle takie wybrane wypowiedzi powtarza. A przecież osoba która kłamie, zawsze będzie kłamać. Skąd Wysoki Sąd wie, która wypowiedz jest prawdziwa, a która nie?

Takim samym kłamstwem były oświadczenia, które Wysoki Sąd cytuje: „Ron został pozbawiony środków do życia i został wyrzucony z domu”. Tymi argumentami posługuje się Wysoki Sąd, psycholodzy i kurator. Okazuje się, że na nic są dowody, które potwierdzają, że nikt go nie wyrzucił, wziął urlop w firmie na tydzień, aby pojechać na urodziny ojca. Otrzymał go i jak nie wracał otrzymał wezwanie z firmy o powrót do pracy. Pomimo braku odpowiedzi, jeszcze przez 2 miesiące otrzymywał wynagrodzenie, a na koniec został mu wypłacony ekwiwalent urlopowy. Na potwierdzenie tych sytuacji w aktach sprawy złożone są wszelkie stosowne zaświadczenie i dokumenty.

Proszę Wysokiego Sądu, tutaj jest sprawa oczywista, usiłuje Sąd ukarać córkę za to, że jest chora. Nie może stawić się na umówione wizyty. Przedstawia zwolnienia lekarskie, a Wysoki Sąd to ignoruje. Nic nie dochodzi do Wysokiego Sądu, że w większości powstałe stany chorobowe są dziełem Holendra. To on ją pobił! Powstałe uszkodzenia ciała zakończą się niebezpieczną operacją. Wszelkie dokumenty opisujące to Wysoki Sąd posiada w aktach sprawy, wystarczy zapoznać się z nimi.

Osoba, która używała w dużych ilościach alkoholu (wysokoprocentowego), była choć raz agresywna wobec partnerki, opiekującej się kilkutygodniowym dzieckiem, biła ją, dusiła i przez długi czas znęcała się psychicznie, taką presję w sposób bezpośredni kierowała również przeciwko niemowlęciu.

Osoba taka, nie odbywająca długiej terapii związanej z przemocą i nadużywaniem alkoholu, zawsze może swoją agresywności powtórzyć. Tego nikt nie może gwarantować, że przemoc nie powtórzy się. Bo nie ma raz, jest pierwszy raz…

Nie można argumentować tym, że pobił swoją partnerkę tylko raz. Wszyscy specjaliści wyraźnie mówią, osoba, która stosuje taka przemoc, zawsze ja będzie stosowała, pytanie kiedy to powtórzy.

Nikt nie ma prawa wymagać, aby poszkodowana, która była tak traktowana, może być zmuszona do bezpośrednich kontaktów ze swoim oprawcą.

Niezrozumiałym jest również brak reakcji Wysokiego Sądu na działanie kurator Kus, która pojawiła się przed naszym domem wraz z Ronem i tłumaczką, a przecież Wysoki Sąd podjął decyzję, iż w odwiedzinach ma towarzyszyć Ronowi kurator Jakubowski, który zna język angielski. Kurator Kus zachowywała się bardzo agresywnie i ordynarnie. Żądała m.in. zwolnień lekarskich wystawionych przez lekarza sądowego oraz mimo choroby córki, natychmiastowego z nią widzenia. Czy taka sytuacja nie powinna spowodować reakcji ze strony Sądu?

Proszę Wysokiego Sądu, Aurora ma dzisiaj 3,5 roku, jej ojciec uciekł, gdy miała 3 miesiące, nigdy się nie nią nie interesował i nigdy nie przyjechał, a precyzując nie wrócił z wyjazdu na urodziny swojego ojca. Dopiero jak córka wystąpiła o swoje prawa wobec dziecka, nagle pokazał swoje zainteresowanie. Czy nie uważa Wysoki Sąd, że to tylko wymyślony powód, aby Julii utrudniać życie, a jego córka jest tylko narzędziem do zemsty?

W tej chwili tyle złych rzeczy się dzieje, giną dzieci lub są uprowadzane. Czy nie potrzeba wnikliwego przeprowadzenia analizy tej sytuacji?

Według mnie Wysoki Sąd robi wszystko, aby pozbyć się problemu i jak najszybciej zamknąć toczące się postępowania. Dziecko i matka są traktowane przedmiotowo.

Z tego powodu, odmawiam uczestnictwa w spotkaniach pomiędzy Aurorą i jej ojcem.

Tylko zmiana działania Sądu, pozwoliłaby mi zmienić moją decyzją.

Z poważaniem

Jerzy Suwalski

Tak to się zaczęło:

http://mlodagdynia.pl/czytaj/co-sie-dzieje/34790

http://mlodagdynia.pl/czytaj/co-sie-dzieje/34997

http://mlodagdynia.pl/czytaj/co-sie-dzieje/36570

((Mariusz Sieraczkiewicz))
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu dziendobrypomorze.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%