Zamknij

Dekada Czarzastego - historia przywództwa w lewicy

PAP 17:59, 23.01.2026 Aktualizacja: 18:01, 23.01.2026
Skomentuj Dekada Czarzastego - historia przywództwa w lewicy Włodzimierz Czarzasty / FB

Włodzimierz Czarzasty jest obecnie przewodniczącym Nowej Lewicy, czyli partii, która powstała w 2021 r. z połączenia Sojuszu Lewicy Demokratycznej i Wiosny. W grudniu 20216 r. został wybrany na stanowisko jedynego przewodniczącego (wcześniej był jednym z dwóch współprzewodniczących wraz z Robertem Biedroniem), zaś od połowy listopada jest marszałkiem Sejmu, a zatem jedną z najważniejszych osób na polskiej scenie politycznej.

Dokładnie dekadę temu, 23 stycznia 2016 r., Włodzimierz Czarzasty został wybrany na przewodniczącego SLD w zupełnie innych okolicznościach – partia znajdowała się wówczas poza parlamentem. W wyborach w 2015 r. współtworzona przez SLD koalicja Zjednoczona Lewica (z udziałem Twojego Ruchu i Zielonych) nie przekroczyła 8-procentowego progu wyborczego. W konsekwencji ze stanowiska lidera SLD ustąpił Leszek Miller, a zastąpił go właśnie Czarzasty.

Leszek Miller był jednym z twórców SLD i dwukrotnie kierował tą partią. Wcześniej należał do grona liderów Socjaldemokracji RP – formacji powstałej w 1990 r. na gruzach Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Miller, wcześniej sekretarz KC PZPR i członek Biura Politycznego tej komunistycznej partii rządzącej w PRL, objął w SdRP funkcję sekretarza generalnego, natomiast przewodniczącym został Aleksander Kwaśniewski.

Przed pierwszymi w pełni demokratycznymi wyborami w 1991 r. SdRP zawarło porozumienie z różnymi mniejszymi formacjami lewicowymi oraz z Ogólnopolskim Porozumieniem Związków Zawodowych, tworząc koalicję pod nazwą Sojusz Lewicy Demokratycznej. Od tego momentu nazwa ta zaczęła funkcjonować jako określenie całej formacji – w Sejmie powstał klub parlamentarny SLD, którego szefem został Aleksander Kwaśniewski. Sejm I kadencji był zarazem okresem, w którym klub SLD, jako „postkomunistyczny”, był izolowany – nie miał swoich przedstawicieli w Prezydium Sejmu ani na czele komisji.

Sytuacja ta radykalnie zmieniła się po przedterminowych wyborach w 1993 r., które wygrał SLD. Po wyborach Sojusz utworzył koalicję rządową z PSL – początkowo premierem był lider ludowców Waldemar Pawlak, natomiast SLD otrzymało stanowisko marszałka Sejmu, które objął Józef Oleksy. Dwa lata później lider SLD, Aleksander Kwaśniewski, wygrał wybory prezydenckie, pokonując Lecha Wałęsę, co sprawiło, że Sojusz dysponował pełnią władzy – w międzyczasie Pawlaka na czele rządu zastąpił Oleksy. Ten jednak musiał ustąpić z funkcji premiera w związku z oskarżeniami o szpiegostwo wysuniętymi przez ministra spraw wewnętrznych w jego rządzie, Andrzeja Milczanowskiego, politycznie powiązanego z Wałęsą. Na czele rządu stanął następnie Włodzimierz Cimoszewicz z SLD, a Oleksy objął miejsce Kwaśniewskiego na stanowisku przewodniczącego Socjaldemokracji RP.

Kolejne wybory parlamentarne w 1997 r. wygrała jednak koalicja ugrupowań prawicowych – Akcja Wyborcza Solidarność. SLD, choć uzyskał więcej głosów niż w 1993 r., musiał przejść do opozycji. Po wyborach na czele SdRP zastąpił więc Józefa Oleksego Leszek Miller. W 1999 r. Miller postanowił przekształcić dotychczasową koalicję SLD w jednolitą partię. Sam objął przywództwo w nowej formacji i zamierzał przyciągnąć ludzi z innych środowisk politycznych, jednak w praktyce jego jedynym znaczącym „transferem” był Andrzej Celiński – były członek KSS KOR i działacz „Solidarności”, a następnie polityk Unii Demokratycznej i Unii Wolności, który w 1999 r. został wiceprzewodniczącym SLD.

SLD pod kierownictwem Leszka Millera zdecydowanie wygrał wybory parlamentarne w 2001 r., startując wspólnie z Unią Pracy, a Miller objął stanowisko premiera. To jego rząd doprowadził do zakończenia negocjacji akcesyjnych Polski z Unią Europejską oraz do przystąpienia Polski do UE w 2004 r. Jednak spadające notowania SLD zmusiły Millera do rezygnacji w tym samym roku zarówno z przewodnictwa partii, jak i ze stanowiska premiera. Na czele SLD w marcu 2004 r. stanął Krzysztof Janik. Nie powstrzymało to jednak rozłamu – krótko potem grupa działaczy, kierowana przez marszałka Sejmu Marka Borowskiego, utworzyła konkurencyjne ugrupowanie o nazwie Socjaldemokracja Polska.

W grudniu 2004 r. doszło do kolejnej zmiany na czele SLD – Krzysztofa Janika zastąpił Józef Oleksy, który kilka miesięcy wcześniej wrócił na stanowisko marszałka Sejmu, zastępując Marka Borowskiego. Krótko po objęciu funkcji szefa SLD sąd lustracyjny uznał Oleksego za „kłamcę lustracyjnego”, w efekcie czego w styczniu 2005 r. ustąpił ze stanowiska marszałka Sejmu, a w maju tego samego roku zrezygnował również z kierowania Sojuszem. Na czele SLD zastąpił go młody minister rolnictwa, Wojciech Olejniczak.

Zmiany te nie zapobiegły jednak klęsce SLD w wyborach w 2005 r. Partia, która cztery lata wcześniej zdobyła 41 proc. poparcia, tym razem otrzymała zaledwie 11 proc. głosów i po zwycięstwie PiS znalazła się w opozycji. Na tak słaby wynik wpłynęło zapewne także to, że SLD nie miało własnego kandydata w równocześnie odbywających się wyborach prezydenckich – jej kandydat, marszałek Sejmu Włodzimierz Cimoszewicz, wycofał się ze startu.

Wojciech Olejniczak kierował SLD także podczas przedterminowych wyborów w 2007 r. Partia startowała w nich w ramach koalicji Lewica i Demokraci, wspólnie z Partią Demokratyczną, Socjaldemokracją Polską oraz Unią Pracy. Koalicji patronował były prezydent Aleksander Kwaśniewski, choć sam nie kandydował. Wynik 13 proc. nie został uznany za sukces, tym bardziej że SLD jako partia uzyskał w sumie mniej mandatów niż w 2005 r. Olejniczak pozostawał na czele Sojuszu do maja 2008 r., kiedy niespodziewanie zastąpił go dotychczasowy sekretarz generalny, Grzegorz Napieralski, również przedstawiciel „młodego pokolenia”. Sam Olejniczak określił zmianę na stanowisku jako „zdradę” ze strony dotychczasowych zwolenników.

Grzegorz Napieralski, jako przewodniczący SLD, wystartował w 2010 r. w przedterminowych wyborach prezydenckich, zorganizowanych po katastrofie smoleńskiej. Osiągnął niespodziewanie dobry wynik – 13 proc. głosów i mocne trzecie miejsce, za Bronisławem Komorowskim i Jarosławem Kaczyńskim, podczas gdy pozostali kandydaci zdobyli zaledwie 1–2 proc. poparcia. Z tego powodu szczególnie przykra dla SLD była porażka w wyborach parlamentarnych jesienią 2011 r., gdy partia uzyskała jedynie 8 proc. głosów i zajęła piąte miejsce. Największą porażką była utrata wyborców na rzecz Ruchu Palikota, który powstał krótko przed wyborami, zdobył 10 proc. głosów i zajął trzecie miejsce za PO i PiS.

Napieralski zapłacił za słaby wynik stanowiskiem – w grudniu 2011 roku na czele SLD zastąpił go Leszek Miller, dla którego był to wielki polityczny „come back”. Były premier w 2005 r. został bowiem wypchnięty z list SLD i znalazł się poza partią, a w 2007 r. startował z list Samoobrony, która jednak nie przekroczyła progu wyborczego. W 2011 r. Miller ponownie mógł kandydować z list SLD, został posłem, przewodniczącym klubu parlamentarnego, a ostatecznie także szefem partii.

Ponowne przywództwo Leszka Millera trwało jednak tylko jedną kadencję. Mimo utworzenia wspólnej listy z Twoim Ruchem (przekształconym z Ruchu Palikota), z którym Miller przez całą kadencję toczył polityczne spory, nie udało się w wyborach w 2015 r. przekroczyć 8-procentowego progu wyborczego dla koalicji. Wynik był nieznacznie niższy – Zjednoczona Lewica uzyskała 7 proc. głosów. Według analityków o porażce zdecydował przede wszystkim start partii Razem, która zdobyła 3 proc. poparcia, na co z kolei wpływ mogła mieć debata telewizyjna, w której lider Razem, Adrian Zandberg, wypadł znacznie lepiej niż liderująca Zjednoczonej Lewicy Barbara Nowacka.

Po Millerze fotel szefa partii objął Włodzimierz Czarzasty, wówczas szef mazowieckich struktur SLD. Doprowadził on do zawarcia porozumienia wyborczego z PO, Nowoczesną, PSL i Zielonymi w wyborach do Parlamentu Europejskiego w maju 2019 r. SLD wystartowało wówczas w ramach Koalicji Europejskiej i osiągnęło całkiem dobry wynik, wprowadzając do PE pięciu europosłów (na 22 mandaty dla KE), w tym trzech byłych premierów: Marka Belkę, Włodzimierza Cimoszewicza i Leszka Millera.

W wyborach parlamentarnych w październiku 2019 r. SLD wystartowało wspólnie z Wiosną – nowym ugrupowaniem Roberta Biedronia – oraz z partią Razem. Nie powtórzono jednak błędu z 2015 r. i listy zarejestrowano jako listy partyjne SLD, choć przy wyniku bliskim 13 proc. udałoby się przekroczyć nie tylko próg 5 proc., ale i 8 proc. Wybory wygrał PiS, klub Lewicy znalazł się w opozycji, choć Włodzimierz Czarzasty został wicemarszałkiem Sejmu, zaś w Senacie współtworzony przez ugrupowania lewicowe „pakt senacki” uzyskał nawet minimalną większość.

W 2021 r. sfinalizowano połączenie SLD i Wiosny w nową partię – Nową Lewicę, której współprzewodniczącymi zostali Włodzimierz Czarzasty oraz Robert Biedroń. Nowa Lewica wystartowała w wyborach w 2023 r. ponownie wspólnie z Razem. Wynik był gorszy niż cztery lata wcześniej (8 proc.), ale po wyborach cztery ugrupowania opozycyjne – KO, PSL, Polska 2050 oraz Nowa Lewica – uzyskały wspólnie większość. Przedstawiciele Nowej Lewicy weszli do rządu Donalda Tuska, a Czarzasty, w ramach umowy koalicyjnej, miał objąć funkcję marszałka Sejmu w drugiej połowie kadencji.

Bliski współpracownik Czarzastego, były minister nauki Dariusz Wieczorek, pytany przez PAP o bilans obecnego marszałka Sejmu na czele SLD, a potem Nowej Lewicy podkreśla, że jest zdecydowanie dodatni. – Gdy obejmował władzę, mieliśmy katastrofę, bo nie weszliśmy do Sejmu w 2015 r., przez co PiS mógł samodzielnie rządzić. Gdybyśmy przekroczyli próg 8 proc., byłaby inna sytuacja. W partii wtedy była straszna frustracja, a Włodzimierz Czarzasty został liderem i zabrał się do pracy. Efekt tej pracy to powrót lewicy do Sejmu w 2019 r., a w roku 2023 powrót do rządu. Stąd działacze Nowej Lewicy doceniają to, co się stało, i dlatego dali znów kredyt zaufania Włodzimierzowi Czarzastemu – powiedział PAP Wieczorek.

Z kolei były lider SLD, dziś poseł Koalicji Obywatelskiej Grzegorz Napieralski ma ocenę bardziej zniuansowaną. – Na pewno sukcesem jest to, że ugrupowanie wróciło do Sejmu, a potem wróciło do rządu. Myślę jednak, że teraz największe zadanie dla Czarzastego to wyjść poza minimalne 7-8 procentowe poparcie, a mam takie przekonanie, że dziś jest duża przestrzeń dla lewicy, zwłaszcza wobec tego, co się dzieje na świecie, wobec Donalda Trumpa. Mam nadzieję, że Czarzasty będzie to potrafił wykorzystać – zaznaczył Napieralski. (PAP)

 

pś/ bst/ mhr/

 

(PAP)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu dziendobrypomorze.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%