"Przez ponad trzy dekady tu biło jedno z najważniejszych serc WOŚP w Gdyni. W Teatrze Miejskim spotykali się wolontariusze, mieszkańcy, samorządowcy, artyści, przedsiębiorcy. Tu odbywały się legendarne aukcje, które zapoczątkowała Franciszka Cegielska - z wiarą, że Gdynia potrafi grać razem, ponad podziałami." - w niedzielny poranek tuż przed rozpoczęciem 34. Finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy ogłosił Ruch Społeczny Kocham Gdynię.
Przypomnijmy, że w Teatrze Miejskim im. Witolda Gombrowicza w Gdyni działał sztab miejski. Organizowane były licytacje, które prowadzili między innymi prezydent Wojciech Szczurek i wiceprezydent Michał Guć.
Prowadzone licytacje zbudowały swoją markę, przyciągały zarówno darczyńców, którzy przekazywali gadżety, zaproszenia, vouchery, pamiątki, jak i nabywców, którzy tłumnie meldowali się w Teatrze w dniu Finału w godzinach popołudniowych.
Nie odbyła się również licytacja. Tak o to obecne władze miasta (Kosiorek i Szemiot) swoim brakiem działania zniszczyli kilkudziesięcioletnią tradycję, rozpoznawalną nie tylko w Gdyni.
Brak sztabu to niepodważalnie ogromna wtopa nowej pani dyrektor Teatru, która nie do końca chyba rozumie Gdynię...?
Kuriozum jest tym większe, że do tego niszczycielskiego zdarzenia doszło w roku obchodów setnych urodzin miasta. Pokazuje to niezbicie, że władze oprócz deklaracji (i tak nie do końcach realizowanych - przykład Michała Szpaka, który miał wystąpić, a nie wystąpi) nie mają tak naprawdę pomysłu na Gdynię i realizację obchodów stulecia. Druzgocąca większość wydarzeń, rzekomo rocznicowych, to eventy realizowane od lat bez jakiejkolwiek spiny urodzinowej.
Jak zauważa Jakub Ubych, gdyński radny - brak sztabu w Teatrze i licytacji to zły sygnał dla mieszkańców.
"Przez te lata zbierano setki tysięcy złotych, ale tak naprawdę działo się coś więcej niż zbiórka pieniędzy. Powstawała wspólnota, ponieważ WOŚP w Gdyni współtworzyły instytucje wpisane w DNA miasta m.in.: Uniwersytet Morski w Gdyni, Akademia Marynarki Wojennej, Port Gdynia, a także firmy, które rosły razem z Gdynią, tak jak rosła Orkiestra.
To była historia ludzi, tych, którzy najpierw sami stali z puszką, a po latach przychodzili tu z własnymi dziećmi, ucząc je, że pomaganie to nie obowiązek, tylko naturalny odruch serca. Kolejne pokolenia, ale te same emocje i to samo miejsce.
Dziś tej tradycji nie ma w oficjalnym kalendarzu Władz Miasta, ale ona wciąż żyje w ludziach, wspomnieniach, zdjęciach i w opowieściach.
Tradycja nie znika sama. Tradycja znika, gdy przestajemy ją kontynuować. My, niezależnie od wszystkiego, dalej będziemy grać z WOŚP. Spotkacie nas w różnych miejscach, ale cały czas z tym samym przesłaniem." - czytamy w stanowisku RS Kocham Gdynię.

* * *
Nie ma co oczu przecierać. Gdynianie i Gdynianki doczekali niszczenia dziedzictwa stuletniego miasta...
0 0
Co to za psychiatryk jest.....jprdl
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu dziendobrypomorze.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz