W ciągu czterech lat pełnoskalowej wojny Rosji przeciw Ukrainie uwarunkowania zmieniły się w sposób zasadniczy: od wojny, w której główną rolę odgrywały czołgi, artyleria i lotnictwo (jak przez większość XX i początek XXI w.), do konfliktu, w którym – przynajmniej w obecnej fazie – największe znaczenie mają drony.
Dotyczy to każdej z głównych domen działań wojennych, a więc nie tylko powietrznej (w wymiarze ofensywnym i coraz częściej defensywnym, czyli w obronie przed atakami dronów z powietrza) i morskiej, ale także lądowej. Bezprecedensowe jest również tempo tych zmian: nowe, innowacyjne rozwiązania pojawiają się już nie w skali lat, ale miesięcy, a nawet tygodni.
Na podstawie dostępnych analiz i obserwacji rosyjskiej polityki można zakładać, że zagrożenie ze strony Moskwy będzie utrzymywać się przez dłuższy czas, także po zakończeniu wojny z Ukrainą. Dlatego istotną sprawą dla krajów NATO, w tym Polski i innych państw na wschodniej flance Sojuszu, jest zapoznanie się z doświadczeniami armii ukraińskiej z trwającego konfliktu zbrojnego.
– Ukraina chce (...) dzielić się swoimi doświadczeniami. W Bydgoszczy mamy około 20 osób, które mają duże doświadczenie i są w stałym kontakcie ze stroną ukraińską, aby uzyskać od niej informacje na temat charakteru działań wojennych – powiedział PAP rzecznik prasowy JATEC Piotr Wojtas.
– Wojna zmieniła się. Nie mamy już klasycznej linii frontu, a liczba dronów, jaka jest używana przez obie strony, sprawia, że nie da się już zrobić czegokolwiek skrycie, tak by uzyskać efekt zaskoczenia – zauważył.
W jego ocenie potencjał bezzałogowców cały czas rośnie i obecnie mają one istotny wpływ na działania prowadzone w odległości nawet 40-50 km od linii frontu, uniemożliwiając dostarczenie zaopatrzenia, ewakuację rannych i swobodne przemieszczanie się oddziałów.
Podobnie sprawę ocenił pułkownik Piotr Lewandowski, prowadzący program „Fronty świata” w Kanale Otwartym na YouTube.
– Podstawą prowadzenia działań wojennych jest manewr. Aby można było do niego powrócić, konieczne jest stworzenie sprawnie działających systemów walki radioelektronicznej, które będą w stanie bronić pojazdów i żołnierzy przed zmasowanymi atakami rojów dronów – powiedział. Zauważył przy tym, że zabezpieczenia przed bezzałogowcami będzie wymagała także logistyka i zaplecze.
Jednym z najważniejszych wniosków płynących z wojny w Ukrainie jest ten, że zmienił się charakter działań wojennych i do tej zmiany trzeba się adaptować.
– Cały problem polega na tym, że w krajach zachodnich nadal myślimy, że mamy czas. Są na to argumenty: nie walczymy o przetrwanie, nie latają nad nami rakiety – powiedział Wojtas.
Podkreślił przy tym, że adaptacja sił zbrojnych do nowych uwarunkowań musi zająć czas. Ponadto należy pamiętać, że Rosjanie także się uczą, mają wsparcie innych państw i są dziś innym przeciwnikiem niż trzy lub cztery lata temu.
– Obecnie największy dzwonek alarmowy powinien bić w głowach ludzi odpowiedzialnych za legislację i spotkania na poziomie roboczym z ludźmi z Ukrainy. Chodzi o to, aby ten proces ruszył dynamicznie. Nadzieja, że nic się nie wydarzy, nie jest najlepszym planem – powiedział rzecznik JATEC.
– To, czego możemy się nauczyć, to nie tylko drony, ale też innowacje. W jednostce JATEC w Bydgoszczy, która powstała w zeszłym roku, wspólnie z dowództwem ds. transformacji z USA realizujemy tzw. wyzwanie innowacyjności z udziałem partnerów z Ukrainy, którzy wskazują potrzebne im rozwiązania, jakich nie da się kupić – i wówczas zwracają się do nas z prośbą o zaangażowanie naszego ekosystemu w celu rozwiązania tych problemów – przekazał.
Wnioski dotyczące funkcjonowania ukraińskiej armii dotyczą też działania zaplecza i logistyki.
– Ukraina jest świetnym przykładem zmian, jakie się już dokonały. Jeśli chodzi o czas od wdrożenia sprzętu do informacji zwrotnej od użytkownika o tym, jak ten sprzęt działa – kilka miesięcy temu powiedziałbym, że to dwa tygodnie, obecnie gdy użytkownik dostaje drona, jest na nim kod QR, za pomocą którego może od razu wysłać informacje do producenta – powiedział rzecznik JATEC.
To pozwala bardzo szybko wprowadzać zmiany i korekty w funkcjonowaniu systemów uzbrojenia.
– My musimy ruszyć z miejsca, pozwolić sobie na popełnianie błędów i adaptować się szybciej do dynamicznie zmieniających się uwarunkowań – dodał Wojtas. Także podejmowanie decyzji powinno odbywać się szybciej; trzeba też delegować podejmowanie decyzji na jak najniższy szczebel organizacyjny.
Proces uzyskiwania wiedzy na temat zmian zachodzących we współczesnej wojnie powinien być ciągły i systematyczny oraz nie powinien być zawężany.
– Generał broni Maciej Klisz, do niedawna Dowódca Operacyjny Rodzajów Sił Zbrojnych, stwierdził, że trzeba patrzeć też na inne konflikty i inne kraje, a nie tylko na Ukrainę – podkreślił Wojtas. Dotyczy to zwłaszcza działań wojennych na Bliskim Wschodzie.
Efektem procesu – realizowanego zarówno na poziomie NATO (przez instytucje takie jak JATEC), jak i poszczególnych krajów (przez odpowiednie komórki w strukturach resortów obrony) – powinno być wypracowanie założeń strategii, która pozwoli przygotować się na nadążenie za zmianami w charakterze konfliktów zbrojnych.
– Nie musimy wdrażać strategicznych zmian, ale powinniśmy wiedzieć, gdzie chcemy być strategicznie za 15-20 lat – zaznaczył rzecznik JATEC.
Jako państwo członkowskie NATO Polska ma możliwość zadawania pytań, uzyskiwania odpowiedzi, a następnie wdrażania rozwiązań w strukturach swoich sił zbrojnych na podstawie informacji uzyskanych od struktur sojuszniczych, takich jak JATEC w Bydgoszczy.
Dariusz Materniak (PAP)
mad/ akl/
foto WiR_Pixs / pixabay.com
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu dziendobrypomorze.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz